Bawcie się dobrze!

Jeśli to, oczywiście, możliwe. Nie jestem w stanie bowiem pojąć, czemu mam żreć i pić wódkę z tego tylko powodu, że Ziemia akurat znalazła się w jakimś tam punkcie swojej orbity, nie zaś wtedy, kiedy mam na to akurat ochotę. Nigdy nie znosiłem świąt, żadnych zresztą. Poza jednym: niesamowicie tradycyjnymi imieninami mojego wuja, Naczelnego Samca Rodu, w których w głównym pokoju uczestniczyli wyłącznie dorośli (ach, co to było za przeżycie, gdy z pokoju dziecinnego awansowałem wreszcie do tego drugiego!). Po posiłku panowie przechodzili do gabinetu na koniak i cygara oraz brydża, panie zaś pozostawały w salonie i rozmawiały o jakichś Swoich Sprawach. To miało wdzięk; ale to przeszłość i chciałbym widzieć dziś takie panie, które dałyby się odegnać… No, ale tradycja tradycją, więc najpewniej nie będę miał czasu na moje ulubione zajęcie, tj. siedzenie przy komputerze. Zatem: do następnego spotkania; chlup w ten głupi dziób i oby nam się. Panom – by ich panie wyglądały jak obok, paniom – by wyglądały tak właśnie. Specjalne zaś pozdrowienia dla nieznanego mi osobiście pana Palikota, który zaczyna mi się niezwykle podobać: mówi pyszne rzeczy otwartym tekstem i ma czarnych wyraźnie z tyłu. Coś mi się zdaje, że on jeszcze nieźle Platformie narozrabia, jeśli go mohery szydełkami nie zakłują.

Reklamy

20 uwag do wpisu “Bawcie się dobrze!

  1. Ja zaś wyrażam i na codzień i od święta tylko jedno życzenie ( kto chce, niech je przypisze również do siebie) – żeby nam żaden czarny ani pozłacany bałwan nie mówił, co mamy robić i jak mamy żyć.

    Lubię to

  2. nie studiuje pana tekstów wnikliwie. pamiętam bo mam lepszą pamięć od pana. a pan zapomniał że napisał 🙂 i się pan powtórzył

    Lubię to

  3. Serdeczne podziękowania tym wszystkim, którzy tak wnikliwie studiują moje teksty, że aż pamiętają (lub sprawdzają) co napisałem przed rokiem; sam przecież tego nie pamiętam. Bardzo mnie rozczula oburzenie gołą panienką z okazji wigilii; aby zgorszonych zgorszyć jeszcze bardziej, zacytuję mojego kumpla sprzed lat (a on naprawdę wiedział, co mówi „w tym temacie”): Boguś, wigilię dżentelmen obchodzi tak: rano wyskok z domu do obu kochanek, dwa szybkie numerki, potem wczesnym popołudniem trzy lufy (wyjaśniam: 1 lufa = 100 g) – i już możesz wracać do chaty oddawać się Rodzinie. Jest to ideał dość trudno realizowalny, ale miły. Taka sympatyczna samczo-szowinistyczna świecka tradycja.

    Lubię to

  4. Wesołego Dnia W Którym Jezusek Chce, Żebyście Wydali Kasę Na Prezenty, jak napisał jeden znajomy anglojęzyczny blogger…

    Lubię to

  5. Przecież Mikołaja nie ma. To kto przychodzi? Sąsiad. No jak ma nadwagę to rzeczywiście lepiej, żeby miał coś więcej niż tylko czapeczkę.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.