Kuba Wojewódzki w ABW; kto następny?

Jak dziś usłyszałem w radiu TOK FM Kuba Wojewódzki został przesłuchany przez ABW na okoliczność wymienienia jego nazwiska przez któregoś ze świadków w aferze – ponoć „wielkiej” – narkotykowej. Ów świadek miał jeździć z dilerem do Wojewódzkiego, by go „zasilać”…

Przyznam, że oczekiwałem czegoś takiego. Wojewódzki – którego coraz bardziej entuzjastycznym słuchaczem się staję – za swoim błaznowaniem i pozorowanym brakiem kindersztuby ukrywa głęboką przenikliwość polityczną, bardzo ostrą libertyńską inteligencję i ogromną wrażliwość. Jego kontestacja pisuarów tak ostatnio przybrała na sile i stała się tak wyrazista, że od paru tygodni spodziewałem się, iż lada chwila otrzyma „pierwsze poważne ostrzeżenie”. No i dostał je. Kto następny? Osobiście stawiam na Szymona Majewskiego, w dalszej zaś kolejności na zespół „Szkła Kontaktowego”. Albo z miejsca załatwimy sprawę hurtem i naskoczymy całościowo na samego Waltera…

Przy okazji: PiS okazuje się jednak po prostu głupi. Nieopublikowanie przed 15 maja wyroku TK nic mu kompletnie nie daje poza ośmieszeniem: co najwyżej wywalą jakiś tam zasób ludzi z pracy – wyłącznie po to, by następnie przegrać serię procesów w sądach i zapłacić ciężkie odszkodowania (tylko, cholera, dlaczego to będzie z moich podatków?). Bo – jak ostrzegł prezes Stepień – z momentem ogłoszenia w telewizji wyrok pozbawił ustawę lustracyjną domniemania konstytucyjności i stosować ją wprawdzie formalnie można, ale ze skutkiem zerowym. Chwytanie się na upartego – z kolei – pomysłu, że nada się nowej (lub tej samej) ustawie „charakter konstytucyjny” by ominąć Trybunał – jest czystym kretyństwem i analfabetyzmem prawniczym: nie ma w Polsce żadnych „ustaw o charakterze konstytucyjnym” i byc nie może… Poza samą konstytucją, naturalnie.

Na marginesie: pan prezydent nie jest profesorem prawa. Nigdy nie nadano mu tytułu profesora. On tylko zajmował stanowisko profesora w Uniwersytecie kard. Wyszyńskiego. Skoro – jako prezydent – nie pracuje w uniwersytecie (tym, ani innym), to nie przysługuje mu tytuł profesora nawet grzecznościowo. Jest tylko i wyłącznie doktorem habilitowanym. W odróżnieniu: Władysław Bartoszewski, choć też nie ma tytułu profesora jest etatowym profesorem jednej z uczelni. Można więc (choć jest to wyłacznie grzecznościowe, ale uzasadnione) mówić o nim per profesor. BTW w środowisku żartuje się, że są profesorowie przedni i tylni; przedni to ten, który ma oficjalnie nadany przez prezydenta tytuł profesora i pisze on ten tytuł przed nazwiskiem (dlatego jest przedni): prof. dr hab. Jan Kowalski, lub nawet po prostu prof. Jan Kowalski (bo np. ludzie sztuki dla uzyskania tego tytułu nie muszą mieć nawet doktoratu, nie mówiąc o habilitacji). Tylni profesor, to osoba zatrudniona na etacie profesora (nadzwyczajnego lub zwyczajnego, przy czym zwyczajny – to więcej!) w jakiejś uczelni; jego wizytówka będzie więc taka np.: Dr Jan Kowalski, profesor nadzwyczajny w Wyższej Szkole Kucia Młotkiem. Trochę to skomplikowane, ale warto pamiętać.

PS: Gwoli sprawiedliwości. Ani Kuba Wojewódzki, ani inni znani artyści, którzy przewijają się w aktach śledztwa dotyczącego wielkiego gangu handlującego narkotykami, nie będą mieli postawionych zarzutów. Jak dowiedział się dziennik.pl ze źródeł zbliżonych do ABW i prokuratury, są oni traktowani jedynie jako świadkowie w całej sprawie.

Mafia handlująca na wielką skalę m.in. kokainą jest rozpracowywana przez agentów bezpieczeństwa wewnętrznego od ponad 1,5 roku. To świetnie zorganizowana grupa przestępcza, która przemyca przemyca gigantyczne ilości kokainy z Kolumbii i Rosji oraz marihuany z Holandii. Śledczy robią, co w ich mocy, by wyłapać dilerów i dostawców narkotyków.

