Szaty króla

Wojtek Garstka. Co młodsi z was nie pamiętają pewnie tego nazwiska; przypomnę im: to były rzecznik prasowy „komuszego” MSW, pułkownik SB. Nieprawdopodobnie inteligentny facet, świetnie piszący, erudyta. Z wykształcenia zresztą nie byle kto: matematyk i filozof. Tak, tak: tacy ludzie bywali po „tamtej” stronie. Przysłał mi tekst „do swobodnego wykorzystania”; przysłał, bo znamy się i lubimy, jesteśmy po imieniu. Bo, widzicie, jestem po imieniu z bardzo różnymi ludźmi: z Januszem Onyszkiewiczem na przykład. Z nieżyjących – z Jackiem Kuroniem. No więc – poczytajcie ten tekst.

Szaty króla

Odbyła się w poważnym tygodniku wielka dyskusja nad tym, czy Jarosław Kaczyński jest genialnym strategiem, czy też może nie. Temat zadziwiający: złamanie wszelkich obietnic wyborczych, sprzeniewierzenie osobiście z wielkim zadęciem deklarowanych wartości (co wytknął mu dwojga imion Marek Jurek), pryncypialnych politycznych opinii (co widać w egzotyce byłej koalicji), antykomunizmu (co widać po Kryżem i paru innych kondotierach), w końcu kompromitujący rozpad tej koalicji i wykrycie układu we własnych szeregach z własnym bratem  bliźniakiem w tle. A tu pytanie potraktowano poważnie, a paru nawet odpowiedziało twierdząco! A toż to przecież naburmuszony, pękaty facecik, śmieszny do rozpuku, wygłaszający skrzekliwym, podekscytowanym głosikiem zbitki słów bez treści, w sosie wiecznej żółci. Śmieszny facecik zagubiony w tłumie zachodnich bywalców dyplomacji i polityki, oglądany przez kobitkę z byłego NRD-owa z mieszaniną irytacji i politowania. Gówniarz.

Straszliwa hydra demoralizująca aparat sprawiedliwości, zniewalająca prokuraturę, zastraszająca sędziów, depcząca autorytet sądownictwa – toż to kilku nadętych, wynajętych manipulatorów na urzędniczych etatach, dzielnie wykonujących polecenia zakompleksionego chłopaczka, który nie wyrósł jeszcze ze swoich studenckich utarczek z niesfornymi kolegami. Ten zacinający się pieniacz, budujący pokomplikowane okresy zdaniowe i gubiący się w gramatyce, niedouczony prawnik, podstępny, perfidny i histeryczny – toż to tylko gówniarz zasługujący na tęgiego klapsa w gołą dupę – byle mu to nie sprawiło zbytniej przyjemności.

Ziobro twierdzi, że nie było narady u premiera, premier twierdzi, że była i na niej właśnie zasugerował, żeby nie zakładać Blidzie kajdan – co spowodowało możliwość jej samobójczego zamachu, Kaczmarek twierdzi, że na tej naradzie przeciwstawił się zamykaniu Blidy, potwierdził to Kornatowski, na to Ziobro twierdzi, że na niebyłej naradzie Kaczmarek nic takiego nie mówił, co potwierdził Szałek, twierdząc, że to on właśnie był taki praworządny i przeciwstawiał się aresztowaniu…. Czy tak postępuje jakiś straszliwy „układ”, jakaś wyrafinowana grupa profesjonalistów wodząca za nos dzielnych sanatorów w PiS-u, CBA, ABW i bóg wie czego jeszcze? Nie, tak zachowuje się grupa nieodpowiedzialnych gówniarzy! By the way – czyżby tej narady u premiera nikt z uczestników nie nagrywał? Nawet Ziobro? Skandaliczne przeoczenie.

Ziobro wymachuje gwoździem-dyktafonem, udowadniając że czegoś nie powiedział Lepperowi. To tak, jak w starym kawale z Radia Erewań: ponieważ pomiędzy Moskwą a Leningradem nie znaleziono żadnego starodawnego drutu, więc to dowodzi, że pomiędzy tymi miastami od dawna działał telegraf bez drutu. Gówniarstwo!

Dwaj bliźniacy obrazili się na kartofla. Nie umieli tego ani wyminąć, ani zbagatelizować, ani obśmiać, bo w ich osobach atakowany jest majestat dumnej Gauda Mater Polonii! Trzeba się zasłonić świętością i zaszantażować wszystkich dookoła. Ale jak Rydzyk się nabijał z żony i szwagierki, w stylu istnie żałośnie kartoflanym, bo na tyle tylko go stać – po podwinęli ogonki pod siebie. Za mocny, z nim się bić nie będziemy. Jak wśród gówniarzy na podwórku.

Sakiewicz, dziennikarz pisze: „…wyborcy PiS szukają kogoś w rodzaju kowboja, który wyjdzie na środek miasta i nie bojąc się ostrzału, przepędzi czarne charaktery”. Prawie każdy kocha westerny i w dzieciństwie chciał być kowbojem i dzielnym szeryfem. Prawie wszystkim przeszło – im nie! Na świecie nakręcono już wiele gorzkich westernów, wyszydzających prymitywne schematy – no i jest jeszcze genialny, czeski „Lemoniadowy Joe” – ale to filmy dla dorosłych, a nie dla gówniarzy.

