Koniec „linii programowej”

Niegdyś, niegdyś… istniało – między wieloma innymi rzeczami i pojęciami, których dziś mi trochę brakuje – coś takiego, jak „linia pisma„, ogólniej – „linia redakcji„. Chodzi o coś w rodzaju swoistego dekalogu (niekoniecznie akurat sformułowanego w dziesięciorgu przykazań i niekoniecznie w ogóle sformułowanego na piśmie), zestawu zasad, którymi kieruje się dany zespół – i który członkowie tego zespołu, ze specjalnym uwzględnieniem kierownictwa, traktują poważnie. Ot, we wspominanych czasach nie do pomyślenia było, by – dajmy na to – w antyfideistycznych „Argumentach” pojawiły się aprobujące rozważania o spodziewanej kanonizacji jakiejś osoby; nie do pomyślenia byłby też „antynarodowy” tekst w „Rzeczywistości” (tfu, co to było za paskudztwo!) czy też – najdelikatniej nawet i najbardziej aluzyjnie – „antygierkowski” w śląskiej „Trybunie Robotniczej”. Dziś odnoszę wrażenie, że z ową linią zaczyna się dziać coś takiego, jak ze słynnym uśmiechem kota z Cheshire: jest go coraz mniej, a na końcu niknie…

Żachniecie się, mówiąc, że nie mam racji. Linia „Gazety Wyborczej” jest przecież wyraźnie różna od linii „Naszego Dziennika” czy nawet „Dziennika”, nie mówiąc już o „Trybunie”…

No… niby tak. Trudno mylić. Ale nie zawsze i nie ze wszystkim. Koci uśmiech jeszcze rzeczywiście widać, ale – uprę się – jakby słabiej. Są pola, w których zęby kocura świecą wręcz słabiutko: powiedzmy, pole pod pod tytułem „Nasz kochany papież i jego rocznica zejścia”. W tej kwestii lecimy unisono – zgodzimy się? Liberalna „GW” czy pisowski „Dziennik” – cuda, cuda i obchody, oto główny temat. „Jutro ludzie się zgromadzą”. „Dziś ludzie się zgromadzili, by uczcić”. „Wczoraj ludzie się gromadzili”…

Jedna „Trybuna” się wyłamała i nie napisała nic na ten temat; oczywiście, ogólne oburzenie…

Ale ja dziś nie o tym, tylko o czymś poważniejszym. Lubię, jak nieraz pisałem, Radio TOK-FM. Lubię nawet ich gawędziarskie i bardzo kolokwialne dziennikarstwo ekonomiczne, choć generalnie samo wspomnienie o gospodarce i pieniądzach wywołuje we mnie odruch silnie wymiotny (czego doprawdy nie pojmuję: żaden ze mnie kresowy szlachciura, żebym pogardzał kupczykami, wręcz przeciwnie: Prusak jam i Ślązak – a jednak…).

No więc, lubię ich. I oto owo radio, tworzone wspólnie przez wyrazistą i dość jednoznaczną – i bardzo od samego początku „moją” – „Politykę” oraz przez wydającą bardzo mi bliską (bo świetnie redagowaną) „Wyborczą” Agorę – wpuszcza na wtorkowy poranek komentatorski w charakterze prezentera i moderatora… arcyprawicowego Igora Jankego!

Przyznaję, że nie rozumiem. Intelektualista Żakowski jest tam na miejscu. Świetna i ostra jak brzytwa Paradowska – także. Jarosław Kurski – obiektywny i bystry – jak wyżej, Nawet nieco już zanadto katolicka i lekko zmatroniała, ale w sumie jednak rozsądna Katarzyna Kolenda-Zalewska – też jest do przyjęcia w ramach tej linii TOK-FM, którą jakoś sobie wyobraziłem. Ale Janke??? Szefowo, pani Ewo, co też Pani wyprawia! Pani, taka świetna baba?

Jedyne wytłumaczenie, jakie mi się nasuwa, jest takie, że… marketing im kazał. Że niby rżniemy takich – wicie, rozumicie – obiektywnych, żeby nie tracić słuchacza. Pewno więc chodzi o ową legendarną „słuchalność”. Ale w efekcie mają we wtorki jednego słuchacza mniej: mnie. A RMF Classic i Radio JAZZ tego słuchacza zyskały…

Choć pewno paru im przybyło. Znam takich, niestety.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Koniec „linii programowej”

  1. >>marcoos: otóż ja sądzę, że owo „chodzi o to”, to w tym wypadku pomyłka; podejrzewam – powtarzam – że wynikła ze względów marketingowych, nie zaś programowo-ideowych. Reprezentować „szerokie spektrum” to mają media publiczne. Radio, które ma (pyszny zresztą) dżingiel autoreklamowy (cyt. z pamięci) „jeśli uważasz, że należysz do łże-elity i jesteś wykształciuchem, to jest radio dla ciebie” – nie może sobie schizofrenicznie samo przeczyć. A w PR bardzo chętnie bym słyszał i Ziemkiewicza i – powiedzmy – Marka Barańskiego czy Grzegorza Woźniaka; najchętniej w jednym programie zresztą.

    Lubię to

  2. Polskie Radio też jest pluralistyczne i obiektywne. Mają tam zarówno zrównoważoną centroprawicę (Michałkiewicz) jak i ekstremalne lewactwo* (Michał Ogórek). Taka stacja dla każdego.

    * To oczywiście ironia…

    Lubię to

  3. Warto przypomnieć, że swego czasu zamiast Jankego był Ziemkiewicz…

    W „Poranku TOK FM” chodzi o to, żeby były reprezentowane rożne opcje – no i mamy lewicowego Żakowskiego, prawicowego Jankego, centrowo-katolicką Kolendę…

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.