No i pojechało…

Niektórzy z Szanownych (oraz większość nieszanownych) Czytelników oburzyli się na mnie szalennie za opublikowany tu tekst Wojtka Garstki oraz słowa sympatii niżej podpisanego pod jego adresem. Niektórzy z tych niektórych oburzyli się do tego stopnia, że bluzgnęli nienawiścią i zwykłymi obelgami, po czym oburzyli się jeszcze bardziej, że im tę nienawiść i obelgi wykasowałem. Byli i tacy, co z całą hipokryzją zakłamanego świętoszka zatroskali się (a w rzeczywistości ucieszyli, co łatwo się między wierszami ich korespondencji czyta) , że to zaszkodzi popieranemu przeze mnie Cimoszewiczowi. Nie powiem, że mnie to zaskoczyło; powiem jednak, że martwi mnie takie podejście. Nie dlatego, że nie jest miło otrzymywać tzw. wyrazy adresowane personalnie do siebie; no, faktycznie, nie jest – ale tak w ogóle, to mnie to mało kręci, z drugiej zaś strony – jeśli przeciwnik się wkurza, to daje dowód, że uderzony został w miękkie.

Dlaczego więc mnie to zmartwiło? Dlatego otóż, że przy całym moim sceptycyzmie wobec tzw. polactwa miałem o współobywatelach jednak ciut lepsze mniemanie. Sądziłem mianowicie, że czasy podziałów historycznych należą już do przeszłości, w każdym razie w środowiskach inteligenckich, bo co do prowincjonalnych myślicieli – wątpliwości nie miałem: jak było za sanacji, okupacji i PRL-u – tak jest: to są zwykłe endeckie młoty. Jednak ludzie jako tako wykształceni, z IQ powyżej – powiedzmy – 110, obyci z Internetem…

Sądziłem więc, że ci ludzie pojmują, że absolutnie nie ma i nie może mieć znaczenia: kto gdzie był ćwierć wieku temu, skąd pochodzi, jaki ma rodowód narodowy, czy jest wściekłym ateistą, czy może rozmodlonym ministrantem… Że będziemy się zastanawiać tylko i wyłącznie nad tym, co on mówi, jakich używa argumentów. Że nie powiemy już nigdy -w każdym razie w tym środowisku – byłeś SB-kiem (członkiem PZPR, WiN, sodalicji mariańskiej, „Solidarności”, i tak dalej) , więc jeśli nawet mówisz, że 2×2=4, to tym samym nie masz racji. Że dziś nie pytamy i już nie będziemy pytać o to, kogo rżnął czyj dziadek i z jakiej pozycji – bo to nie ma już od dawna żadnego znaczenia.

Myliłem się. Nie po raz pierwszy. Szkoda.

Nie zmienia to faktu, że uważam, iż nie należy niczego maskować, ani ukrywać. Jeśli to maskowanie miałoby na przykład przysporzyć komukolwiek głosów – to ja osobiście chrzanię te głosy. Nie mam zamiaru nikogo oszukiwać; nie podoba się – w porządku, podoba się – witajcie na pokładzie.

PS. Wyczytałem dzisiaj, że w programie TVP3 przerwano mecz piłkarski, by pokazać jakiegoś skrzeczącego pokurcza w Białymstoku i paru innych podobnych mu arystokratów – bo tam była jakaś kunwencja, seans nienawiści, czy coś takiego. Otóż pragnę uprzejmie poinformować, że w okresie całego PRL-u TP raz tylko jeden jedyny przerwała program; stosowną decyzję podejmowałem jako dyrektor dyżurny osobiście (oczywiście, nie sam: wiedzieli o niej i akceptowali ją moi przełożeni). Przerwałem mianowicie „Dobranockę”, bowiem kilka minut wcześniej wystartował w Kosmos płk Hermaszewski. Rzecz prosta, niektórzy z was uznają, że działając w ramach realizacji doktryny propagandy sukcesu odcelebrowałem sukces kolejnego komucha. Ja jednak uważam, że Polak w Kosmosie – obojętnego wyznania, pochodzenia i koloru noszonej w kieszeni legitymacji – był stokroć ważniejszy od tego trolla. W każdym razie dyrektor dyżurny, który by w mrocznych czasach PRL-u przerwał mecz piłkarski – byłby bezrobotnym w ciągu 1o sekund. No, chyba, że odwaliłby akurat kitę Pierwszy Sekretarz (ale też wątpię, bo towarzysze by się z taką informacją nie spieszyli…).

