Statystyki mówią o nas (mało ciekawie)

Jak podaje serwis Wirtualnemedia.pl, tygodnik „Wprost” odnotował w czerwcu 2007 r. najwyższą sprzedaż spośród wszystkich tygodników społeczno-politycznych – wynika z najnowszych danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy opracowanych przez portal. Średnia sprzedaż ogółem „Wprost” wyniosła 156 156 egz. i była o 16,3 proc. wyższa niż w analogicznym okresie roku 2006. Na drugie miejsce spadła „Polityka” – sprzedaż mniejsza o 2,5 proc. – 152 544 egzemplarzy. Pierwszą trójkę zamyka „Newsweek Polska, którego sprzedaż wzrosła o 15,4 proc. do poziomu 145 790 egzemplarzy. Czwarty „Gość Niedzielny” – w stosunku do czerwca 2006 – zmniejszył sprzedaż o 7,9 proc. (124 128 egz.). Ta statystyka jest jednak troszkę „lewa”…

 

…a to dlatego, że wyklucza z grona tygodników społeczno-politycznych „NIE” Urbana; chyba tylko dlatego, że popsuło by to autorom tabel obraz polskiego czytelnika, bo – podoba się to komu, czy nie – „NIE” jest bez żadnej wątpliwości tygodnikiem i równie bez wątpliwości zajmuje się tematyką społeczno-polityczną; a że w formie prześmiewczej, czy złośliwej? Jakież to ma znaczenie?

 

Prawda otóż jest taka, że „NIE” ma średni nakład 202 999 egzemplarzy (dane z tego samego badania; umieszczono je jednak oddzielnie, co jest idiotyczną manipulacją…) i sprzedaż 87 459 egz. Pod względem nakładu jednorazowego jest więc na czwartym miejscu i wyprzedza katolickiego „Gościa”. Pod względem sprzedaży jest na piątym miejscu, ustępując „Głosowi”, ale wyprzedzając „Przekrój”.

 

 

Mój komentarz: strasznie to „NIE” jest naszym głupawym prawiczkom niewygodne; to widać. W ogóle ta banda prostaków i debili chciałaby zrobić wszystko, by obraz Polski rysował „Wielki Naród Katolicki”; tymczasem – taki rympał (tu gest Kozakiewicza). Dostatecznie straszny jest jednak fakt powodzenia „Wprostu”, „Faktu” i „Super Expressu”… Nie trzeba więc manipulować liczbami: Kartofelland to Idiotenland i inaczej już chyba nie będzie.

Reklamy

8 uwag do wpisu “Statystyki mówią o nas (mało ciekawie)

  1. Kubie: nie teraz. Tak było od zawsze. Jak Wprost nagłośni aferę, to jest hałas na całą Polskę. Jak Nie… to w najlepszym wypadku się krzyczy, że powinno siedzieć cicho.

    Polubienie

  2. To taka trochę mentalność Kalego – najpierw oburzali się, że przez lata środowisko radiomaryjne i ich kulawe intelektualnie media były marginalizowane w innych mediach i nikt rozsądny nie chciał ich brać poważnie, a teraz to samo robią z NIE.
    Zresztą sam mam kłopot z tym pismem, bo z jednej strony ilość „porażających” faktów w nim zamieszczanych wskazuje na wysoką jakość dziennikarstwa, z drugiej jest to często oblane takim stylistycznym buraczanym sosem, że czuję się jakbym FAKT czytał.

    Polubienie

  3. Smutny to obraz, przyznam szczerze… Ale w sumie chyba wszyscy się tego spodziewaliśmy… I tak dobrze, że ktoś kupuje gazety, bo może nawet je później czyta (pozostaje jeszcze kwestia, czy ze zrozumieniem…)

    Polubienie

  4. Panowie, czepiacie się i tyle. Przecież NIE to nie tygodnik, tylko dziennik cotygodniowy jest. ;-D
    Pozdrawiam, T.

    Polubienie

  5. Wzrost sprzedaży Wprost jest spowodowany przeciekami (a raczej wasser-rurą, bo przy tej ilości określenie „przecieki” już średnio pasuje) od PiSsu i uwalaniem niewygodnych przeciwników, tudzież ojca dyktatora :> Sam bym pewnie kupił ten numer, w którym pisali o taśmach Rydzyka, chociaż zrobiłbym to z obrzydzeniem ;P Po odejściu (kiedyś tam) PiSs od władzy nakład Wprost spadnie o jakieś 50%, bo o czym będą pisać? Zamieszczanie obrzydliwych paszkwili o homoseksualistach nie wystarczy do podtrzymania sprzedaży…

    Polubienie

  6. Nie narzekam. Rzeczywiście, na emeryturze mam trochę czasu – choć staram się, by nie za wiele. Ale tu nie chodzi – boże broń – o żaden spisek. Skomentowana sytuacja raczej budzi grymas zażenowania: autorzy opracowania chcieliby powiedzieć prawdę, ale jednocześnie uważają ją za „niestosowną”, więc wymyślili sobie taki kruczek: oddzielną rubrykę. Śmieszne, po prostu. A wpisuje (czy może wPISuje) się to w tę poetykę, w której „nie wypada” siedzieć w jednej ławie z Millerem czy Kwaśniewskim, ale za to wypada robić z Leppera wicepremiera, a z ciecia Filipka – ministra. Jak to się nazywa, czy nie hipokryzja aby?

    Polubienie

  7. Jak nie spisek zydokomuny czy masonerii, to prawicowcow, a wszystko po to, by zamieszac na czwartym czy piatym miejscu w statystykach. Kiedys w szkole na geografii przepytywali z drugiej piatki swiatowych producentow molibdenu.
    Tez chcialbym miec tyle wolnego czasu!

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.