Tfu

Cholernie długo nic tu nie napisałem – a przecież działo się tak wiele. Czemu więc milczałem? Wyjaśniam: otóż ten polityczny bajzel (w odróżnieniu od widocznej obok wizji artystycznej tego pojęcia) zaczął już mnie w zasadzie nudzić. Działania poszczególnych partii i ugrupowań politycznych stały się do bólu przewidywalne, reakcje mediów na nie – takoż. Wiadomo, że co „Wyborcza” skrytykuje, to „Rzeczpospolita” pochwali i odwrotnie; wiadomo, że „Dziennik” będzie siedział okrakiem (zerkając jednak życzliwie ku skrajnej prawicy), „Nasz Dziennik” będzie zapluwał się po narodowo-katolicku, „Gazeta Polska” znów kogoś zlustruje, „Wprost” będzie miał na znamienna wyłączność różne poufne informacje; w TVN24 znów wystąpią ci sami komentatorzy jako „państwa i moi goście”, „Superstacja” pokaże ósmorzędne dziennikarstwo, i tak dalej. W gruncie rzeczy – jak się dobrze zastanowicie – nie ma o czym mówić. Jak wszystko toczy się zwykłą koleją – nie ma newsa, choćby ta normalna kolej rzeczy oznaczała tok wydarzeń w szpitalu psychiatrycznym. Było jednak w ciągu tych dni coś, co mnie poruszyło do głębi – co zaś dziś znalazło swoje zwieńczenie…
Chodzi mi o aferę z Rydzykiem. Z miejsca muszę wyjaśnić, że wiem doskonale, że pisanie o kimś przy użyciu samego tylko nazwiska jest w stosunku do tej osoby mało eleganckie, czy może nawet pogardliwe. Szanując urząd, staram się więc pisać co najmniej „J. Kaczyński” czy „L. Kaczyński”, bo sam wiem, jak odbieram żurnalistów piszących „Kwaśniewski”, bez choćby pierwszej litery imienia. Ale w wypadku Rydzyka piszę tak celowo i z rozmysłem. Ma być pogardliwie. A Romanowi Koniowi Giertychowi – który zwracał w tej kwestii uwagę Monice Olejnik – wyjaśniam, że „ojcem”, to ta obrzydliwa postać może sobie być dla takich, jak on – ja miałem swojego jednego i większej liczby mi nie trzeba.
Więc najpierw wkurzyłem się do białego, gdy J. Kaczyński wraz z kupą ministrów i bodaj wszystkimi wicepremierami pojechał na wiec radiomaryjców do Częstochowy, by tam się podmaślać kołtunom. Sądzę bowiem, że w XXI wieku w cywilizowanym świecie żadna władza nie ma prawa publicznie demonstrować swoich przekonań religijnych (jeśli je w ogóle ma, co w tym przypadku jest dla mnie mocno wątpliwe – sądzę, że chodzi po prostu o czysto użytkową zagrywkę polityczną – powinna je zachować dla siebie i uprawiać wszelkie kulty w prywatnym wyłącznie mieszkaniu). I wtedy wybuchła sprawa taśm Rydzyka, nagranych na „wykładzie” tego indywiduum w jego szkółce medialnej.
Miałem cień nadziei, że to już jest koniec tego ponurego mnicha. Chamstwo i antysemityzm, bijące z tych nagrań – nic nowego zresztą, gdy chodzi o TR – przekroczyło tym razem wszelkie granice. Nie sądziłem oczywiście, że zostanie to choćby w miarę uczciwie ocenione przez episkopat, czy – zwłaszcza – bezpośrednich przełożonych Rydzyka; takie cuda się w Ziobrostanie nie zdarzają, ale myślałem, że Biała Postać z Watykanu tym razem pieprznie pięścią w stół.
Okazało się, że kicha z grochem. „Nasz Dziennik” opublikował dziś oświadczenie polskiej prowincji redemptorystów. Oto ono w całości:
W porozumieniu z Ojcem Józefem Tobinem, Generałem Zgromadzenia Redemptorystów, pragnę wyrazić naszą wspólną opinię i stanowisko wobec rzekomych wypowiedzi O. Tadeusza Rydzyka, które opublikował tygodnik „Wprost”, a które w dalszym etapie przyjęły formę zniekształconą przez inne media.
