Historia się powtarza

Andrzej Urbański może podzielić los Bronisława Wildsteina. Według Dziennika, wczoraj na Woronicza wrzało. Jeden z członków rady nadzorczej TVP miał zamiar złożyć wniosek o odwołanie szefa publicznej telewizji. Wniosek nie znalazł się ostatecznie w porządku obrad, ale Urbański ma poważnych wrogów. Jak się dowiedział „Dziennik”, do odwołania prezesa będą dążyć członkowie rady związani z LPR, a także część członków popieranych przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Poszło o dyrektorów i wicedyrektorów ośrodków regionalnych, których rekomenduje LPR. Urbański nie chce się zgodzić, aby ludzie związani z partią Giertycha rozpoczęli pracę na Woronicza. Do odrzucenia ich nazwisk miał namawiać radę nadzorczą. W ten sposób łamie ustalenia koalicji – czytamy w „Dzienniku”.

Zdaniem Dziennika część polityków PiS zaczęła uważać, że z Urbańskim są zbyt duże kłopoty. – Coś niedobrego zaczęło się dziać wokół prezesa TVP – mówi Dziennikowi jeden z polityków PiS. Z rządów prezesa miał być niezadowolony sam premier. W czwartek 31 maja Andrzej Urbański był na rozmowie u Jarosława Kaczyńskiego.

My nie chcemy odwołania Urbańskiego. To jest wewnętrzny konflikt w Prawie i Sprawiedliwości – twierdzi jeden z polityków Samoobrony. Prezesowi telewizji publicznej nieprzychylni mają być jakoby niektórzy działacze PiS wywodzący się z byłego Porozumienia Centrum. Oni woleliby widzieć na tym stanowisku Sławomira Siwka, obecnego wiceprezesa TVP.

Niektórzy politycy PiS mają mieć do Urbańskiego pretensje także o program telewizji: do TVP wracają usunięci przez Wildsteina „Czterej pancerni…”, a w jesiennej ramówce program ma mieć lewicowy publicysta Sławomir Sierakowski. Twierdzą też, że „Wiadomości” za słabo nagłaśniają sukcesy rządu.

Mój komentarz: TVP jest firmą totalnie przegraną. Nie z własnej winy. Przyczyną jest beznadziejna głupota polityków, która przekroczyła już wszelkie wyobrażenia. Jak się wydaje, te barany będą zadowolone wtedy tylko, gdy w skład rady nadzorczej wejdą rzecznicy partii koalicyjnych, zaś w skład zarządu powoła się teściowe i pociotków członków władz tych partii. Wtedy zaś można Woronicza wysadzić w powietrze i na placu zasadzić kartofle; i tak nikt tego g… nie będzie oglądał. Na korzyść Urbańskiego zapisuję to, że starał się nie zachowywać jak idiota. To już bardzo dużo.

Advertisements

4 thoughts on “Historia się powtarza

  1. Kaczki odzyskałyTVP. I dobrze im tak. Takiego chłamu jak teraz nawet w PRL nie było, a nawet przeciwnie.

    To niedługo padnie, też nie oglądam.

  2. Coraz bardziej skłaniam się do tegoż poglądu. Zostawić technikę, którą wynajmować niezależnym producentom. Misję zrealizować zamówieniami publicznymi i otwartym konkursem, na opłacenie misji i utrzymanie techniki kierując abonament. Przecież nie musi on iść na etaty prezesów i gwiazdorskie kontrakty prezenterów…
    Problem tylko w tym: co uznać za misję? I kto ma to robić? Jeśli Krajowa Rada wybierana tak jak dziś – to katastrofa. Boję się, że byłyby to głównie programy partyjne, religijne i IPN-u -a np. nauka języków obcych czy teatr telewizji byłyby tam, gdzie teraz. No, ale może KRiTV wybierać nie przez Władze, ale przez stowarzyszenia twórcze i naukowe? Czyli – o rany – przez WYKSZTAŁCIUCHÓW? No i gdzie się wówczas pokaże Wiekie Gie czy Andrea?

  3. możeby jednak skasować tzw. Państwową tv…
    (wiem: jestem niepoprawnym, Zlym Lże Liberałem; a gdzie misja Edukacyjna!?! przecież nie idzie oszywi. o podatki, o abonament, o Etaty…;-)
    ps.
    i ja telewizji też…

  4. Bzie… Obsadzanie stanowisk wg partyjno – rodzinnego klucza to juz chyba tradycja. No, oczywiste, jak to w „panstwowych firmach”. I tak „niepokorny” Wildstein był jakimś ewenementem.
    A poza tym, telewizji nie oglądam. Bo po co?

Możliwość komentowania jest wyłączona.