Ostatnie życie gracza JK

Lubię gry komputerowe. Lubię je nawet oglądać w charakterze dema na ekranie telewizora. Pewno dziecinnieję, bo z wiekiem dobra gra strategiczna może mnie jeszcze utrzymać w stanie przytomności umysłu nawet koło drugiej po północy, podczas gdy kolejny film z Brucem Willisem (nawet!) o dowolnej porze w okolicach sześćdziesiątej minuty już rzuca mnie w ramiona Morfeuszka, programy rozrywkowe potrzebują zaś na to jakieś 25 minut (co by się zresztą zgadzało: przeciętny odcinek serialu ma nie przypadkiem ok. 50 minut, zaś programu rozrywkowego – właśnie 25; z drugiej jednak strony – czyżby „oni” uwzględniali fizjologię staruszków?).

Nie o to jednak chodzi; rzecz w tym, że śledziłem dziś w TV właśnie przebieg jakiejś symulacji rzeczywistości politycznej, zdaje się pod tytułem „Przegrane Wybory” czy też „Kongres” – dość kiepskiej w sumie, ale nieźle animowanej: awatary wyglądały niemal jak żywe i polski dubbing był zupełnie naturalistyczny, choć trochę autorzy przesadzili z liczbą błędów językowych.

Gra była jednak kiepska, bo w zasadzie wyłącznie się po ekranie pałętał wyjątkowo szpetny awatar jakiegoś JK, i to głównie na mównicy. Dziwacznie podskakiwał i powrzaskiwał od czasu do czasu (tu autorzy gry nieco przesadzili z parodią). Mówił trochę bez sensu; a odnoszę w ogóle wrażenie, że dokładnie te same teksty słyszałem już w zupełnie fatalnej, całkiem już passe grze „Dziś rządzimy”. Jedyną nowością było właściwie to, że awatar J. coś mówił o swoim największym błędzie, za który uznał… zlekceważenie Internetu.

 

Nie będę opisywał rozgrywki, bo była wyjątkowo uboga w pomysły. W każdym razie awatar J. – okazało się – ma jeszcze jedno życie do wykorzystania (tak to w grach przecież bywa) ale wyraźnie nie ma zielonego pojęcia, że to już ostatnie. Jeszcze kilka ruchów, jeszcze ze dwie jazdy po jakiegoś cuchnącego muchomorka, możliwość wykorzystania jakiejś nowej Klempy, czy Kempy, jeszcze trochę chrypki koszmarnej Madame Wrona, jeszcze jedna Nelly dzisiaj, choć poranek świta...

 

I będzie Game over. Amen. Była – i jest – wyjątkowo nędzna.

Reklamy

8 uwag do wpisu “Ostatnie życie gracza JK

  1. @Czerwony Ogórek – ale, jak pamiętam Archipelag, jeden w końcu przerwał tę udrękę (klaskaniem mając opuchnięte prawice) i zaraz go NKWD wsadzilo do tiurmy. 🙂

    Lubię to

  2. Ja pozwole sobie tu na uwagę nie zwiazana bazpośrednio z wczorajszym plenum.
    Onegdajsze dyplomatyczne wystepy na Ukrainie brata jedynego wodza, na ktorym zawieszono cenny dla gospodarzy order wzbudziły we mnie uczucia dość ambiwalentne.
    Kamery nie pokazały, jak została przez gospodarzy przyjęta paralela wygłoszona na okolicznośc, że też ma bata Jarosława (uśmiech dookola głowy) równie przecie mądrego (uśmiech dookoła głowy) . Nie sądzę, aby porównanie narodowej świętości do wypieprzonego braciszka mogło spowodować u nich zachwyt i…uśmiech dookoła głowy.
    Nie znam sie na niuansach dyplomatycznych zachowań, ale na moj psi nos nie bylo to wystapienie ani taktowane ani pochlebne. Dla Jarosława Mądrego.

    Lubię to

  3. mi się podobała wpadka: już widać jak rządzi SOLIDARNOŚĆ ( przepraszam PLATFORMA) i tak samo po niej jak i po tej na końcu z PC dostał gromkie brawa.

    jak na posiedzeniu KPZR wszyscy bili brawo 15 min bo każdy bał się przerwać o czym pisał Sołżenicyn 😀

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.