Wuj Albert straszy i śmieszy

Zabawnie. Nieco niżej pogadaliśmy sobie o pani Kazi Szczuce i stawianych jej – idiotycznych, moim zdaniem – zarzutach, a już szykuje się nam temat niebezpiecznie podobny. Nie chcę niczego sugerować, ale odnajdźcie na antenie Radia TOK.FM cykliczne słuchowisko „Przygody Wuja Alberta” Maćka Zembatego i posłuchajcie (poszły już dwa odcinki, zerowy i pierwszy). „Przygody” nadawane są w dwóch wersjach: light w godzinach „normalnych” i hard po północy. Nawet wersji light nie polecam jednak do słuchania małolatom (i tak będą słuchać, ale niech to robią sami – w towarzystwie mamuśki, zwłaszcza choćby w części radiomaryjnej, awantura pewna). No i to, co tam wyprawia z głosem Ada Biedrzyńska, to jest coś tak niesłychanie śmiesznego i – hm… hm… cholera wie, jakiego, że namawiam was do posłuchania choćby z tego tylko powodu. Całe słuchowisko – to zbiór rozkosznie niemoralnych abstrakcyjnych żartów, w jakiejś mierze niecenzuralnych, a na dodatek kompletnie niepoprawnych politycznie. Do tego wyborna muzyka w rewelacyjnym wykonaniu wybitnych artystów; akordeon Tadzia Klimondy i gitara Sławka Piwowara brzmią po prostu niesamowicie.

Reklamy