Strzeżcie się. Wielki Brat umie patrzeć w różne strony.

FBI i CIA czy firmy takie jak ChevronTexaco, Exxon Valdez, Herbalife, Wal-Mart, Diebold, kościoły i organizacje zmieniały niekorzystne dla nich wpisy w Wikipedii. Nowy program studenta z Kalifornii uniemożliwi im anonimowe wpisy. 24-letni Virgil Griffith, student CalTech (California Institute of Technology) w USA (jako haker jest także znany jako Romanpoet) opracował bezpłatne oprogramowanie, WikiScanner, które identyfikuje autorów artykułów i uzupełnień w internetowej encyklopedii dokonanych w ciągu minionych 5 lat na podstawie adresów IP (adresów komputerów w sieci).

Informacja na ten temat została zamieszczona w Wikipedii. Jej autor przywołuje ubiegłotygodniowy artykuł w piśmie „Wired” i pisze m.in., że „wskazuje (on) na możliwość aktywnego monitorowania i wpływania na Wikipedię przez instytucje rządowe oraz prywatne firmy”.

Na stronie http://wikiscanner.virgil.gr/ można znaleźć opisy interwencji w artykułach w Wikipedii, przeprowadzonych zarówno przez FBI i CIA czy firmy takie jak ChevronTexaco, Exxon Valdez, Herbalife, Wal-Mart, Diebold, kościoły i organizacje. Są to np. informacje o usuniętych zdjęciach bazy w Guantanamo, niepochlebnych uwagach czy niskich płacach.

WikiScanner identyfikuje autorów artykułów i uzupełnień w internetowej encyklopedii dokonanych w ciągu minionych 5 lat na podstawie adresów IP (adresów komputerów w sieci).

Jak podaje Agencja AP i dziennik „Le Monde”, Griffith zainteresował się problemem, gdy dowiedział się, że deputowani do amerykańskiego kongresu lub ich współpracownicy sami redagowali notki biograficzne w Wikipedii.

„Łącząc publicznie dostępną informację o tym, do kogo należą poszczególne adresy IP, skaner wskazuje na zmiany w Wikipedii dokonane z komputerów wielu organizacji, w tym – Associated Press” – podała AP. Agencja zacytowała też swoją rozmowę z założycielem Wikipedii, Jimmy Walesem, który poparł inicjatywę Griffitha.
Sam Griffith wyjaśnił w Internecie, że stworzył WikiScanner, by m.in. narobić kłopotów firmom i organizacjom, których nie lubi – i by poprawić swoją pozycję w wyszukiwarce Google. Dodał też, że nie oczekuje żadnych pieniędzy, bowiem jego motywy są całkowicie niekomercyjne.

Mój komentarz: i o to właśnie chodzi. Żadne organa państwowe ani zadufani PR-owcy firm nie będą nam mówili, co mamy myśleć. Strzeż się, panie Ziobro. Pilnuj się, panie Giertych. Myślimy. Nie macie szans, ćwierćinteligenci.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Strzeżcie się. Wielki Brat umie patrzeć w różne strony.

  1. Ciekawe jest jak różnie rozkładają sie strategie tego typu „firm” ja CIA czy FBI czy Wal-Mart czy kościoły, w konfrontacji z niecenzurowalnym kontentem na wiki.
    O ile CIA i FBI dementują, albo prostują, o tyle np kościoły najczęściej zbywają takie fakty milczeniem, niedwuznacznie dając do zrozumienia nam, że ci którzy potafią znależć sobie informację w internecie i tak już nie są potencjalnym targetem/konsumentem ich działalności.

    TOR został wymyślony do ukrywania swojego ip, przez członków FBI czy CIA, ale jest jest potwornie wolny. Co na dłuższą metę zniechęca.
    Najczęściej więc najpierw surfuje się normalnie, a dopiero potem przez TOR a dokonuje wandalizmu na wiki. Takie numery też można wykryć.
    Wiec jeśli mam kolejne wejścia z adresu rządowego, a potem „ktoś” edytuje wpis o CIA, to…

    pozdrawiam

    Lubię to

  2. Pomysł niby fajny, ale co z tego? Raz, że w obecnych czasach szybciej można kogoś zidentyfikować via internet niż na ulicy via kamery. A dwa, że są rzeczy świetnie blokujące takie wykrywanie. Jak na przykład Tor. http://tor.eff.org/index.html.pl
    Także jak ktoś to zna i się postara to może pisać co chce.
    Czyżby gratka dla dziennikarzy, którzy są przeciw władzy?

    Lubię to

  3. Otóż, jest w tym problem.

    Przykład, który podam nie dotyczy wiki, lecz informacji w internecie. Jest banalny dotyczy popularnego chwastu a zarazem cennej rośliny zielarskiej zwanej babką. Otóż BABKA występuje w dwóch odmianach Babka szerokolistna /plantago major/ i babka lancetowata /plantago lanceolata/. Pomylić obie trudno, bo plantago major ma liście duże i rozłożyste a lanceolata, jak nazwa wskazuje lancetowate – wąskie i długie.
    Znalazłem na jednym z zielarskim portali, że oba te zioła pomylono.
    I DOPRAWDY NIC SIĘ NIE DZIEJE, albowiem właściwości obu tych roślin są podobne.

    Problem zaczyna sie wówczas, gdy zaufasz informacji podanej w necie, a zastępuje on, wcale nie tak powoli, domową bibliotekę i na przykład zaczniesz produkować i pić wino z czarnego bzu /sambucus nigra/. W necie jest wiele recept, i gdy je wykorzystasz, jest wysoce prawdopodobne że rozwalisz sobie wątrobę skutecznie i nie do naprawienia. Albowiem o ile wszelkie produkty z sambucus nigra to „samo zdrowie” lecz przy fermentacji alkoholowej, wydziela się enzym, którego nasza wątroba nie przerabia /on przerabia ją/.

    Żeby było trudniej, to enzym ten powstaje nie zawsze. Zależy od składu chemicznego podłoża na jakim czarny bez rośnie.
    Zatem zaryzykujesz???

    Gdy uruchomić wyobraźnie…
    To weryfikacja informacji w necie wydaje sie konieczna.

    Wikipedia jest pomysłem genialnym. Lecz w tym geniuszu łatwo o przegięcie w każda stronę. Staje się /już jest!/ źródłem informacji „obiektywnych”.

    Dzięki p. Griffith`owi, dowiadujemy się, że nigdy nie było i zapewne nie będzie źródła wiedzy pewnej i w pełni obiektywniej. A stan naszej wątroby zależy od tego w jaki sposób potrafimy weryfikować docierające do nas „pewne” informacje.

    Pozdrawiam

    Lubię to

  4. Interesujący pomysł. Z drugiej strony bardzo jestem ciekaw, jak wykorzysta to rozwiązanie druga strona. Wszak nie pierwszy to przypadek wyścigu zbrojeń…

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.