Ponownie o lustracji. Głos Bratkowskiego: nie macie prawa!

Według Stefana Bratkowskiego, legendy polskiego dziennikarstwa, honorowego prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, władze państwowe nie mają prawa do lustrowania dziennikarzy, a znowelizowana ustawa lustracyjna narusza konstytucję i podstawy porządku prawnego. Stanowisko w tej sprawie Bratkowski wyraził w liście przesłanym do Marszałka Sejmu Marka Jurka.

„Proszę przyjąć moje wyrazy ubolewania z powodu uchwalenia przez Wysoki Sejm ustawy o lustracji z przepisami naruszającymi Konstytucję RP i podstawy porządku prawnego w demokratycznym państwie prawa” – napisał Bratkowski do marszałka.

„Pozwalam sobie zabrać głos jako honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, przyjętego do grupującej demokratyczne dziennikarstwo świata Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy. Wedle jej zasad, zgodnych z normami międzynarodowymi traktatów naszej cywilizacji, osąd zachowań dziennikarskich, o ile dziennikarz nie narusza norm kodeksu karnego, należy wyłącznie do organizacji dziennikarskich i samych dziennikarzy” – podkreślił Bratkowski.

„To wyłącznie dziennikarze, nie władze państwowe, mają dbać o wiarygodność swego zawodu, o zaufanie publiczne. ‚Lustrować się’ mogą więc wyłącznie sami dziennikarze. Władzom państwowym zgodnie z art. 54 Konstytucji RP nie wolno podejmować żadnych działań, które by ograniczały wolność słowa, czyjąkolwiek, nie tylko dziennikarzy. Tym bardziej nie wolno operować takimi środkami represji jak indywidualny zakaz pisania – tj. aktem cenzury nie tylko sprzecznej z art. 54 Konstytucji, ale zarazem nieudolnej wobec możliwości publikacji internetowych, publikacji pod pseudonimem i w tzw. ‚drugim obiegu’. Przepisy takie, nie waham się ostrzec, skompromitują Wysoki Sejm w skali międzynarodowej” – czytamy w liście.

„Pozwolę sobie też, powołując się na moje wykształcenie prawnicze, udzielone mi przez najlepszych prawników Polski międzywojennej, zwrócić uwagę na żenujący błąd logiczny: przewidziane ustawą wymaganie lustracji dziennikarzy nie może objąć czynnych dziś w zawodzie ludzi, którzy związali się z władzami stanu wojennego w latach 1981-89, ponieważ nie ma sposobu egzekwowania od nich ani ‚lustracji’, ani zakazu pisania; innymi słowy, represje mogłyby dotknąć tylko tych, którzy stanęli po stronie wolności i demokracji” – napisał Bratkowski.

Dodał, że „zwracając się do Wysokiego Sejmu, korzysta z praw należnych każdemu obywatelowi naszego państwa”.

„Niech mi będzie jednak wolno tutaj powołać się też na wkład środowiska dziennikarzy i mój skromny wkład osobisty w to, że Wysoki Sejm funkcjonować może w państwie wolności i demokracji. Od czasu ruchu społecznego Października 1956, który dokonał pierwszego wyłomu w systemie, i tygodnika ‚Po prostu’, który ten wyłom przygotował, pisma, rozpędzonego w roku 1957, ‚władza ludowa’ pacyfikowała środowisko dziennikarskie wielokrotnie. Likwidowała redakcje i całe tytuły, zmieniała w trybie represji kierownictwa redakcji, stosowała indywidualne zakazy pisania, dziesiątki osób pozbawiała pracy, sam traciłem możliwość pisania nawet felietonu” – przypomina Bratkowski.

„W latach 1980-81 Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, którego zostałem wtedy prezesem, odegrało istotną rolę w walce o prawdomówność mediów polskich i zostało rozwiązane przez władze stanu wojennego po 13 grudnia 1981. ‚Lustracji’, zwanej wtedy ‚weryfikacją’, dokonała na środowisku dziennikarskim ‚władza ludowa’, zwalniając w efekcie z pracy parę tysięcy osób” – dodał.

„Do roku 1989, wspomagając podziemną Solidarność i młode dziennikarstwo podziemne, ‚niezweryfikowani’ dziennikarze polscy prowadzili szeroką, nielegalną działalność, m.in. dzięki setkom kościołów polskich, ówczesnych oaz wolnego słowa; na skalę moich niewielkich możliwości jakiś swój udział miała zapewne i rozchodząca się po kraju w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy moja samopowielająca się ‚Gazeta Dźwiękowa’. Po czerwcu roku 1989 wycofałem się z czynnego udziału w życiu politycznym, ograniczając się wyłącznie do dziennikarstwa; Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nadało mi tytuł swego honorowego prezesa” – zaznaczył.

