Inwigilacja i „inspiracja”

Pisze „Wyborcza”: O tym, że podsłuchiwanie dziennikarzy aprobował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mówił w środę i wczoraj podczas zamkniętego posiedzenia sejmowej komisji ds. służb specjalnych b. szef MSWiA, wcześniej prokurator krajowy, Janusz Kaczmarek.
Potwierdził nam to prokurator prokuratury krajowej, prosząc o nieujawnianie nazwiska: – Obsesją Ziobry było zdobywanie informacji na temat źródeł, z których dziennikarze czerpią wiadomości – opowiada. Według jego relacji – analizy billingów dziennikarzy były w resorcie Ziobry na porządku dziennym.

Pisaliśmy już, że Kaczmarek podał dwa nazwiska dziennikarzy – Macieja Dudy z „Rzeczpospolitej” i Wojciecha Czuchnowskiego z „GW”. Z informacji „Gazety” potwierdzonych przez kilku członków speckomisji wynika, że Kaczmarek wymieniał więcej nazwisk dziennikarzy. – Robił to niechętnie, bo te osoby były inwigilowane jeszcze w czasach, gdy Kaczmarek był zastępcą Ziobro i sam musiał brać w tych praktykach udział – mówi nam jeden z posłów speckomisji.
Nieformalna lista dziennikarzy, których rozmowami interesowało się kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości, od kilku dni krąży po Sejmie. Oprócz Czuchnowskiego i Dudy są na niej: Marek Balawajder (RMF), Bertold Kittel (do lipca „Rzeczpospolita”), Sylwester Latkowski (niezależny filmowiec, wcześniej w TVP), Roman Osica (RMF), Piotr Pytlakowski („Polityka”) i Igor Ryciak („Newsweek”).
Co ich łączy? Wszyscy publikowali irytujące Ziobrę materiały o nieprawidłowościach w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Wymieniono też nazwiska dziennikarzy, do których Ziobro dzwonił z „inspiracjami”. Na razie poznaliśmy dwa: Anity Gargas z TVP oraz Tomasza Sakiewicza.

Mój komentarz: Zdziwicie się zapewne, ale nie będę miał wytrysku oburzenia. Każda władza na świecie usiłuje spenetrować środowisko dziennikarskie i wykorzystać je dla swoich celów. Niczego innego nie należało się spodziewać. Tyle, że:

1. nazwiska inwigilowanych stanowią zaczyn czegoś w rodzaju Almanachu Gotajskiego dziennikarstwa; niniejszym śledzonym i podsłuchiwanym składam wyrazy szacunku i kłaniam się im nisko. Skoro Ziobro ich kazał śledzić – to znaczy, że dobrze wykonują swój zawód.

2. nazwiska tych, którzy dają się „zainspirować” (czytaj: pracują na zlecenie władzy) stanowią z kolei zaczyn księgi hańby dziennikarskiej.

3. tylko beznadziejnie głupia władza daje się na tym tak dziecinnie przyłapać

Ale: jest to wybór jednych, i drugich – i władzy. Ci pierwsi pracują na uznanie czytelników – ci drudzy na własne bezrobocie w lepszych (a w każdym razie: innych ) czasach. No i nikt porządny nie napije się już z nimi wódki. A władza… cóż, czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że mamy do czynienia z wyjątkowym zbiorem palantów?

Reklamy

10 uwag do wpisu “Inwigilacja i „inspiracja”

  1. Mam oczywiście swoje zdanie na temat, czy lyudzi tych „stanowiska przerosły” i czy jest ich aż tylu, ale cóż, żeby rozstrzygnąć, kiedy było palantów najwięcej, musielibyśmy dokonać szeroko zakrojonej oceny, opracować jakąś jednostkę pomiarową, nie wiem, „wskaźnik palantyzmu” oraz kryteria oceny i kwalifikacji do „palantów” itp. itd. Nie dla mnie taka robota, wiec może dajmy sobie spokój.
    Z oceną zaś władzy obecnej, poczekać należy do czasu, az wyjaśni się czy Kaczmarek „sypie” używajac haków prawdziwych, czy tylko blefuje. A to niestety, pewnie nie nastąpi tak szybko, jakby Pan sugerował.