Reklamy

39 uwag do wpisu “No i pojechało…

  1. Makowski:
    Tak. Faktycznie o to mi chodzi, choć ciężko było mi wyrazić — o zindywidualizowaną ocenę.
    Co do koniunkturalizmu, nie przeceniałbym jako motywu. Częściej chyba będzie to bezmyślność i przytępienie instynktu moralnego. Ale to tak na marginesie.

    Przyczynku:
    A ja pamietam z informatyki w liceum (na Elwro 800 Junior) jak się podnosiło dwa do trzeciej potęgi (ale nie kolejnymi mnożeniami 😉 tylko przez logarytm i funkcję wykładniczą) i wychodziło 7,999999 .

    Lubię to

  2. Aha, zapomniałem dodać – dla rozjątrzenia spóźnionych wojowników – że ja ze swojej służby w SB jestem osobiście dumny, szczycę się tym co tam zrobiłem, nie mam sobie nic do zarzucenia. Efekty mojej pracy, polegającej głównie na czytaniu i pisaniu – a czasami nawet na myśleniu, leżą w piwnicach IPN i są często eksploatowane przez tamtejszych historyków. Nie mam się czego wstydzić. Raczej mnie chwalą, niż ganią. Nie mam też nic do ukrycia. Nie muszę kłamać. Nie zmieniam poglądów – tak jak nie zmieniłem ich wtedy, gdy mnie nowi władcy zaprosili do współorganizowania UOP-u. Wyrzucał mnie Naimski – z wielką kulturą i elegancją, co zawsze publicznie podkreślam. Odszedłem od polityki, choćbyłom jej bardzo blisko, gdy przyszedł na to czas. Może wrócę, bo przyszedł na to czas.
    Z przyjemnością obserwuję konsternację i agresją pod moim adresem – to znaczy, że jeszcze mnie pamiętają….
    Pozdrawiam

    Lubię to

  3. Drodzy dyskutanci, teraz dopiero dokopałem się do prehistorii tej dyskusji i odnalazłem ślady jakichś zamachów słownych na mnie, na tyle ponoć plugawych, że Bogdan – cierpliwy człowiek – je powycinał.
    Doceniam dobrą wolę ,moderatora, ale jestem zmartwiony: nie mogę nawet ocenić poziomu swoich wrogów! Obawiam, się, że był marny i Biogdan wyciął to, żebym się nie załamał ze wstydu.
    Powiem wam wszystkim tylko jedno: wiele razy po zmianie systemu miałem okazję osobiście kontaktować się z ludźmi opozycji. Również z tymi z pierwszej linii, którzy bezpiece zaszli za skórę.
    Tak się składa, że tych najbardziej aktywnych pamiętam, bo dużo o nich czytałem i pisałem – więc wiem, czy ktoś coś rzeczywiście robił, czy nie. Z wielona pracowałem w UOP-ie. Z wieloma się zaprzyjaźniłem i przyjaźnię do dziś. Sprawdziła mi się doświadczalnie taka reguła: im większa postać i bardziej niegdyś zaangażowana w opozycję – tym normalniejsza i głębsza rozmowa; natomiast tchórze, pozoranci i wojownicy spóźnieni na pole walki zawsze próbowali dowartościowywać się okazując mi swoje fumy, fochy a wręcz odrazę. To pouczające – nie?
    A na koniec histporia prawdziwa, jeszcze z UOP-u: Kostek Miodowicz, mój ówczesny przełożony, łapie mnie na korytarzu i mówi: „Panie pułkowniku, pan sobie wyobraża, że ten X, co się starał do nas do służby, to agent! Sprawdziliśmy go!” „No to ciekawe” – odpowiadam „A wie pan, on pana strasznie nie lubi!” – wtrąca Miodowicz z jadowitym uśmieszkliem. „No widzi pan – odpowiadam – ma pan prosty test na to, kto był agentem, wystarczy sprawdzić, czy mnie nie lubi”.
    Ten test ofiarowuję niniejszym szanownej publiczności. Sprawdza się do dziś.

