Kolejny wielki dziennikarz nie żyje

Światowej sławy amerykański dziennikarz David Halberstam, jeden z pierwszych krytyków wojny wietnamskiej, zginął 23 kwietnia w wypadku samochodowym około 10:30 czasu lokalnego w Menlo Park w Kalifornii w pobliżu Dumbarton Bridge. Miał 73 lata. Był pasażerem samochodu Toyota Camry, prowadzonego przez studenta dziennikarstwa z Berkeley nazwiskiem Kevin Jones. Halberstam zginął na miejscu, Jones został lekko ranny. W momencie śmierci DH jechał robić wywiad z wybitnym amerykańskim piłkarzem do swej nowej książki. Pozostawił żonę Jean i córkę, Julię, nauczycielkę.

Jako korespondent „New York Timesa” w Azji Południowo-Wschodniej w pierwszej połowie lat 60., Halberstam ujawnił kulisy przygotowań do zbrojnej interwencji USA w Wietnamie. Ówczesny prezydent J.F. Kennedy sugerował nawet odwołanie go z placówki, ale wydawcy gazety nie ulegli naciskom.

W 1964 r. Halberstam w wieku 30 lat otrzymał prestiżową Nagrodę Pulitzera za swoje relacje z Wietnamu.

Pod koniec wojny wietnamskiej, w 1972 r., opublikował głośną książkę „The Best and The Brightest” („Najlepsi i najbłyskotliwsi”) o tym, jak najbliżsi współpracownicy prezydentów J.F. Kennedy’ego i Lyndona B. Johnsona, których uważał za wyjątkowo inteligentnych i świetnie przygotowanych do swej roli, wciągnęli USA do katastrofalnej wojny zakończonej porażką.

W 1965 r. Halberstam był korespondentem „New York Timesa” w Polsce. Poznał tu znaną aktorkę filmową Elżbietą Czyżewską, którą poślubił. Małżeństwo jednak wkrótce się rozpadło. Czyżewska do dziś mieszka w Nowym Jorku.

W ciągu swej kariery Halberstam był m.in. korespondentem w Kongu w czasie wojny domowej w tym kraju po odzyskaniu niepodległości w 1960 r. W swoich książkach podejmował jednak później głównie krajowe tematy, jak stosunki rasowe w USA, problemy przemysłu samochodowego i kulisy sportu zawodowego.

Mój komentarz: miałem zaszczyt poznać osobiście Halberstama w roku 1966 albo 1967; w każdym razie już wtedy był dla naszych ówczesnych władz „trefny”. Przedstawił mnie mu Ryszard Serafinowicz, który zaprosił Davida do ówczesnej redakcji teleturniejów; akurat wtedy ktoś wygrywał główną nagrodę Wielkiej Gry z literatury amerykańskiej – to akurat ja prowadziłem tę edycję programu – i dziennikarze z USA bardzo się tym interesowali. Niewiele pamiętam z tej rozmowy – poza tym, że Halberstam był niesamowicie kontaktowy. Nie pojmowałem, czego się go czepiają: przecież to był człowiek o silnie lewicowych poglądach… Zrozumiałem w 1968.

Reklamy