    Lubię to

  2. >>Krzysiek: uprę się przy słowie „wyjątkowy”. Mam już tyle lat, że – mniej lub bardziej świadomie – obserwowałem wszystkie władze powojenne. Były więc ekipy ewidentnie w całości ponure (1949-56); bywali w tych ekipach prostacy i kretyni wręcz ekstraordynaryjni (nazwiska litościwie pominę), czasem nawet po kilku, ale o żadnej – włącznie z tymi od Bolesława Niejasnego – nie da się powiedzieć, że większość członków tych zespołów to ludzie, których stanowiska przerosły, żeby wyrazić się bardzo eufemistycznie. A tu – katastrofa.
    Wyjaśniam też przy okazji, że p. Kaczmarek w żadnym wypadku nie jest bohaterem mojego romansu. Jestem zupełnie pewien, że sypie kumpli z niskich pobudek. Ale – sypie. Jego rewelacje dość łatwo sprawdzić, więc łgać na chama nie za bardzo może…

    Lubię to

  3. I tu się nie zgadzam. Brat Jarosław dokładnie wiedział po co idzie do władzy. Plany były dwa-zemsta na Lechu Walęsie i budowa państwa formalnie domokratycznego
    (wybory miały by się odbywać, jakieś wolne media by istaniały) ale faktycznie zamordystycznego. Temu służyły programy otwarcia korporacji prawniczych-wpuszczenie młodego narybku, likwidacja habilitacji, zniesienie służby cywilnej. Nowi wiedzieli komu fructy zawdzięczają bylyby by więc grzeczni.
    Nie możemy zapomnieć że na salony władzy (prawdziwej) to cudo jakim jest Roman Giertych wpuścił Lech Kaczyński. To on (de facto brat) w 2003 dał stołki w samorządzie W-wy bandzie ligusów. Wtedy media głównego nurtu nie reagowały. To Jarek wychowywał sobie grupę grzecznych dziennikarzy finansując tygodnik Nowe Państwo.

    Lubię to

  4. Mało inteligentna władza – otóż to. Dziwi mnie jedynie, że władza owa nie zleciła Ziobrze inwigilowania dziennikarzy SDZ, którzy swego czasu napisali artykuł o kartoflanym naszym prezydencie. Toż to by było przedsięwzięcie na miarę wywiadu europejskiego. śmiech na sali. Tylko, że coraz bardziej przykry. Pozdrawiam.

    Lubię to

  5. Ze stwierdzenia marszałka Dorna, że zeznania Kaczmarka sa zbiorem „polprawd i całkowitej nieprawdy” – matematycznie wychodzi że ćwiartka z nich pozostaje prawdą. I to wystarczy, żeby całą ekipę postawic przed Trybunałem Stanu a pana Ziobre jako patologicznego w sensie medycznym pieniacza poddać leczeniu.
    Tego typu ludzie zajmuja wymiar sprawiedliwosci nie konczącymi sie nigdy procesami.Przykład: sprawa nieboszczyka tatusia. Nikt nie został skazany,( bo i za co?) więc wylatją z pracy kolejni prokuratorzy.
    Kaczyński stworzył bezprecedensowy zespól ludzi dobranych pod względem karlowatości do swych własnych warunków i wymagań.

    Lubię to

  6. Wątpliwości co do zbioru palantów nie mam, ale dlaczego zaraz „wyjątkowy”? Przecież nie brakowało palantów od wielu lat, w żadnej władzy.
    Mam za to wątpliwości co do źródla informacji w postaci człowieka, który do niedawna własnym nazwiskiem firmował to wszystko, co atakuje teraz, i brał w tym udział („te osoby były inwigilowane jeszcze w czasach, gdy Kaczmarek był zastępcą Ziobro”).
    Tu wypowiedź jednego z „inpirowanych”:
    http://tomaszsakiewicz.salon24.pl/index.html

    w. -> Jeśli „Większość ludzi inteligentnych oleje wybory” to czy naprawdę są oni „inteligentni”?

    Lubię to

  7. Zależnie od tego jak pójdą wybory, to o ile mnie się dobrze wydaje minister Ziobro powinien zawędrować przed trybunał stanu. Miałby duże szanse, żeby trafić za kratki. Przyznam się, że teraz taki bajzel się na robił, że aż ciężko się zorientować. Ale znowu będzie jak w 2005. Większość ludzi inteligentnych oleje wybory, pospólstwo zagłosuje i będą matoły PiSuarowe znów, albo nie lepsi z PO. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że w PL nie ma porządnej partii tylko same popłuczyny?

    Lubię to

  8. Chciałem napisać, że chyba już nikt nie ma co do tego żadnych wątpliwości… Ale przecież wciąż politycy ci chwalą się stosunkowo wysokim poparciem i zaufaniem społeczeństwa… I to jest chyba najsmutniejsze…

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.