Dlaczego Cimoszewicz?

Kilku z Czytelników tego bloga obruszyło się na moją fascynację Cimoszewiczem. Fascynacja – to jednak w ogóle dużo za mocne słowo, przynajmniej jeśli idzie o mnie. Chodzi raczej o zimną kalkulację i logiczne – mam nadzieję – rozumowanie. W żadnym wypadku nie jest to przy tym kwestia współczucia dla WC z powodu sponiewierania go przez agenciaków Platformy w kampanii wyborczej; o współczuciu mowy być nie może, bowiem zgadzam się z tymi, którzy mówią, że jak ktoś wchodzi w bagno, to musi się liczyć z ochlapaniem błotem. Oczywiście, że mam odruch wymiotny na myśl o p. Miodowiczu et consortes –ale nie przekłada się to wcale na sympatię do ofiary tych bydlaków. Tu nie ma żadnego wynikania, non sequitur – jak mawiali starożytni.  Uważam Cimoszewicza za świetnego faceta ze zgoła innych powodów…

Oto one. Kolejność jest nieistotna; piszę to, co mi przychodzi na myśl i w takiej właśnie kolejności – z pełną świadomością, że więcej to zapewne mówi o mnie, niż o moim wyborze. Tak więc:

  • Cimoszewicz jest rasowym inteligentem. Dużo lepiej przy tym wykształconym, niż ktokolwiek z tego  obozu politycznego – a inne u mnie po prostu nie wchodzą w rachubę. Doskonale wyglądającym. Nienagannie władającym językiem polskim – i nie tylko. Umiejącym się zachować. Człowiekiem, który na salonach brukselskich czy nowojorskich nie będzie mnie kompromitował tak, jak te dwa kurduple – nie mówiąc już o jakichś Gosiewskich, Lepperach czy Brudzińskich. Nie chcę zaś widzieć chamów i prostaków na fotelach senatorskich; po prostu – nie chcę. Nawet, gdyby byli – w jakimkolwiek sensie tego słowa – „nieskazitelni”.
  • Jest ostry i szczery do bólu. Jego słynne powiedzenie – które zresztą bardzo zaszkodziło naszemu obozowi – z okresu powodzi, że „trzeba się było ubezpieczyć”, dokładnie odpowiada mojemu sposobowi myślenia. Prawdę kretynom trzeba mówić z całą brutalnością.
  • Jest dystansowny i wyniosły. Nie wiem; nie znam człowieka osobiście, może i tak. Ale w niczym mi to nie przeszkadza. Ja też taki jestem i uważam ten sposób bycia za dumną demonstrację rozumienia własnej wartości intelektualnej; mnie to w pełni odpowiada. Jeśli ktoś to uważa za pogardę dla „prostego człowieka” – to jego problem. Po prostu tak myślący ma kompleksy, zapewne w pełni uzasadnione; ja ich nie mam.
  • Postawione mu zarzuty finansowe uważam osobiście za brednie. Nie wierzę w ich prawdziwość i sądzę, że żądanie, by się „tłumaczył” jest zwykłym chwytem politycznym, mającym na celu jego pognębienie i upokorzenie (tłumaczy się, nawet logicznie i wiarygodnie – znaczy, ma z czego…). Jeśli ktoś widzi w jego postępowaniu coś nagannego – niech wniesie sprawę do sądu. Dopóki zaś sąd nie wyda wyroku skazującego – nie ma dla mnie sprawy.
  • Cimoszewicz – tak sądzę – gwarantuje mi kilka rzeczy, które lubię. Spokój. Literalne rozumienie prawa, które zna wspaniale. Brak awantur. Normalne, nudne (tak, tak: to dla mnie kolosalna wartość!) państwo, które się nie wpieprza – w szczególności –  w prywatne życie obywateli. Które nie każe mi mówić paciorka, nie zainteresuje się moimi narządami płciowymi, ani liczbą kochanek. Które moim wnukom nie powie, że jeśli nie są katolikami, to należą do gorszej części społeczeństwa. Które nie zapyta – kim byłem 25 lat temu? –  bo to nie ma dziś żadnego znaczenia. Które nie zrobi problemem numer jeden ani kretyńskiej lustracji, ani dekomunizacji, ani dezubekizacji, ani niczego podobnego.

To, że popieram Cimoszewicza – nie oznacza, że nie popieram np. Kwaśniewskiego czy Kalisza, albo Borowskiego. Też ich popieram; uważam ich za nieskończenie lepszych od innych kandydatów. Nie popieram – co oczywiste – kretynów, manipulantów i łobuzów z PiS. Nie popieram fanatyków religijno-nacjonalistycznych z LPR, ani skończonych chamów z Samoobrony. Nie popieram niewyraźnej, kunktatorskiej i w sumie głupawej Platformy.

