Dojenie żałoby

Okropny jest ten wypadek polskiego autokaru; to nie ulega wątpliwości. Ale to, co wokół tego wyczyniają politycy i media – budzi zgrozę. Dlaczegóż to obsypano niezwykłymi bonusami rodziny pielgrzymów, nie zaś tych, którzy ucierpieli od trąby powietrznej pod Częstochową? Nie żałuję ludziom, ale czy rodzina każdej ofiary wypadku drogowego w Polsce dostaje takie same odszkodowania? Czemuż ogłasza się – po raz kolejny – żałobę narodową, i to trzydniową? Czy robi się to za każdym razem, gdy zginie w wypadkach drogowych kilkadziesiąt osób? Przecież tak jest co weekend, a przypominam, że w II RP ogłoszono żałobę tylko raz: gdy umarł Piłsudski! Czy nie dlatego aby to wszystko, że tam byli pielgrzymi, tu zaś – zwykli ludzie? A może dlatego, że katastrofą autobusu tak intensywnie zajęły się media? I może różni spece od marketingu politycznego doradzili politykom, że dobrze wyglądają ze smutkiem na twarzy i na kolanach?

Wrzawa medialna w związku z tym wypadkiem budzi moje zażenowanie i zgrozę. Poświęcenie przez TVN24 całego dobowego programu tylko tej sprawie, to po prostu histeria dziennikarska; a te pytania „co pani teraz czuje?”, zadawane rodzinom ofiar zbolałym głosikiem przez jakieś reporterskie lalunie… Ci księżule, wznoszący oczy ku górze i tłumaczący, że cierpienie ma jednak sens…

Doprawdy: wstawiłem trzy kropki, bo nie znajduję słów obrzydzenia i oburzenia.

Gdyby taka pannica zadała takie pytanie mnie – nie ma żadnej wątpliwości, że na rejestracji odpowiedzi nie zrobiłaby ani grosza: ta odpowiedź nie nadawałaby się do cytowania. Komentarz do całej tej sprawy jest tylko jeden: byliśmy świadkami zwykłej niegodziwości medialno-politycznej.

Reklamy

11 uwag do wpisu “Dojenie żałoby

Możliwość komentowania jest wyłączona.