„Osiemnastka” Gazety

No i „Wyborczej” stuknęła osiemnastka. Piękny wiek! Towarzyszyła mi od pierwszego numeru i towarzyszy do dziś – a to samo mogę jeszcze powiedzieć tylko o „Polityce”; nie mogę – oczywiście – stwierdzić, bym przez wszystkie te lata czytał ją z jednakową aprobatą i zachwytem, ale zawsze z uwagą i zastanowieniem. Bywało, że mnie irytowała; była niekiedy zbyt pewna swoich racji, że ja zaś swoich jestem też pewien, więc konflikt poglądów był raczej nieuchronny. Często się z nią nie zgadzałem, ale równie często – zgadzałem się w całej pełni. Wiele tekstów zaś przeczytałem w niej wręcz z zachwytem. Bo to świetna gazeta jest, kochani. >

Najbardziej lubię – w dzisiejszej „Gazecie”, bo przecież nie jest to ta nieco anarchistyczna debiutantka z redakcją w byłym przedszkolu, tylko poważny dziennik o światowej renomie – więc najbardziej w niej lubię „Duży Format”, czyli dodatek reportażowo-publicystyczny. Co tydzień mam tu co czytać – i to z najlepszego gatunku. Publikowane tu teksty Torańskiej, Szczygła i wielu innych – to prawdziwe cymesiki, na których – mam nadzieję – za lat dwadzieścia jeszcze będą się adepci żuirnalistyki uczyć sztuki pisania i rozmawiania z ludźmi, kreowania własnych światów, robienia prawdziwej lietratury faktu.

Na drugim miejscu stawiam w „Wyborczej” jej dział nauki. Dr S. Zawadzki robi – jako kierownik – wspaniałą robotę, zaś Piotr Cieśliński – fizyk i dziennikarz – budzi niekiedy moją żwyą zawiść umiejętnością sensownego, ciekawego i przystępnego pokazywania rzeczy niekiedy przeraźliwie trudnych dla laika.

Zawsze czytam Michnika. Lubi on co prawda czasami nieco „zaprażyć erudycją” i uwielbia pisanie między wierszami, pisze też – żeby użyć dziennikarskiego slangu – straszne „kobyły”, wymagające godzin uważnego studiowania, zapewne niekiedy trudnawe w odbiorze dla mniej wykształconego i oczytanego odbiorcy – ale czytanie jego tekstu to czysta radość. Tym większa, że zgadzam się z nim niemal zawsze.

Lubię i innych ludzi „Gazety”. Świetny jest Stasiński, doskonały Wroński, wyborni gościnnie bywający na łamach stali komentatorzy z Lisem i Żakowskim na czele. Sympatię budzi bezkompromisowa Ewa Milewicz; no, wszystkich nie sposób wymienić. Nawet rzecz, której na ogół programowo nie czytam – czyli teksty o Kościele i religii, też są dla starego ateusza do przyjęcia; przeglądając je nigdy nie poczułem się w związku z moimi przekonaniami potępiony ani odrzucony. Chyba nawet sport mają w porządku (piszę „chyba”, bo tego paskudztwa nigdy nie czytałem, nie czytam i programowo całą tę dziedzinę życia olewam chyba od urodzenia).

Najbardziej w tym wszystkim odpowiada mi linia programowa „Gazety”. Sami wiecie, jaka ona jest: antynacjonalistyczna, liberalna obyczajowo, tolerancyjna; bardzo w sumie inteligencka.

Reklamy

8 uwag do wpisu “„Osiemnastka” Gazety

  1. Nie napisałam, że WO jest ambitna. wg mnie jest lepsza niż inne tego typu gazety i że ta poligamia (że się tak wyrażę) mimo niedociągnięć jest całkiem przyjemna w obcowaniu.

    Polubienie

  2. u mnie leci do kosza „sport” ( oglądam tylko formułę, ale radzę sobie bez ekspertów). „Dom” przeglądam- wiadomo-technokratka ;-), co do WO mam mieszane uczucia, ale kiedyś była to moja pierwsza sobotnia lektura. Może się starzeję?

