Rozmowa powyborcza

Pogadałem sobie otóż po skończonych wyborach z pewnym bliskim znajomym, skądinąd zajadłym zwolennikiem PiS. Był, naturalnie, załamany – ja, równie naturalnie, ucieszony. Nie rozumiał. – Jak to mozliwe – pytał – że ty, zwolennik lewicy, cieszysz się z tego, że wygrała partia prawicowa? Daleko bardziej prawicowa, niż PiS, który ze swymi zasadami równościowymi, niechęcią do bogatych, walką z elitami jest przecież też rodzajem lewicy – tyle, że silnie narodowej i katolickiej?

– Właśnie o to chodzi – odparłem – słynne hasła Wielkiej Rewolucji Francuskiej, owe „Wolność, Równość, Braterstwo” – nie przypadkiem są wymienione w tej kolejności. Najważniejsza z tego wszystkiego jest wolność właśnie; jest tak ważna, że jeśli jej nie ma, to zarówno równość jak i braterstwo – czyli solidaryzm społeczny – tracą całkowicie znaczenie.

A wolność, kochani – to prawo do własnych poglądów, do samorealizacji, do wyznawania jakiejś religii lub jej niewyznawania, do mówienia co tam kto lubi, bez względu na to, czy innym się to podoba, czy nie. PiS nam zabierał wolność właśnie, narzucając „jedynie słuszne” podejście narodowe, uznając całe lata marzeń o przynależności do Europy za wrogie, mówiąc nam jak i z kim mamy chodzić do łóżka, narzucając wreszcie najobrzydliwszą z możliwych rydzykoidalną wersję katolicyzmu. Robił to w dodatku arogancko i topornie, bez najmniejszego wdzięku i klasy, głupio, z pianą paranoicznej agresji na prostackich mordach swoich prominentów.
I otóż gdyby oni nawet podnieśli o 100% emerytury a o 200% pensje robotników – zakładając, że nie rozwaliliby przy tym budżetu – i gdyby budowali nie pół kilometra, ale pół tysiąca kilometrów autostrad rocznie, i gdyby zdekomunizowali i zdeubekizowali cały świat, zaspokajaąc prymitywną żądzę zemsty motłochu – i tak by przegrali. Bo zaatakowali wolność. Wartość dla lewicy najważniejszą. I dlatego właśnie człowiek lewicy – czyli ja – cieszy się ze zwycięstwa partii prawicowej. Bo ta zwycięska daje mi choćby cień nadziei, że już nie będzie nieproszonych wizyt o szóstej rano i że będę mógł pójść do kibla bez obawy, że mi jakieś ziobro podrzuciło dyktafon do miski.

Reklamy

16 uwag do wpisu “Rozmowa powyborcza

  1. Oliveira: na swoim przykładzie mogę dodać, że heteroseksualni mężczyźni o poglądach katolicko-antysocjalistycznych też nie czuli sie źle;)
    Na przykłądzie jednej koleżanki wywnioskowałem, że homoseksualne kobiety o poglądach ateistyczno-liberalnych mogły się czuć nienajlepiej, aczkolwiek nie zawsze potrafią wyjaśnić, dlaczego.

    Polubienie

  2. Ja się mogę pod tym wpisem podpisać: też przyjąłem zwycięstwo PO nad PiSem, może nie z euforią, ale z ulgą. Zresztą zdecydowanie w poniedziałek byłem większym optymistą niż dzisiaj — choćby teraz, gdy słyszę, że w sejmie braknie posłanki Piekarskiej (i posła Gadzinowskiego, ale rozumiem, że stosunek do tego drugiego może być mieszany). I gdy łapię się na tym, że kandydaturę Radka Sikorskiego na szefa MSZ traktuję z… radością. A przecież Sikorski nie jest politykiem z mojej bajki.

    Polubienie

  3. ja tylko dodam, że obywatele i nie-obywatele mający czarny kolor skory tez sie cieszyli z wygranej PO, czyli coś jednak było z tym PiSem nie tak, skoro aż taka euforia zapanowała ;):P
    heh

    Polubienie

  4. Krzysiek: jakoś tak się stało, że heteroseksualni biali mężczyźni o poglądach katolicko-nacjonalistyczno-socjalistycznych nie czuli się ograniczani pod rządami PiS 8-o A to niespodzianka.

    Polubienie

  5. W dodatku PiS chciał wprowadzać socjał w wydaniu dla idiotów, bo chciał rozdawać bogactwo zupełnie bez pomyślenia nad tym, jak je wygenerować. Przy czym nawet nad generowaniem nie trzeba się głowić za bardzo, jak niemalże na gębę dano nam fundusze unijne. Ale nawet z tego nie potrafili skorzystać. Więc jak ktoś twierdzi, że PiS miał jakiś program socjalny i to ma kogoś przekonać, to dla mnie znaczy, że nie wie co prawi.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.