Rozważania (nieco historyczne) o dupie

Bardzo śmieszny proces prasowy! Relacja w „Gazecie Wyborczej”, tu obszerne streszczenie. Policję, dwie prokuratury, a w końcu sąd zajmuje swoją urażoną godnością prok. Grzegorz Talarek z Grójca. Za pieniądze podatników wspierają go inni prokuratorzy. Aparat państwa zajmuje się urazą swego funkcjonariusza z całą powagą, a chodzi tylko o cztery litery. W czwartek, 14 czerwca, przed warszawskim sądem rejonowym zaczął się proces b. naczelnego „Przekroju” Piotra Najsztuba i reportera Cezarego Łazarewicza. To oni – według prokuratora Talarka i prokuratury – winni są znieważenia śledczego z Grójca. Dziennikarzom grozi do roku więzienia, praca społeczna lub grzywna.

Prok. Talarek za sprawą prowadzonych przez siebie śledztw stał się bohaterem – niezbyt pozytywnym i drugoplanowym – wielu tekstów. Zasłynął m.in. z oskarżenia historyka sztuki Jacka Bochińskiego. Przypisał mu napad z bronią w ręku w przebraniu policjanta na szosie pod Grójcem. Sprawa skończyła się uniewinnieniem. Państwo zapłaciło już Bochińskiemu odszkodowanie za rok pobytu w areszcie,

Historię dwóch śledztw Talarka opisał Łazarewicz. Ktoś w redakcji wpadł na pomysł, by tekst zatytułować „Prokurator poDUPAdły”. Cztery litery w tytule zostały wyróżnione. Prokurator Talarek zareagował doniesieniem do prokuratury. – Nie raził go opis na dwie strony jego niekompetencji, ale tytuł, na który nikt chyba nie zwrócił uwagi – mówi Łazarewicz.

Potem było już tylko śmieszniej. Sprawa o znieważenie funkcjonariusza publicznego toczyła się w prokuraturze pod nadzorem wyższych instancji i skończyła oskarżeniem. Okazało się, że słowo „podupadły” podzielić można na „podły” i „dupa”. Oba prokurator uznał za znieważające i wysłał do sądu akt oskarżenia.

Sąd pół roku temu sprawę umorzył. Wziął pod uwagę wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że ściganie z oskarżenia publicznego, czyli przez prokuratora, za znieważenie funkcjonariusza publicznego w związku z „pełnieniem obowiązków służbowych” godzi w konstytucyjną gwarancję swobody wypowiedzi.

Talarek i prokuratorzy znaleźli na to sposób. Prokuratora wycięła z oskarżenia słowa „w związku z pełnieniem obowiązków służbowych”, sprawę zmieniła w oskarżenie prywatne, które objęła ściganiem (publicznym, angażującym w sprawę prokuraturę), powołując się na „interes społeczny”.

Jaki? Prokurator (nie przedstawił się) odpowiedział sądowi: – Znieważenie każdej osoby w środkach masowego komunikowania wymaga objęcia ściganiem tego przestępstwa, bo wymaga tego interes społeczny.

Czyli masło maślane.

Co o sprawie myśli główny zainteresowany, nie udało nam się dowiedzieć. Prok. Talarek wniósł o jej utajnienie i proces ruszył.

Pięć godzin sąd przesłuchiwał wczoraj grafików, dyrektorów artystycznych, zastępcę naczelnego „Przekroju”, językoznawcę z uniwersytetu. – Wszystko kręciło się wokół „dupy”, jak od dwóch i pół roku – zdradza Łazarewicz.

Mój komentarz: śmiać się, czy płakać? Wybieram: śmiech. I zapamiętanie sprawy. Gdy przyjdzie na to pora – a przyjdzie, nie miejcie wątpliwości – wyciągnięte będą logiczne wnioski. Beznamiętnie i bez przebaczenia.

A – żeby was może nieco odniesmaczyć – anegdotka historyczna. Otóż król Staś, dżentelmen jak wiadomo dość kochliwy, miał romans z pewną diwą. Romans – jak to romans – zakończył się. Owa diwa zażądała jednak od kochanka rekompensaty. Król okazał gest: nadał jej pod Warszawą wieś. Jedynym warunkiem donacji było niezmienianie nazwy posiadłości; monarcha nadał jej miano Zadupie…

Reklamy

5 uwag do wpisu “Rozważania (nieco historyczne) o dupie

Możliwość komentowania jest wyłączona.