    Polubienie

  3. @trendexpert

    Jak chcą miszmaszu to niech go sobie mają. Tylko niech będą w miarę konsekwentni. A nie robią tak że w jednym numerze mają akcję adoracji grubych bab, a we wszystkich pozostałych zachwycają się super-duper-odjechanymi strojami, których nie założy nikt o rozmiarze większym niż 34. Że nie wspomnę o bardzo nierównym poziomie merytorycznym publicystyki. Poza tym odnoszę wrażenie że upychanie kulinariów, tajników prowadzenia domu i macierzyństwa/tacierzyństwa w dodatku kobiecym z ambicjami feministycznymi lekko nie trzyma się kupy. Zresztą: te same zarzuty można kierować wobec wszystkich pism kobiecych. Dlatego ich nie kupuję ;p Jedynie Vogue od czasu do czasu mamie podkradam. Anyway my point being WO w wizerunku Gazety jako gazety ambitnej stanowi IMO poważny zgrzyt.

    Polubienie

  4. ja tam lubię wysokie. Zawsze coś dla siebie znajdę. Może ta wszystkoityczność powoduje właśnie, że nie zamykam się tylko na tematykę która mnie interesuje, ale zaczynam też czytać o macieżyństwie i kuchni i innych rzeczach, które dotychczas omijałam?
    Nie lubię GW tylko za jedno: stosunek do homoseksualistów. Nie wybaczę im cyklu artykułów przy okazji akcji Niech nas zobaczą.

    Polubienie

  5. Już po – dość pospiesznym – napisaniu tego postu pomyślałem sobie, że o wielu świetnych ludziach „GW” jakby zapomniałem. A przecież są tu i wymienieni przez Joe255 (ma rację, są świetni!) i jeszcze Piotr Pacewicz, którego ostrość sądu i bezkompromisowość wypowiedzi wysoko cenię, i doskonały znawca problemów transportu Andrzej Kublik, i Elżbieta Cichocka, i Jarosław Kurski, i cała masa innych. Prawdę mówiąc, fakt, że potrafię wymienić ich z pamięci już o czymś świadczy: nazwiska – to jest to, co zapamiętuję z najwyższą trudnością. A co do „Wysokich Obcasów” – ha, też mam uczucia silnie mieszane, ale być może dlatego, że zupełnie nie jestem kobietą. Wydają mi się ciut przesnobizowane (choć ich feminizm usilnie popieram) i rzeczywiście zbyt „wszystkoistyczne”; a przy tym nastawione na dość monolitycznego odbiorcę: kobietę dość młodą i dobrze zarabiającą. A starsze panie też chciałyb coś dla siebie, zapewne… No, ale to marketing – i nie dla mnie, więc w powyższej ocenie wyłącznie ulegam prowokacji maddamy… W końcu, nie wszystko musi mi się podobać; i tak nie przypominam sobie, bym jakąkolwiek gazetę w życiu czytał równie starannie. Co zaś do chwytów marketingowych z papieżem: pewno, że to drażniące; podobnie jak nachalne i agresywne reklamy. Ale co robić? Jakoś zarobić trzeba, wszystko jedno – papieżem czy poradnikiem seksualnym; nic mnie to zestawienie nie razi. Problem jest tylko w czymś innym: czy odbiorcy tych dodatków są z nich zadowoleni i nie czują się kiwnięci. Jeśli są tacy, do których to trafia – to brawo. U mnie większość takich dodatków (plus turystyka, „Co jest grane”, sport, komunikaty, „Dom”) leci z mety do kosza. Ale rozumiem, że są tacy, dla których to wszystko – lub część z tego – jest ważne. No i dobrze.

    Polubienie

  6. Proszę nie zapominać o Wysokich Obcasach – chyba najbardziej bez pomysłu redagowanego dodatku „kobiecego”. Chyba zbyt wiele chcą tam wcisnąć: i feminizm, i rodzinę, i karierę, i kuchnię, i pochylenie się nad najmniejszymi, i sztukę, i psychologię, i komentarz polityczny, i kosmetyki, i rachityczne modelki i atrakcyjne grubaski. A to ma raptem ile – 50 stron?

    Polubienie

  7. no to ja bym jeszcze do DF Jacka Hugo-Badera dorzuciła i Kalukina do GW.
    Miewałam odpływy uczuć, co nie przeszkadzało mi szeleścić jej stronami

    Polubienie

  8. A nie drażnią Pana bardzo komercyjne chwyty z „Naszym papieżem”? Bo mnie bardzo. Jedyne czego w „Wyborczej” nie lubię. A poza tym – dołączam się do życzeń!

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.