Tusk robi potężne głupstwo

Jak się dowiadujemy, pan premier Tusk w ramach tworzenia wizerunku „swojego chłopa” umówił się z redakcją tabloidu „Fakt”, że poświęci jeden swój dzień na zredagowanie tej gazety. I otóż uważam tę decyzję – wypisz, wymaluj, wzorowaną na pewnym niegdyś pisowskim błazenku „Yes, yes, yes” – za idiotyzm wysokiej rangi. W dodatku Tusk wcale sobie tym nie zyska sympatii dziennikarzy; wręcz przeciwnie. Rozumiałbym jeszcze, gdyby rzeczywiście przyszedł na jeden dzień do redakcji poważnej gazety – ale przecież nie tej! – i usiadł skromnie w kącie, by się zapoznać z trybem pracy redaktorów i czegoś nauczyć. Ewentualnie mógłby popracować dzień jako asystent któregoś z dziennikarzy; taka pozycja absolutnie by odpowiadała jego wiedzy żurnalistycznej i taka praktyka mogłaby być pożyteczna. Tak jak jest – to tylko wyraz przekonania, że gazetę może redagować (i to jako naczelny!) byle kto, nawet polityk. A to jest – w moim głębokim przekonaniu – dla środowiska po prostu obraźliwe… W dodatku: czyżby premier w kilka dni po objęciu urzędu nie miał nic lepszego do roboty? Jeśli on i jego doradcy nie mają pomysłów, to podrzucam: coś trzeba zrobić z lekarzami, dobrze byłoby jakoś się poważnie wziąć za Rydzyka, nieźle pogłówkować nad problemem CBA…

Reklamy

7 uwag do wpisu “Tusk robi potężne głupstwo

  1. Termin „Dziennikarz ‚Faktu'” jest takim samym oksymoronem jak: „Trabant Limuzyna”, „schab po rabinacku” czy też „parlamentarzyści radzieccy”.

    Polubienie

  2. Nie zgadzam się z tym, że jest to ‚głupstwo potężne‚. (Z naciskiem na potężne; bo że jest to głupstwo, to bezdyskusyjne.) Jest to tani chwyt z dziedziny politycznego marketingu, który nie zaszkodzi Tuskowi, a jakiś punkcik u czytelników Faktu mu da; zacieśni przy tym sympatię Faktu do rządu (i odwrotnie?), co biorąc pod uwagę dość koniukturalne podejście Faktu do polityki, może być dla jego redakcji nie bez znaczenia.

    Polubienie

  3. To jest żenada….
    Porządny polityk nie powinien zadawać się z „Fuck Zeitung”.
    Wydaje się, że spindoctor Tuska – Sławomir Nowak – ma złe pomysły.
    A kto za tę akcję wziął kasę?

    Polubienie

  4. Takie „redagowanie” to praktyka całkiem powszechna, zajmują się tym czasami celebryci typu Dannii Minogue czy innej Justyny PiSteczkowskiej. Tyle, że niekoniecznie musi to być właściwe zajęcie dla urzędującego premiera. Może Tusk stara się pokazać, że w odróżnieniu od więziennie sztywnych pisuarczyków on ma poczucie humoru, dystans do własnej osoby, etc.?

    A zresztą, czego by tam nie pokazywał, osobiście za ważniejsze uważam wypowiedzi Niesiołowskiego na temat wymyślonych problemów gejów i feministek krzykliwie domagających się przywilejów, tudzież informację o PSL przyjmującym wszechpolaków w swoje grono…

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.