Czy to wszystko znaczy, że uważam Cimoszewicza za ideała?

Ależ skąd.  Ideałów nie ma. Jest wysoce prawdopodobne na przykład, że niezbyt dobrze dobiera sobie personel (inaczej ta ponura franca, która go wkopała, nie miałaby szans na współpracę z tym człowiekiem; jest prawdopodobne, że ulega sentymentom typu „pomóc biduli”, co jest u polityka niewybaczalne).

W sumie jednak – na dziś – nie widzę lepszego. Specjalnie jako kandydata na senatora z Białostocczyzny; a o tym przecież chyba mówimy?

Reklamy

25 uwag do wpisu “Dlaczego Cimoszewicz?

  1. @Makowski:

    Jeśli ja wprowadzę w moim kraju „Ustrój Totalitarny”, to ja za to odpowiadam. Jeśli mój syn przejmie po mnie władzę, to będzie odpowiadał za to, co sam podczas swojego panowania zrobi. Tylko tyle i aż tyle.

    A synowie Saddama byli niewinni tego, co robił tatuś, natomiast byli winni tego, co robili sami. Ot, taka głupia zasada odpowiadania za własne czyny, znana również z prawa karnego. I niech tak zostanie, bo skoro to się sprawdza w sprawach karnych, to IMHO sprawdza się w życiu jako takim.

    Polubienie

  2. Pisuje niezbyt szczesliwie na salonie24.
    Nie udalo mi sie nigdy w sposob mnie zadowalajacy dowalic wo na jego blogu.
    Nie uwazam, ze prawica nowoczesna, cywilizowana i europejska (… nno, moze poza belgijska, polska i wegierska) niszczy i psuje.
    Nie uwazam, ze ideje lewicy sa zagrozeniem.
    Z diagnozami „Krytyki Politycznej” a nigdy z jej receptami.
    Kompletnie obce sa mi polskie prawicowe pseudologie o wyzszosci „cywilizacji” lacinskiej(?!) nad bizantyjska(?!) obrazajace moj intelekt.
    Bardziej mi przeszkadza sterowany belkot kaczynski od „wpadek” Kwasniewskiego.
    Mam duzy bol glowy z Polska, ale z Polska z dzisiejszej soboty czy przedwczorajszego czwartku. Z Polska Goslickiego, Wiszowatego i Sienickiego takiego problemu nie mam.

    Polubienie

  3. Daleko mi do zakochiwania się w Cimoszewiczu (choć słyszałam, że w młodości było z niego niezłe ciastko ;). Wprawdzie to co mówisz o jego ogromnej wiedzy i kompetencjach, to prawda, ale niezupełnie o to chodzi w funkcji prezydenta w kraju, w którym w sferze politycznej panuje taki rażący ich niedosyt. Po prostu by się zmarnowały. I na tym się kończą plusy.

    O wiele ważniejsza mi się wydaje intuicja polityczna (bynajmniej nie rozumiana jako umiejętność przewidzenia i dostosowania się do tego, z której strony powieje, a jako posiadanie przemyślanej wizji państwa i konsekwentne jej realizowanie swoimi wypowiedziami i podpisami) i zdolność do utożsamiania się z ludźmi, za których się odpowiada. Prezydent ma być buforem, a taki delikates jak Cimoszewicz będzie miał ciężką przeprawę z taką rolą. A najlepsza wizja państwa zawsze przegra z takim towarzystwem i taką przeszłością, jaką on się może poszczycić. Prędzej widziałabym takiego (dla porównania) Balcerowicza, który karierę również w pewnej mierze zawdzięcza „partyjnym” instytucjom, ale który za to potrafi myśleć niezależnie i zbierać za to baty. Cimoszewicz prezydentem mógłby być co najwyżej przeciętnym, o oczko lepszym od Kwaśniewskiego. Ale oczywiście, jeśli poza nim będą do wyborzu sami kandydaci od cholewek po kapelusz nienadający się, to mój głos pójdzie na niego.

    Polubienie

  4. @Dobromir
    Epitet „kretyn” to nie ja, ale w jednym i drugim przypadku są to dorośli ludzie, ponoszący konsekwencje swoich uczynków. Bolesne, ale trudno.
    Mogę im współczuć (powodzianom, samochodziarzy pal licho), ale może gdyby wtedy im to dobitniej wytłumaczono, to poszkodowani ostatnio przez trąbę powietrzną wykupiliby OBOWIĄZKOWE ubezpieczenie.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.