Osobiście o osobowościach

Uprzedzam: będzie kontrowersyjnie; coś mi się wydaje, że znowu „pokalam świętości”. Tyle, że jakby z dwóch stron, więc może mi będzie wybaczone… Co więcej, obie owe „świętości” pokazują swoje fascynujące osobowości w tej samej organizacji telewizyjnej, którą w dodatku cenię nadzwyczaj wysoko za poziom warsztatowy (co prawda, osoby te występują w różnych kanałach, ale nikt mi nie powie, że właściciel uprawia różną politykę tu i tam). Domyśliliście się zapewne, że chodzi mi o Grupę ITI, konkretnie zaś o kanały TVN24 i „Style”. A osoby, budzące moje zastrzeżenia, to Bogdan Rymanowski i Jolanta Kwaśniewska; oboje robią tam za „gwiazdy”. I – wiem o tym – mają zagorzałych wielbicieli…

Zacznijmy od Rymanowskiego. Przestałem ostatecznie trawić jego „Kawę na ławę”, choć zaczynałem ten cykl oglądać z dużym zainteresowaniem – i to mimo zadawnionego uprzedzenia do samego prezentera, do której to antypatii od samego początku lojalnie się przyznaję: jego pampersowski rodowód, demonstracyjna prawicowość i zbyt nachalnie na mój wyczulony w tym względzie smak podkreślany „prorodzinny katolicyzm” nie mogły mi się – ze zrozumiałych względów – podobać. W dodatku jestem któż nie ma irracjonalnych fobii? – de la montagne (czyli: z góry…) żle usposobiony do ludzi niskich; uważam, że statystycznie rzecz biorąc z reguły kompensują sobie ten brak agresywnością i graniczącą z tupetem nieuzasadnioną pewnością siebie (popatrzcie na wzrost najbardziej niesympatycznych dyktatorów i tyranów w dziejach!). No, ale z początku wydawało mi się, że R. w „Kawie” zachowuje się w miarę obiektywnie; obecnie nie mam już tego wrażenia. Nie wymagajcie, bym to uzasadniał przykładami: są to intonacja, półuśmiechy, małe zarechotania w odpowiednim momencie, przerwanie niewygodnej wypowiedzi… Nie: ostatecznie uznaję pana R. za osobę nieciekawą. Psuje mi wizerunek tej stacji, zwłaszcza w kontraście z prowadzącą nadawaną zaraz potem „Lożę prasową” Małgorzatą Łaszcz: spokojną, zdecydowaną – ale miłą, pełną kobiecego ciepła i taktownie usuwającą własną osobę w cień…

Być może zresztą odgrywa tu jakąś rolę sama formuła tego programu: po jednym reprezentancie każdej z sejmowych głównych partii politycznych – choć, jeśli tak, to czemu nie ma PSL? – z czego wychodzi zasada „pięciu (z prawicy) na jednego (z lewicy). W dodatku tym z lewicy jest mec. Kalisz; rozumiem, że człek w świecie bywały i w dodatku zdolny prawnik (więc waży słowa), ale absolutnie „niewyjściowy”, troszkę przy tym błazenkowaty (inni powiedzą: showman…), z góry skazany na pożarcie i brak sympatii wymagającego widza. Czemu on, a nie superinteligentny Zemke, albo trzymający pospólstwo na dystans, nieco wyniosły, ale medialnie doskonały Szmajdziński? Nie znam backgroundu – może obaj nie chcieli w ogóle pokazać się w jednym kadrze z osobnikami typu Wierzejskiego czy Czarneckiego; jakkolwiek jednak jest, jest źle. No, ale to też obciąża pana R.: jako autor programu powinien wspierać stronę słabszą choćby wpływem na dobór osób.

A teraz pani prezydentowa. Osoba wysoce inteligentna, świetnie wykształcona. Sympatyczna. Znakomita niegdyś jako bizneswoman. Niebrzydka. Prywatnie niezmiernie miła (raz w życiu rozmawiałem, z przyjemnością). A jednak w tych „Stylach”… zupełnie „nie taka”. Klasyczny przykład braku predyspozycji wizyjnych lub samokrytycznego spojrzenia na własny obraz: sztuczna, spozowana i w dodatku koszmarnie „zrobiona”. Obawiam się, że weszła w wiek szalenie niebezpieczny dla damy, w którym za wszelką cenę chce się ratować młodość; a tu już nie ma czego ratować, brutalnie mówiąc. Pani prezydentowej przystoi już (od dawna…) wyłącznie klasyczny kostium i koszula z krawatem zapięta pod szyją, plus bardzo spokojna fryzura, najlepiej bez ukrywania siwizny. I żadnej biżuterii: prostota, posunięta do absolutnego minimalizmu. Nie ma co rżnąć dwudziestki, bo to śmieszne i bardzo drobnomieszczańskie, niestety.

No, ale mów to kobiecie. Pamiętam, jak Jerzy Gruza usiłował Violetcie Villas zerwać przed jednym z występów jakieś zupełnie ją do końca oszpecające koszmarne kolczyki wielkości Pałacu Kultury (zdaje się, że przy okazji urwał jej kawałek ucha, bo inaczej się nie dało…) – bez efektu. One po prostu wiedzą lepiej: są po czterdziestce tak samo śliczne, jak w wieku lat siedemnastu…

A w ogóle te „Style” – to w sumie kwintesencja XXI-wiecznego drobnomieszczaństwa i „pańciowatości”, jeśli chwytacie, co mam na myśli. Przynależność do XXI wieku – w rozumieniu autorek, rzecz prosta – to mówienie „otwartym kodem” o seksie i wysilona swoboda zachowania prezenterek; cała reszta, to regularna XIX-wieczna pani Dulska i „elegancko” odgięty paluszek przy unoszeniu filiżanki z herbatą. Pewno dlatego takie to popularne: jaka publika, taki przekaz. Masz, złotko, dokładnie to, co lubisz, tfu.

Odnosi się to zresztą również do „Kawy na ławę”. A przy okazji szefowie stacji obstawiają się na prawo i lewo. Wygra następne wybory szeroko rozumiana lewica – będzie w charakterze alibi pani prezydentowa (choć nie bardzo wiem, co ona ma z lewicą wspólnego – na żadnej manifie ani Marszu Równości jej nie widziałem, w kościółku natomast – i owszem…); wygra Platforma – Rymanowski będzie jak znalazł. Nawet rozumiem to postępowanie, choć troszkę mnie mdli.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Osobiście o osobowościach

  1. dobra, tak się tylko dąsam dla sportu. Zdziwiło mnie, że się nie ukazał od razu, ale się zalinkowałam, więc może nie mógł?
    Mądrości były o Rymanowskim- tak się zachwyciłam tym, że się na nim poznałam pierwsza 😉

    Polubienie

  2. >>joe: nie mam pojęcia. Może wpakowałaś linka, to WP automatycznie zaliczył do spamu; a ja – przyznam się – jak mam spamu więcej niż 50 sztuk (rekord był poonad 600!), to wciskam „kasuj” bez przeglądania… Może (choć nie podejrzewam) walnęłaś „słowo powszechnie uznane”, to poszło do kosza z automatu…

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.