Z dotychczas przeprowadzonych przez specjalnie powołany Zespół analiz wynika, że czas i miejsce opublikowania domniemanych wypowiedzi O. Tadeusza Rydzyka daje naszym zdaniem poważne podstawy do postawienia tezy, że wszystko ma znamiona poważnej prowokacji i manipulacji medialnej. Nie bez znaczenia jest fakt, że tygodnik ten niejednokrotnie już w pogardliwy i napastliwy sposób obrażał uczucia religijne Polaków.
Dużym niepokojem napawa nas poziom etyki dziennikarskiej w wolnej Polsce, gdzie w sposób niezgodny z kryteriami prawdy używa się wszelkich możliwych metod i technik w celu zdyskredytowania niektórych osób. Mając wystarczająco bolesne doświadczenie z przeszłości w naszej Ojczyźnie, nie można zaakceptować donosicielstwa jako metody zwalczania kogokolwiek. Wobec treści „taśm”, która nosi znamiona kompilacji, Ojciec Tadeusz Rydzyk nie utożsamia się z przypisywanym mu antysemityzmem, i jako współbracia, którzy go znają, wiemy, że jest mu obca taka postawa. Ojciec też nigdy nie miał zamiaru obrażać kogokolwiek, a tym bardziej Pary Prezydenckiej.
Martwi nas fakt, że tendencyjnie przedstawiane przez niektóre media informacje przy jednoczesnej wątpliwości dotyczącej autentyczności „taśm” stały się źródłem skrajnych komentarzy wielu osobistości, w których bez wysłuchania drugiej strony i woli obiektywnego szukania prawdy wydawano skazujące wyroki na Ojca Dyrektora.
Fakt domniemanego nagrania „taśm” w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu należałoby przypisać do działań całkowicie niezgodnych z „Prawem o szkolnictwie wyższym”, lekceważących odwieczny obyczaj niewkraczania na uczelnię z jakimikolwiek podsłuchami.
Oburza nas również fakt, że środki masowego przekazu w Polsce poddały także manipulacji Ojca Generała, przypisując mu, jakoby w najbliższym czasie miała być podjęta przez niego „ostateczna decyzja ukarania” Ojca Tadeusza Rydzyka, aby raz na zawsze rozwiązać problemy związane z jego działalnością. Informacja ta, rozpowszechniona przez agencje informacyjne, gazety, stacje radiowe i telewizyjne wywołała wielki niepokój społeczny nie tylko pośród wielomilionowej wspólnoty słuchaczy Radia Maryja w Polsce, ale również poza jej granicami.
W imieniu rodziny zakonnej Redemptorystów zapewniam wszystkich ludzi dobrej woli, że pomimo naszych ludzkich słabości dokładać będziemy wszelkich starań, aby nasza ewangelizacyjna działalność jak najlepiej służyła budowaniu więzi społecznych i wychodziła naprzeciw duchowym potrzebom rodaków. Pragniemy bronić prawdy w miłości, ludzkiej godności i wolności człowieka oraz być otwartymi na każdego bez względu na jego pochodzenie, przekonania, stan społeczny i religię. Trwając w jedności z księżmi biskupami, którzy wyrazili uznanie i podziękowanie „za wielką pracę ewangelizacyjną prowadzoną przez Radio Maryja” w dniu 3 maja 2006 r., pragniemy służyć wszystkim ludziom w Ojczyźnie i poza jej granicami.
Radio Maryja, TV Trwam, Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu i inne dzieła są instytucjami wspólnie tworzonymi i utrzymywanymi przez rzesze Rodaków. Wyrażam z tego powodu wdzięczność wszystkim, którzy identyfikują się z nimi i służą im całkowicie bezinteresownie.
Wraz z Zarządem Prowincji otaczamy wspólną troską rozwój tych dzieł i jesteśmy przekonani, że obdarzeni charyzmatami nasi współbracia i ich współpracownicy mają szczególne znaczenie w wypełnianiu ewangelizacyjnej misji za pośrednictwem środków masowego przekazu.
O. Zdzisław Klafka CSsR

Przełożony Prowincji Warszawskiej Redemptorystów
Warszawa, 21.07.2007

Komentarz może być tylko jeden: róbta tak dalej, chłopaki. Tylko się potem nie dziwta, jak będzie coś bolało z tyłu. Dajecie bowiem tego tyłu dobrowolnie.

Reklamy

12 uwag do wpisu “Tfu

Możliwość komentowania jest wyłączona.