    Lubię to

  4. dyskusja zrobiła się bardzo poważna, ale zwielowątkowała się też..
    no to dla relaksu jakiś (niecałkiem) offtopic
    bo równanie 2 X 2 = 4 było na tym wątku wykorzystywane
    jak je widzę zawsze kojarzy mi się pytanie z czasów moich studiów:
    ile jest 2 X 2 na suwaku logarymicznym?
    młodzi nie wiedzą co to takiego – niech się dowiedzą z wikipedii
    prawidłowa odpowiedź:
    około czterech
    bo standardowy suwak daje wyniki z błędem 0,1%
    jak relikwię przechowuję suwak – kombajn – matematyczno – elektryczny o dokładności dwa razy większej od standardowego

    Lubię to

  5. >> PAK
    i tu mogę sie zgodzić.
    choć też nie do końca…;-)
    weźmy zdanie:
    …trudno mi zaakceptować potępienie każdego SSmana…
    a jeśliby sie okazało, że KAŻDY z nich, jednostkowo oceniany oczywiście – był Łobuzem i Zbrodniarzem: czy WTEDY zaakceptujesz?
    (zapewne tak.;-)
    a więc:
    nie ZASADA – a analiza KAŻDEGO przypadku.
    z tym, że, o ile zostanie SSmanem w roku 1930 mogło mieć powody ideowe, ba! moralne nawet; narodowe, społeczne i Pełne Sprawiedliwości (iPS)…
    to już zostanie nim np. w roku 1933, lub w 1940 – być może mniejsze.
    i tak dalej.
    ………..
    koniunkturalizm bardzo łatwo (czasem) wytłumaczyć 1dnym prostym zdaniem

    …a bo życie nie jest czarno-białe…

    no, nie jest.
    i co z tego?
    costamcośtam nade mną; a cośtam costam – w mnie.
    i tyle.

    Lubię to

  6. Makowski:
    tak, a już chciałem się poprawić na ‚rzeczywistość to różne kolory’ 🙂

    Tak, masz prawo nieakceptować. Zresztą lista ‚morderców’ w wielu przypadkach wcale nie jest kontrowersyjna. Także w przypadkach europejskich.

    Ale, jakby to powiedzieć, uważam że przynależność do organizacji samych w sobie prowadziła zaraz do ocen czarno-białych (a o przynależności mówił też red. Miś). Akceptuję Proces Norymberski, nawet z punktem o współudziale przy spiskowaniu przeciwko pokojowi. Ale trudno mi zaakceptować potępienie każdego SSmana (już), a co dopiero przynależności do WiN, czy SB. Wracam tu do punktu wyjścia: popełnił przestępstwo, zbrodnię? Owszem, potępiamy przestępcę, czy zbrodniarza. Ale dlaczego potępiać tego, kto przeszedł przez te organizacje osobiście nie biorąc udziału w przestępstwach i zbrodniach? Mieć wątpliwości, kręcić nosem — owszem, bo znajdujemy się wśród wszechobecnych szarości. Ale potępiać?

    Lubię to

  7. >> takori

    …Ani białe, ani czarne. Tysiące barw i półcieni tych szarości…

    no, prawda.
    w sumie.
    tak jakby.
    życie.
    ale.
    ale czy w zwiazku z tym Proces Norumberski był bzdurą?
    przecież ci Biedni Hitlerowcy też czasem pewnie
    …przeżywali tragedie i kryzys wartości i tożsamości. I musieli żyć… prawda?
    (ja wiem; to argument opisany przez Godwina)
    pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
    ale.
    ………………………
    szarość istnieje.
    ale są też i kryteria moralne.
    i (czasem, rzadko; ale)
    CZARNE, Białe (i Czerwone…)
    Pol Pot – to byl MORDERCA.
    (aby EUROPEJSKICH PRZYKLADOW nie PORUSZAĆ, skoro dyskusyjne…)
    ………………………………………….
    i to są POSTAWY, których mam prawo nieakceptować.
    ja; moim własnym, prywatnym Sumieniem.
    albo powiedzmy: powinny być; przynajmniej w nas (jak mówi jeden niemiecki filozof).

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.