Kończy się rok…

…i śniegu – prawdziwego – jakoś, na szczęście, nie ma. Uwielbiam tę zgniłą pogodę z temperaturą koło zera, dużą wilgotnością i takim charakterystycznym smrodkiem zgniłych liści, których jeszcze wszędzie w mojej okolicy sporo. Rozumiejąc jednak, że nie wszyscy tak myślą – skorzystałem z nowych możliwości WordPressa i uruchomiłem śnieg na witrynie. Pada i wygląda zupełnie idiotycznie (nie zawsze go zresztą widać…), ale – zgodnie z obietnicami wordpressowego personelu – tylko do 2 stycznia. Wróćmy jednak ab ovo: koniec roku.

Wszyscy ów rok podsumowują. W mediach też się nadziało; za najważniejsze wydarzenie medialne osobiście uważam udział prasy w upadku Jarosława Kaczyńskiego – przy czym, jak sądzę, najbardziej się do tego upadku przyczyniły media rządowi Kaczora… sprzyjające. Ten potok idiotyzmów, włazidupstwa, wazeliny i tendencyjności, jaki lał się z ekranu TVP, szpalt „odzyskanej” „Rzepy”, różnych organów Rydzyka, tabloidów i – do pewnego momentu – „Dziennika”, musiał średnio kumającą rzeczywistość małpę doprowadzić do wymiotów i furii, co najmniej zaś do dokonania stosownych skreśleń na karcie wyborczej. Nie mówiąc już o ludziach inteligentnych, którzy obserwowali to z rosnącym zażenowaniem. „Kto ma telewizje – ma waadze” mówił niezapomniany przygłup – bohater Ilustrowanego Tygodnika Rozrywkowego z okresu Wielkiego Przełomu. Okazało się – po raz któryś w naszej historii – że kto „ma” telewizję (i inne media), ten właśnie władzę niechybnie utraci. Bo „ma” w rozumieniu polityków oznacza niezmiennie: obsadza posłusznymi debilami.

No i władzę przejęły tuski. I już się przymierzają do kolejnego „odzyskiwania” mediów, czyli majdrowania przy Krajowej Radzie i w radzie nadzorczej „Rzepy”. Rzecz jasna, znajdujące się tam śmiecie należy wymieść, nawet narażając się na zarzut stronniczości; ale jednak może spróbować inaczej, niż to się zanosi? Fakt, że mediami publicznymi zaczną rządzić ludzie estetyczniejsi niż tłuki z „Samoobrony” czy pałkarze weszpolscy nie może się sprowadzać do tego, że na korytarzach telewizji będzie tylko lepiej pachnieć. Jest okazja, by oddać media – ludziom mediów. Oraz inteligencji twórczej: artystom, pisarzom, uczonym. A wyrzucić stamtąd polityków, co do jednego; no i klechów, naturalnie.

Jestem jednak w tym względzie pesymistą. Tuski się wyraźnie boją naruszania rozmaitych tabu. Wystarczy, że Purpurowa Rada skrzywi buźki – i już „mieliśmy co innego na myśli”, albo „to jest wypowiedź wyrwana z kontekstu”. Ale na dłuższą metę – to bardzo dobrze: w końcu, tuski to też katoprawica, tylko odrobinkę upudrowana. Niech robią dalej tak, jak się na to zanosi – i następny prezydent będzie się niechybnie nazywał Karol Modzelewski, albo podobnie.

Czego noworocznie – choć bez wątpienia na wyrost – sobie i Państwu życzę. A co, nie wolno mieć marzeń? I nie bez powodu ilustruję ten tekścik zdjęciem z Chin. Ma ktoś jeszcze wątpliwości, gdzie jest prawdziwa przyszłość?

Reklamy

13 uwag do wpisu “Kończy się rok…

  1. Panie Bogdanie . Warszawa śmierdzi nie zgniłymi liśćmi tylko smrodem z przytkanej kanalizacji. To mnie właśnie w tym mieście brzydzi od kiedy w nim pracuję. Na dworcu centralnym na dodatek łączy się ten smród z odorem przypalonych frytek. Całe szczęście że moeszkam w mieście co do którego europejskości nie ma wątpliwośći

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.