Piłowanie kaszalotów na kanapie

Nie piszę dziś o niczym związanym z polityką, bo uważam, że dość już narzekań. Dość nawet kpin i szyderstw; pora na działanie. Ostatnie wystąpienie szefa rządu – to z „szatanami” odpowiedzialnymi za strajk lekarzy i pielęgniarek – upewniło mnie ostatecznie, że mamy do czynienia z czystą paranoją. Ktoś, kto w XXI stuleciu wyplata takie durnoty, jest po prostu niebezpiecznie chory. Nie mam już – być może: tymczasem – siły ani ochoty na komentowanie tej sytuacji. Zaangażowałem się po prostu w dwa ruchy społeczne, które – mam nadzieję – będą miały istotny wkład w budowę normalnego społeczeństwa obywatelskiego; i tam głównie teraz działam, stąd moja aktywność blogowa znów jest cokolwiek mniejsza. Niemniej w mediach też się co nieco dzieje; dziś zatem będzie o telewizji kablowej…

Dwa słowa wyjaśnienia: mam kablówkę, jedną z dwóch dostępnych w Warszawie. Nie wymienię nazwy, bo mnie posądzicie o product placement, czego wolałbym uniknąć; w każdym razie nie ulega dla mnie wątpliwości, że obie się między sobą dogadały – i nie konkurują; w danym obszarze stolicy dostępna jest tylko jedna, co niniejszym dedykuje jedynej chyba dość sensownej osobie w naszych władzach, czyli szefowej Urzędu Regulacji Telekomunikacji, czy jak tam się to kolejne ministerium nazywa. Warto by to towarzystwo bowiem zdrowo popędzić…

No i ta „moja” kablówka wpuściła otóż ostatnio w sieć kanał erotyczny. Zajrzałem kilka razy; o Mein Gott! Nie to, żebym ja miał coś przeciw erotyce, albo nawet pornolom; „Emmanuelle” na przykład, czy „Histoire d’O”, to były – nienajlepsze wprawdzie – prawdziwe filmy. To jednak, co jest teraz w kablu – to nawet nie pornografia. To czyste piłowanie koszmarnych kaszalotów na stale tej samej brudnej kanapie w kwiatki. Panienki przy tym klasy przechodzonej dójki z białoruskiego sowchozu; panowie zaś tacy, że najgorsze lepperoidy samoistnie przy nich wygladają na angielskich lordów. Pod wszystko podłożona muzyczka typu disco polo mniej więcej… No, zgroza!

Pal to diabli; nie ma obowiązku włączania tego kanału. Zastanawiające jest natomiast coś innego. Po pierwsze – fakt, że owa kablówka w ogóle akurat to wzięła; znaczy, jest na coś takiego zapotrzebowanie społeczne. Po drugie, ów dobór „artystów”, wywodzących się niewątpliwie z najstraszliwszych slumsowych nizin społecznych, spośród takiej już hołoty, dla której jedynym rozwiązaniem jej problemów społecznych byłaby chyba tylko eutanazja; i znów mówi to zapewne więcej o odbiorcach, niż o „tfurcach” (przez wielkie TFU) tych arcydzieł i ich dystrybutorach, którzy po prostu cynicznie produkują określony towar. Jasne jest tedy, że pewien liczący się ilościowo i ekonomicznie typ odbiorcy chce na ekranie – choćby w idiotycznej i w najwyższym stopniu nieestetycznej scenie piłowania kaszalota – oglądać zapewne samego siebie. Po trzecie – tak przy okazji, zabawne zjawisko także obyczajowe: otóż owo piłowanie jest tak filmowane, by broń boże nie pokazać… męskich narządów płciowych; damskie – jak najbardziej, w pełnym najeździe na detal; czyż to nie mówi czegoś o stosunku do kobiety? Po czwarte, że nikt nie reaguje nawet słowem na ten skandal. Czyż to z kolei nie mówi wiele o naszych politykach, władzy itp., dla których centralną sprawą bywa jakaś wesoła Parada Równości albo średniej jakości „obrazoburcze” dzieło sztuki – nie mówiąc już o szukaniu szatana w namiotach pielęgniarek –  a których nic nie obchodzi coś naprawdę psującego obyczaje i ohydnego?

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Piłowanie kaszalotów na kanapie

  1. czyli rydzykowo – jarosławska wersja zgnilych imperialistów, którzy szkodzili naszemu krajowi w kolaboracji ze stonką ziemniaczaną.
    Bardzo mi w wystąpieniu panapremierowym brakuje jakiegoś insekta.
    Może kleszcze? Małe toto, czarne, nadęte, trudne do wyrwania ze skóry i upierdliwe nad wyraz.

    Polubienie

  2. Ostatnie wystąpienie szefa rządu – to z “szatanami”

    przenośnia, metafora…
    po co zaraz

    że mamy do czynienia z czystą paranoją. Ktoś, kto w XXI stuleciu wyplata takie durnoty, jest po prostu niebezpiecznie chory

    spokojnie.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.