W sprawie hołoty zdanie odrębne

Wczoraj pan premier był łaskaw użyć nastepującego zdania „socjalizm, to ustrój dla hołoty, stworzony przez hołotę” (nie wiem, czy cytuję dokładnie słowa, ale sens jest oddany akuratnie). No i nie byłoby zapewne powodu, by się nad tym zdaniem naszego Geniusza Tatr i Bałtyku pochylać akurat w tym blogu, gdyby nie pewne problemy warsztatowo-medialne.

No bo tak: ów cytat poznałem wyłącznie dzięki temu, że jestem wiernym widzem „Szkła kontaktowego”. Nie przytoczyła go – albo przegapiłem, co mało prawdopodobne – żadna z wielkich stacji w serwisach informacyjnych; nawiasem mówiąc, na miejscu pana premiera bym się zaniepokoił: czyżby wrogi układ zamykał Eskcelencji usta? A może układ przyjazny – co chyba jeszcze gorsze by było – uznał, że pan premier po prostu plecie nienawistne głupstwa i nie chciał go kompromitować?

W każdym razie do mnie rzecz doatrła za pośrednictwem programu satyrycznego. Dziwne.

Oczywiście część widzów się wściekła. Posypały się SMS-y, było też kilka telefonów. Jeden pan zapowiedział wytoczenie Duckowi procesu o zniesławienie. Dziś pojawiły się kolejne oburzone głosy, do poczytania w „Trybunie„.

A – moim skromnym zdaniem – odpowiedź Ekscelencji powinna być taka: ależ oczywiście, Wasza Łaskawość! Ma Ekscelencja pełną rację: socjalizm był – i szczątkowo jest – ustrojem dla hołoty, stworzonym przez hołotę (szeroko rozumianą; nie w sensie ekonomicznym tylko – boć przecie panowie Uljanow, Marks, Engels, a nawet – zgroza – Dzierżyński i jeszcze paru innych, to była szlachta, inteligenci, a nawet w paru wypadkach intelektualiści całą gębą, żadni parweniusze…). No i ta hołota, Wasza Wspaniałość, zaczęła się uczyć, poszła na jakieś uniwersytety i nabyła trochę manier. Najlepsi z nich zostali nawet, Jezus Maria, wykształciuchami – pozdobywali na przykład jakieś Oskary, Noble, zdobyli sławę jako wielcy kompozytorzy czy malarze…

Jeden kształcony pod rządami owej hołoty kleryk, to… aż się boję napisać.

Trochę gorsi z nich zostali wybitnymi dyplomatami czy wielkimi dziennikarzami; jeszcze gorsi zaczęli robić interesy – i znów, niektórzy należą dziś do czołówki europejskiego biznesu. Ci średni wiedli i wiodą normalne życie szerego obywatela.

Ale była w tej hołocie warstwa, która okazała się wyjątkowo odporna na wiedzę i niezbyt rozgarnięta. Niektórym nawet się wprawdzie udało załatwić sobie u owej lepszej części hołoty jakieś tytuły, niekiedy profesorskie. Ale już mówić poprawnie – nawet po polsku, nie mówiąc już o ohydnej agielszczyźnie czy niemieckich szwargotach – ani nosić czystych butów się nie nauczyli; przerosło.

Czym się oni teraz zajmują, niech Ekscelecncja raczy zgadnąć?
Jedyna rzecz, która im się udała, to zaprzyjaźnienie się z rodową arystokracją: z baronem Lepperem, księciem Łyżwińskim, markizą Beger. I z kwiatem tej schludnej i miłej młodzieży od kastetów.

Reklamy

11 uwag do wpisu “W sprawie hołoty zdanie odrębne

  1. Do Pawła Wimmera:
    Szanowny Pawle (poznaliśmy się kiedyś)potraktuj moja wypowiedź z przymrużeniem oka.
    Cytuję Ciebie:
    „Dla mnie najgorszyzm skutkiem poprzedniego ustroju było to, że masowo marnowano w nim energię ludzi i odzwyczajano od etosu dobrej pracy.”
    Dam odpór: wyobraź sobie, że o godz. 13.00 mam pogrzeb brata (zawa)na Wólce i zaraz potem mam o 15.00 nagranie programu Sonda-Roboty, do którego nieszczęśliwie napisałem scenariusz.
    Musiałem być na nagraniu, bo…
    Mogłem się wypiąć i zerwać nagranie. No, ale co z tym etosem?
    To nie był etos lecz poczucie obowiązku.
    I to też było skutkiem poprzedniego ustroju.
    Przez delikatność nie wspomnę o zużytej energii.
    Konkluzja: teza o marnowaniu energii nie do końca prawdziwa 🙂
    Pozdrawiam sympatycznie – Tomasz Pyć

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.