Małe kroki „Superstacji”

Coś mi się wydaje, że uważana przez wielu za model braku profesjonalizmu, wyklinana na wielu forach „Superstacja” – tabloidowy kanał telewizyjny – stosuje konsekwentnie politykę tisze jediesz – dalsze budiesz. Polityka ta polega na stopniowym przyciąganiu do współpracy ludzi „z nazwiskami”, przy czym nie chodzi tu o jakieś głupiutkie seks-starletki czy popularnych prezenterów-błazenków, ale o autentycznych dziennikarzy. Pojawiła się tu więc m. in. Janina Paradowska, ostatnio zaś…

Mariusz Ziomecki. Media2.pl piszą o tym krótko tak:

Mariusz Ziomecki, pisarz, dziennikarz i publicysta, dwukrotnie nominowany do prestiżowej nagrody Pulitzera, były redaktor tygodnika Przekrój, został głównym prowadzącym programu „Rezonans” w Superstacji.
„Rezonans” jest programem publicystycznym, w którym zebrani goście komentują wydarzenia ubiegłego tygodnia. Program jest nadawany od poniedziałku do czwartku o 19.30. W trakcie emisji do studia mogą telefonować widzowie chcący włączyć się do dyskusji. Superstacja pozyskała więc ważnego publicystę, który polepszyć ma jej wizerunek. Były redaktor naczelny Super Expressu zna doskonale mechanizmy rządzące na rynku mediów o lekkim, sensacyjnym charakterze.

Mój komentarz: przy wszystkich zastrzeżeniach (koszmarni prezenterzy: pszenno-buraczane panienki i wyżelowani bełkotliwi panowie z wyglądem spod Grójca i dowcipasami z okolic rozporka, straszne maniery, nieludzkie pastwienie się nad polszczyzną) – trzeba jednak przyglądać się „Superstacji” z uwagą.

Nie: oglądać; co to, to jeszcze nie, tylko właśnie obserwować jej rozwój.

Po pierwsze dlatego, że jednak ten kanał budzi zainteresowanie publiki – o czym świadczą choćby statystyki pytań, zadawanych „WordPressowi”; lekceważenie tego zjawiska uznałbym za klasyczne pięknoduchostwo.

Po drugie dlatego właśnie, że pojawiają się tam tacy ludzie, jak Paradowska i Ziomecki. Jeszcze pięć-dziesięć tej klasy nazwisk, i może być całkiem nieźle. Po trzecie dlatego, że jest to stacja dość wyrazista politycznie; ciekawe, że prywatne kanały bywają zupełnie wyraźniej bardziej krytyczne w stosunku do polskiej rzeczywistości, niż media publiczne.

Przyznam, że w „Superstacja” budzi moje bardzo mieszane uczucia. Jest w ogromnej części warsztatowo żenująca. Ale jak różni obłąkani komentatorzy wymyślają jej twórcom od lewaków (dając tym samym świadectwo kompletnego niezrozumienia używanego słownictwa i własnego zidiocenia), to automatycznie wywołują u mnie cień sympatii do tego kanału; pewno nieco na wyrost, ale jednak. No i ten wyraźny trend do angażowania ludzi rozsądnych i trzeźwo myślących…

Żebym tylko nie zapeszył: jak zobaczę u nich, odpukać, Cezarego Michalskiego, Łysiaka, Ziemkiewicza – to jednak zwymiotuję. Nie wykluczam tego, bo w naszych mediach widoczna jest dość obrzydliwa tendencja do obiektywizowania, czyli działania pod hasłem panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Mam nieśmiałą nadzieję, że właściciel „Superstacji” jednak ma nie tylko pieniądze, ale i charakter…

Przy okazji: ciekawe, czemu Ziomecki tak szybko odszedł z „Przekroju”?

Advertisements

5 thoughts on “Małe kroki „Superstacji”

  1. Superstacja podobnie: obłuda i manipulacja. Pachnie mi towarzystewm z „NIE” czyli Urbanem & Co

  2. Miałem kilka razy okazję pooglądać tę stację i szczerze zgadzam się z wieloma kwestiami tutaj postawionymi. Przyglądajmy się stacji krytycznym okiem aczkolwiek z entuzjazmem 🙂

  3. Nie oglądałem niestety nawet 10 minut i mogę podziękować Internetowemu Obserwatorowi Mediów za przekazanie opinii z obserwacji. Zaoszczędzony czas poświęcę na czytanie.

  4. o ile przy najszczerszych chęciach po najwyżej 10 minutach zmieniam kanał (głównie ze względów warsztatowo-estetycznych) to trzeba im przyznać pewną ambicję, reporterów superstacji widuję „częściej i gęściej” niż jakichkolwiek innych, czasami w miejscach gdzie w ogóle bym się ich nie spodziewał (np. małe konferencje prasowe „ruchu alterglobalistycznego”) nie wiem w jakim stopniu później wykorzystują te materiały, ale na pewno je zbierają,a to już postęp.

Możliwość komentowania jest wyłączona.