Jeszcze o rzeczniku

Do tego stopnia nie miałem pojęcia o osobie nowego rzecznika rządu, że pomyliłem imię. Nie Aleksandra (to imię – oczywiście – wynika z mojej autentycznej fascynacji serialem „Ekipa”…), ale Agnieszka Liszka. Doktor socjologii (bardzo dobrze) Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (trochę gorzej…), absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (świetnie!), skończyła liceum w USA (doskonale!), studiowała także Kanadzie (wybornie!), niebrzydka (o to chodzi!), ze smakiem ubrana (duży plus!), 34 lata (świetny wiek!), panna (gratulacje; jak wiadomo: mąż, to z definicji facet, który o piątej rano siedzi na brzegu łóżka w gaciach i nudzi…). Troszkę była speszona na inauguracji, ale to o niej nieźle świadczy: zbyt pewne siebie babsko jest czymś nie do zniesienia; poza tym – szybko zdobędzie tę rutynę.

I jeszcze dwa słowa w kwestii komentarzy do poprzedniego wpisu. Po pierwsze, cieszę się, że znowu widzę niezawodnego Czerwonego Ogórka; już myślałem, że przestaję być kontrowersyjny… Jego nienawiść do wszystkich, którzy umieją więcej od niego (czyli do wszystkich) jest czymś, czego mi trochę brakowało. Po drugie, wyjaśniam co miałem na myśli, nazywając Lisa dziennikarzem totalnym. To mianowicie, że może działać twórczo w każdym medium. Ma świetne, jadowite pióro. Ma doskonałą aparycję: jest wręcz przeciwieństwem powszechnego w prawicowych mediach modelu otyłego zarośniętego sepleniącego kurdupla; niewątpliwie jest wręcz jednym z najprzystojniejszych dziennikarzy, więc idealnie nadaje się do TV; ma świetny timbre głosu, co jest nadzwyczaj ważne zarówno w TV, jak w radiu; mówi potoczyście, jego improwizowane zdania mają podmiot i orzeczenie (wbrew pozorom: rzadkość!) i w ogóle jego polszczyzna jest wysokiej próby; jest akurat na tyle bezczelny i hardy, na ile trzeba by być partnerem – czy przeciwnikiem – prezydentów i premierów. Słowem, gdy skończy lat 60 ma szanse (o ile go zawistne kundle nie dopadną) zostać polskim odpowiednikiem Cronkite’a czy Rathera.

I – wyjaśniam: nie znam człowieka osobiście. Patrzę na niego całkowicie z zewnątrz i biorę przy tym pod uwagę liczne uwagi krytyczne pod jego adresem – że arogant, że pies jako szef i tak dalej. Uwzględniam to. I mimo to jest on dla mnie dziennikarzem politycznym nr 1 w tym kraju (ale tylko troszkę przed Jackiem Żakowskim i Janiną Paradowską). No – a teraz skaczcie na mnie, kolego Czerwony Ogórek.

Advertisements

7 thoughts on “Jeszcze o rzeczniku

  1. lis miał słabszy okres mniej więcej rok temu z hakiem. jego książka POLSKA GÓP3e to raczej banał. miał też w zesłe wakacje kompromitującą merytoryczną wpadkę w TOK FM jak nazwał kanclerza niemiec głową Państwa. jego misterna argumentacja o tym że głów pańśtw nie powinno się obrażać runęła. zacietrzewienie w dziennikarstwie gubi. teraz wchodząc do netu pokazuje że chyba odzyskuje kreatywność i pazur z którego słynął dawniej.

    żakowski po zakończeniu tokszoku już nie odzyskał nigdy pazura dziennikarskiego. jest moim zdaniem tak jak paradowska dziennikarzem ozdobnym. kiedyś w teledysku elektrycznych gitar do piosenki JESTEM Z MIASTA bohaterowie sobie przyklejali znalezioną w śmietniku naklejkę głosuj na UD na drzwi żeby pokazać że są z miasta. teraz ci co chcą się podlansować na inteligentów chodzą pod pachą z niezbędnikiem inteligenta POLITYKI w którym Żakowski prowadzi wywiady z intelektualistami na siłę będąc mądrzejszy od nich :). dla mnie, absolwenta UJ to za słabe dziennikarstwo. to dobre dla tych co się wychowali na podwórkach 🙂

  2. za Liszkę trzymamy kciuki.
    Lis? Rzeczywiście ma doskonałe tło. Żakowski mi podpadł przy liście Wildsteina -Staniszkisową. Podpadł i jakoś ma kłopot z powrotem na pudło

  3. Lis, Żakowski i Paradowska 🙂 To miło, że się zgadzamy. Chociaż Żakowski wiele stracił w moich oczach w ostatnich latach, niestety, od kiedy najpierw odkrył w sobie konserwatystę (przed wyborami 2005), a potem, poprzyglądawszy się PiSsowi uznał, że jednak nie odkrył.

  4. wywołany do tablicy czuję się w obowiązku odpowiedzieć:

    1. Jego nienawiść do wszystkich, którzy umieją więcej od niego (czyli do wszystkich) jest czymś, czego mi trochę brakowało

    znów Panie Bogdanie insynuacja jako proteza argumetu 🙂 przykro że zaniża tak Pan poziom , ja się do tego nie zniżę więc na tym kończę MIŁEGO WIECZORA 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.