Bratkowski podkreślił w liście do marszałka, że „tylko niewielu dziennikarzy uległo ambicjom uczestniczenia jako działacze polityczni w życiu politycznym, wymagającym lustracji”.

„I nie widzę powodu, by parę tysięcy moich koleżanek i kolegów, ‚zlustrowanych’ tak skutecznie przez b. ‚władzę ludową’, latami bezrobotnych, oraz tych, którzy zaczynali od dziennikarstwa w podziemiu, lustrowała teraz władza państwowa – na domiar w trybie wręcz obraźliwym – niezależnie od tego, że wbrew Konstytucji i porządkowi demokratycznego państwa prawa. Proszę wybaczyć, że zgłaszam swoje uwagi dopiero teraz, nikt jednak z projektantów ustawy nie pytał mnie jako weterana zawodu o radę w tym względzie” – napisał Bratkowski.

Mój komentarz: nie będzie. Każde słowo Stefana mogłoby być moje; tylko ja wypowiedziałbym je dużo mniej kulturalnie, bo troszkę różnimy się temperamentem i ja jestem pewnie gorzej wychowany.

Reklamy

18 uwag do wpisu “Ponownie o lustracji. Głos Bratkowskiego: nie macie prawa!

  1. czy prawdziwi mężowie stanu (wywodzący się też z dziennikarstwa): bartoszewski, jan nowak jeziorański zachowywali się kiedykolwiek w taki sposób? nie. nie gardzili polakami, zawsze mieli klasę. rakowski i urban… to nie wymaga przypomnienia ani komentarza.

    Lubię to

  2. p/s >>tompyć: nie podejrzewaj, pytaj! udzielę wiarygodnej odpowiedzi.

    wachałem się czy tych panów tak nazwać ale w swojej epoce minister urban i premier rakowski prezentowali maniery jak dziś łyżwiński, rydzyk czy lepper. rakowski w stoczni, urban na konferencjach. jakoś nie tęsknię za takimi politykami a i we współczesności ich nie lubię.

    Lubię to

  3. Ależ Tompyciu. Znam kilka tekstów Jana Rema i Kibica. A śmiech polecam jako pogodny człowiek, bo pozwala spojrzeć radośnie w przyszłość

    Rakowski: po co mi krawat, bym miał się na czym powiesić?

    Rem: rząd zawsze się wyżywi (to mi dało do myślenia czym 🙂 )

    o pomyśle Rema wysyłania śpiworów do nowego jorku też tu warto wspomnieć, o tym że Urban nie wiedział że wybuchł Czernobyl też. Wystarczy?

    mam alergię na faszystów i komunistów, i z tej normalnej postawy nie będę się tłumaczyć 🙂

    Polityka chyba nie ma wyjścia by zapraszać Rakowskiego na swoje rocznice. Współczuję.

    Lubię to

  4. Przeczytałem co pisze McTuzick, przeczytałem co pisze joe255, przeczytałem co pisze w komentarzu Bogdan Miś i uśmiecham się…,i uśmiecham się…,i uśmiecham się…
    Gdy McTuzick pozna teksty Jana Rema i Kibica może troszkę zmieni zdanie. Czytałeś coś?
    Poproszę o przykłady,”że np Rakowski czy Urban to ścierwojady”, bo cosik przeczuwałem, ale jakosik tak niedokładnie wiem.
    i uśmiecham się…,i uśmiecham się…

    Lubię to

  5. a ja jako prosty zjadacz medialnego chleba mogę powiedzieć, ze lista agentów sb interesuje mnie równie mocno jak lista agentów ubezpieczeniowych. lustracja po 17 latach wygląda jak objaw manii prześladowczej. uwłączającym jest kazać ludziom udowadniać, że nie są wielbłądami.

    Lubię to

  6. 1. „jak będę naczelnym” – żart, nie zanosi się ;), miało być „gdybym był naczelnym” w ramach ćwiczenia intelektualnego. wyostrzyłem by sprowokować

    2. Rakowski i Urban pokazali na co ich stać, nie potrzeba lustracji, podałem ich jako sztandarowy przykład ex dziennikarzy (bo potem zostali politykami państwa totalitarnego) o których pracy świadczą ich dzieła a nie jakaś współpraca z SB. o każdym innym dziennikarzu też świadczą dzieła i jeśli ktoś przez SB był manipulowany w tekstach to widać. lustracji nie potrzeba

    3. dziękuję za opinię na temat mojej opinii, chciałem trochę Politykę, którą generalnie szanuje zdemitologizować

    4. wiem że nie chętnie Pan widzi. nie od dziś….

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.