Zarzuty usłyszało już prawie 50 osób, głównie gangsterzy, handlarze i kurierzy. Schwytano ich wszystkich na początku maja. Jeden z zatrzymanych w czasie przesłuchania opowiadał, jak odwiedzał w interesach Wojewódzkiego. Ale już wiadomo, że gwiazdor w przemyt ani handel zamieszany nie jest.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Kuba Wojewódzki w ABW; kto następny?

  1. Drogi Hurmaku: oto (aktualne!) zapisy w Wikipedii: Profesor nadzwyczajny (z łac. professor extraordinarius , z niem. außerordentlicher Professor, skrót: ao. Prof.) – stanowisko na uczelni przewidziane dla pracownika naukowego lub naukowo-dydaktycznego, który posiada stopień naukowy doktora habilitowanego lub tytuł naukowy profesora (art. 114, ust. 2 Ustawy z dnia 27 lipca 2005 roku Prawo o szkolnictwie wyższym, Dz.U. 2005, Nr 164, poz. 1365 z późn. zm.). Ustawodawca dopuszcza jednak zatrudnienie na stanowisku profesora nadzwyczajnego osoby, która posiada tylko stopień naukowy doktora oraz znaczne i twórcze osiągnięcia w pracy naukowej, jednak tylko na podstawie umowy o pracę (art. 115, ust. 1 i 5 Ustawy z dnia 27 lipca 2005 roku Prawo o szkolnictwie wyższym, Dz.U. 2005, Nr 164, poz. 1365 z późn. zm.). Stanowisko profesora nadzwyczajnego jest niższe rangą od stanowiska profesora zwyczajnego (co budzi często nieporozumienia).
    Dla odróżnienia osoby posiadającej tytuł naukowy profesora od stanowiska profesora nadzwyczajego stosuje się oznaczenie Prof. nadzw. po którym następuje akronim uczelni, w której jest zatrudniony (np. prof. nadzw. UJ lub częściej spotyka się prof. UJ, gdzie w tym wypadku UJ – Uniwersytet Jagielloński). Stanowisko profesora nadzwyczajnego zwykło się pisać po nazwisku, jednak obecnie coraz częściej spotyka się pisownię przed nazwiskiem:
    * dr hab. Jan Nowak, prof. UJ – zapis zgodny z polską normą, czyli poprawny
    * dr hab. Jan Nowak, prof. nadzw. UJ – zapis dopuszczalny
    * prof. UJ dr hab. Jan Nowak – zapis często stosowany (choć nie do końca poprawny)
    Profesor zwyczajny (skrót: Prof. zw. dr hab. / z łac. professor ordinarius, z niem. ordentlicher Professor, skrót: o. Prof.) – stanowisko na uczelni przewidziane dla pracownika naukowego lub naukowo-dydaktycznego, który posiada tytuł naukowy profesora (art. 114, ust. 1 Ustawy z dnia 27 lipca 2005 roku Prawo o szkolnictwie wyższym, Dz.U. 2005, Nr 164, poz. 1365 z późn. zm.). Stanowisko profesora zwyczajnego jest ukoronowaniem kariery naukowej pracowników uczelni. Wiąże się bowiem z największym prestiżem – jest przyznawane szczególnie zasłużonym dla uczelni i wybijających się naukowo tzw. tytularnych profesorów. Profesor zwyczajny jest wyższą rangą niż profesor nadzwyczajny.
    Uwagi:
    Profesor zwyczajny i profesor nadzwyczajny to stanowiska. Nie należy ich mylić z tytułem naukowym profesora.
    Podsumowując: nie pisz, bracie, z głowy czyli z niczego, bo palniesz głupotę. Każdy wie, że „Pana Tadeusza” napisał Słowacki, ale radzę sprawdzać, prawda?

    Lubię to

  2. Z tym profesorem zwyczajnym i nadzwyczajnym to bujda. Sa to tytuly z bywszej epoki. Obecnie mozna byc zatrudnionym na etacie profesora, i tyle.

    Lubię to

  3. No no, za jakiś czas wybuchać będą samochody. Przypadkiem będą to pojazdy ludzi negatywnie nastawionych do władzy. To Majewski podatków nie płaci niby, to Sekielski daje w łapę.
    Nic tylko czekać.
    Pojawia się też proste pytanie – kiedy zajmą się oczyszczaniem internetu? No i czy Europa dopuści do tego typu zachowań, nie mówiąc już o naszym społeczeństwie.

    Perspektywa bycia wyprowadzonym ze szkoły na przesłuchanie w ABW brzmi ciekawie, tylko potem same z tego kłopoty…

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.