Gazeta Wyborcza alarmuje

Dramatycznie spada oglądalność TVP2

Takie wnioski wynikają z ostatniego tygodniowego zestawienia oglądalności stacji telewizyjnych przygotowanego przez ośrodek TNS OBOP na zlecenie wortalu wirtualnemedia.pl .W dniach 12-18 marca Polsat oglądało 17,5 proc. widzów, tymczasem TVP2 16,8 proc., co w porównaniu do ubiegłego tygodnia stanowi spadek o 9 punktów procentowych.

Co prawda już wtedy kanał Zygmunta Solorza miał przewagę nad telewizyjną dwójką, jednak była ona symboliczna i wynosiła raptem jeden punkt procentowy.

Przewaga dwójki drastycznie spada i to pomimo takich hitów jak „M jak miłość” i „Na dobre i na złe”, które cieszą się największą popularnością wśród ogółu telewidzów. Trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie te dwie opery mydlane pozycja TVP2 byłaby jeszcze gorsza.

Jej miejsce zająłby TVN, który co prawda nie ma w swojej ramówce sztandarowego hitu, jednak aż osiem programów cieszy się równie dużą popularnością co trzeci pod względem oglądalności na TVP2 program „Duże dzieci”.

Nawet telewizyjna jedynka znajdująca się obecnie na pozycji lidera traci publiczność, co źle świadczy o kondycji państwowej telewizji. Pomimo cieszącego się wyjątkową popularnością Pucharu Świata w skokach narciarskich oglądalność programu spadla o 0,5 proc.

Czyżby te dane oznaczały początek kryzysu państwowej telewizji? Czas pokaże.

powered by performancing firefox

Mój komentarz: jak widać wyżej (kursywa) bawię się niezłą wtyczką dla blogerów do Firefoksa; to po pierwsze. A po drugie – nie ulega wątpliwości, że TP2 będzie upadała. TP2 ma – moim zdaniem – sens tylko jako program komplementarny z Jedynką, nigdy jako konkurencja dla niej. Dziś zaś to ni-to-ni-owo. Aspiracje ogromne, możliwości ludzkie i techniczne – żadne; od dawna tak było, Wildstein to tylko pogłębił. Obawiam się – tak na marginesie – że zaraz się dadzą słyszeć głosy o „zmarnowanym dorobku” madame Terentiew, którą osobiście uważam za carycę… kiczu telewizyjnego. Mając do dyspozycji takie dwa kanały jak TP1 i TP2 (i na dodatek TP3 i kanały) w zasadzie można robić telewizję misyjną (nienawidzę tego słowa zresztą) i popularną jednocześnie, konkurującą z innymi stacjami – ale jako całość. Tylko czy to jest jeszcze dziś możliwe, taka modyfikacja? Obawiam się, że firma wpadła w ręce zwyczajnych młotów i masowego beztalencia, które myśli tylko o tym, by się nachapać…

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Gazeta Wyborcza alarmuje

Możliwość komentowania jest wyłączona.