Nelly Rokicina była już prawie uznana za sowieckiego szpiega i ponurego demiurga za plecami konkurenta Rokity – dziś jest doradczynią prezydenta Lecha. Czy kogoś dziwi taka wolta? „Dam ci pół cukierka – reszta potem – ale udawajmy dalej, że się kłócimy” – jak na podwórku!

A teraz – napiszemy bezczelnie kłamiąc w żywe oczy, że „Liczą się zasady” – i „ludzie to kupią, byleby głośno, byleby głupio”! Przecież ludzie dookoła nie mogą być mądrzejsi od nas – no nie? Najmądrzejsi – to my! Racje mamy my! Mój dziadek był największym hetmanem, a ja miałem wujka w powstaniu, a mnie mamusia opowiadała o AK – i to jak ładnie! Jesteśmy genetycznie lepszymi Polakami! Jak pod trzepakiem!

Wydaje się, że dowartościowywanie błaznów i gówniarzy przez ich oponentów to przede wszystkim freudowska chęć do usprawiedliwienia swojej wczorajszej nonszalancji i ślepoty na zagrożenie: zagrożenie uznaje się za ogromne, bo wtedy łatwiej uzasadnić swą głupią z nim przegraną i dalszą wątłość i niemoc – oto sytuacja PO i personalnie Tuska.

Kochani, opamiętajcie się, król jest nagi! Zaprawdę, powiadam wam – nie lękajcie się! Ta paskudna, odstręczająca władza to nie żaden potężny smok – to licha traszka! To stado gówniarzy!

Gówniarz to nie jest kategoria wiekowa – to osobowość. Gówniarz to ktoś niedojrzały intelektualnie i emocjonalnie. Gówniarz to niedouczony, zakompleksiony, w gruncie rzeczy wystraszony pokurcz, który nienawidzi lepszych od siebie pod jakimkolwiek względem. Gówniarz cierpi. Gdy z niego kpią i go lekceważą – przysięga w duchu odwet, najgorszą kaźnie i unicestwienie przeciwników. Gdy nikt go nie zauważa i nie traktuje poważnie – on snuje mitomańskie opowieści o swojej wyimaginowanej wielkości i zapowiada, że „jeszcze wszystkim pokaże”! Gówniarz łaknie łakoci; z mieszaniną rozkoszy, ale także nieufności traktuje pochlebców – lubi ich słuchać, ale zawsze podejrzewa, że może to jakiś podstęp. Gówniarz lubi się wywyższać, co idzie mu najłatwiej wobec tępszych, brzydszych, nieudolniejszych i służalczych – ale zwłaszcza wobec podpadniętych! Podpadnięci – to trzon jego dworu, bo on tęskni do dworu, do władzy, do dominowania i panicznie boi się utraty tego wywyższenia. Wie, co go wtedy czeka – zwłaszcza ze strony byłych wasali. Na gówniarza wystarczy pomachać packą na muchy i pogrozić palcem – a jak nie zrozumie, dać w dupę „na pokładankę” – rozmaże się, zasmarka i pójdzie w kącie jęczeć, jak to go strasznie prześladują i przeszkadzają wykonać dziejową misję. A to przecież dla jego dobra, żeby nie narobił jeszcze większych szkód sobie i wszystkim dookoła.

Gówniarzy trzeba wprawdzie odsunąć od koryta, zasłonić jakąś firanką, żeby nie psuli estetyki i zapomnieć jako postacie – pamiętając jednak dla przestrogi casus ich chwilowej dominacji. Nie ma sensu szykować się do wielkich kampanii, nie warto się napinać do jakichś dramatycznych walk! Wystarczy ich wyśmiać. Śmiech jest bronią straszną dla ludzi małych duchem. Śmiech wzbudza ich histerię i popycha ich w amok. W amoku robią błędy, miotają się wpadając w coraz większą agresję i głupotę. Gówniarz nigdy nie ma dystansu do siebie i do spraw. On może najwyżej rzucić się na ziemię, pluć, drapać, wrzeszczeć i kopać krótkimi nóżkami.

Wystarczy po prostu ich skreślić – równiutko, wyraźną, prostą, zdecydowaną linią wykreślić ich istnienie z naszej polityki i naszej społecznej rzeczywistości. Po to jest demokracja i po to są wybory.

Wojciech Garstka

Mój komentarz: nie będzie. Wojtek, każde twoje słowo jest moim.

Reklamy

16 uwag do wpisu “Szaty króla

  1. Co do oceny funkcji słowa „gówniarz” w tekście – zgadzam się z komentarzem Krzyśka. Tekst troszkę przypomina połajanki gimnazjalisty, analizą polityczną (osobowościową) na pewno nie jest.

    Lubię to

  2. Zostawiam wpisy p. Matuzika – mimo nałożonego na niego bana – na wieczną rzeczy pamiątkę; po raz ostatni zresztą, bo już mnie to poszczekiwanie nudzi. Oto więc z kim mamy do czynienia – i kto, zdaje się, uczy czegoś studentów.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.