Już dawno chciałem zdemaskować…

…obecnego od pewnego czasu wśród bywalców i komentatorów niniejszej witrynki pewnego dobrze mi znanego dżentelmena, występującego tu pod nietrudną dla wtajemniczonych do rozszyfrowania kswywką „tompyc”. Właściwie powinienem z tym poczekać do grudnia, ściślej zaś – do 16 grudnia; tego dnia bowiem minie równo trzydzieści lat od pewnego ważnego dla „tompyca” wydarzenia (ja je otóż pamiętam…). No, ale dla osób, które są w wieku – hm… – powiedzmy, dojrzałym, czas biegnie trochę inaczej, szybciej – i jest dużo cenniejszy. Nie warto czekać. Demaskuję zatem „tompyca”; tym chętniej to czynię, że to teraz jakoś modne chyba.

Mam nadzieję, że udało mi się Was trochę zaintrygować. Otóż „tompyc”, to Tomasz Pyć, jeden z najważniejszych członków legendarnego już dzisiaj zespołu wspaniałego popularnonaukowego programu telewizyjnego, jakim była przesławna „Sonda”. W telewizji już tak jest, że zna się głównie frontmana programu (w tym wypadku – jak wiadomo, było dwóch: Andrzej Kurek, z wykształcenia fizyk, i Dzidek Kamiński, ekonomista); ale choć rola frontmana trudna jest do przecenienia, to ogromny wkład w każdą produkcję telewizyjną wnoszą również i ludzie, których na ekranie bezpośrednio nie widać (NB niekiedy większy niż popularny „gwiazdor”, na którego po prostu zaplecze – z takich lub innych względów, często merytorycznych, ale bywa, że i innych… – po prostu tyra). Andrzej i Dzidek byli w swoich rolach doskonali i stali się na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku wielkimi gwiazdorami najzupełniej zasłużenie; ale i Tomek wniósł w „Sondę” wkład przeogromny – tym większy, że on „Sondę” autentycznie współtworzył jako autor wielu scenariuszy i znakomitych pomysłów inscenizacyjnych. Tomek dołączył do Andrzeja i Dzidka (a także trzeciego w kolejności w tym zespole Marka Siudyma) właśnie w grudniu 1977 roku. Niebawem więc – trzydziestolecie.

Sam Tomek też był zresztą frontmanem, ale w innym programie. Nazywał się „Spektrum” (nadawany od roku 1983) i był jakby „Sondą Bis”, opartą jednak na zupełnie innej dramaturgii (a w tym programie Kurek i kamiński występowali jako autorzy krótkich filmów). Mało kto pewno pamięta, że przyniósł autorom – Tomkowi właśnie, oraz Bogdanowi Borusławskiemu – nie byle jaką nagrodę: Złoty Ekran. A potem był jeszcze „Telekomputer”, pionier programów, poświęconych informatyce i komputerom….

Długo by o tym pisać i gadać. Były to czasy, kiedy jeszcze ceniono fachowość i nadawano „całkiem zbędne i niereklamonośne programy dla jajogłowych” (dziś pewno jakiś prominent kaczenlandu nazwałby ich wykształciuchami), jak to ładnie powiedział ponoć pewien ważniak z „odzyskanej telewizji”, dla którego priorytety programowe to doraźna polityka, prosta rozrywka, sport i programy katolickie…

Szkoda gadać. Zajrzyjcie na strony Tomka. Są tu. Sporo tam ciekawych rzeczy do poczytania o historii telewizji. Pożyczam sobie z tej witryny fotkę, przedstawiającą Tomka z Bogdanem. Obejrzyjcie. Tomek to ten z prawej. Ukłony – i pozdrowienia. Dla jednego z najwybitniejszych dziennikarzy telwizyjnych i popularyzatorów nauki, jakich znałem. Co prawda – z ogromnym, niewybaczalnym dziś garbem: to przecież twórca z okresu stanu wojennego…

Autorzy Spektrum

Reklamy

30 uwag do wpisu “Już dawno chciałem zdemaskować…

  1. do Pana zrzet

    dobrze ze ludzie z liceum sa lepsi nie raz w informatyce niz ludzie – prekursorzy informatyki w Polsce – tak Pyc powinno

    Polubienie

  2. Przepraszam, że zanadto się rozpisałem. Pisałem jednak do rzeczy. Myślę, że autorowi bloga nie chodziło o wystawianie laurek Panu Tomaszowi, bo o jego talentach i kompetencji może zaświadczyć jego praca i pamięć mojego pokolenia. Dla mnie wypowiedź Pan Bogdana dotyczy czegoś głębszego – współczesnych niedostatków popularyzacji wiedzy i edukacji młodych pokoleń.(Akapit 5, Posty: 4, 5, 10, 18, …)

    😉 Zbyszek

    Polubienie

  3. Drogi panie „Zrzet”!
    Mimo rozumienia „liczbowej natury funkcji data” i jeszcze paru innych rzeczy, nie rozumiem co wspólnego ma „demaskowanie” tompyca (a o tym jest artykuł) z pańskim wywodem na temat niskiego poziomu ludzi z którymi pan pracuje…(?)

    Polubienie

  4. Jestem z zawodu „informatykiem”, który znalazł sobie upodobanie w nauczaniu pewnego wycinka nauki zwanej Informatyką (SQL i Teoria Relacyjnych Baz Danych).
    Po studiach technicznych, w końcówce lat 80 i na początku lat 90 rozpocząłem pracę w szkole podstawowej jako nauczyciel Prac ręcznych i Plastyki, jak nie przymierzając (Bruno Schulz). Gdy nastała era komputerów osobistych, przeniesiono mnie (awans) do liceum a ja ze względu na moje zainteresowania cybernetyką i automatyką – wyniesione z uczelni, postanowiłem zająć się nauczaniem Informatyki. Sposobność do nauczania tegoż przedmiotu pojawiła się gdy szkoła, a właściwie harcerze dostali sześć mikrokomputerów Sir Sinclaira – Timex. I tak, stałem się jednym z (nie)wielu pionierów nauczania „informatyki” i tego co się dzisiaj zwie Technologią informacyjną. Później po przemianach, około 1990 roku – zapoznałem się na kursie z komputerem klasy PC. W końcu trafiłem na dwuletnie studia podyplomowe z informatyki na UMK w Toruniu, wymóg – ukończone studia w kierunku mat-fiz lub politechnika (sic!). W ramach tegoż kursu, edukowałem się głównie w podstawach systemów operacyjnych, algorytmice oraz w programowaniu w języku Pascal (Algol), Prologu i co sobie wysoko cenię w języku Logo. I tutaj cześć dla Sir Seymoura Paiperta (i ludzi z MIT), nie zapominam Dawida Harela, Niklasa Wirtha.
    Moja praktyka zawodowa to praca również edukacyjna na rzecz firmy Computerland, Compu Train, WSKiZ w Poznaniu oraz OFEK-u.
    A teraz o teraźniejszości albo bliskiej przeszłości.
    1. W końcówce lat 90 i na początku XXI wieku przyszło mi (dla kasy) prowadzić na Studium podyplomowym zajęcia laboratoryjne z „Podstaw systemu operacyjnego”, które to studium uprawnia do nauczania przedmiotów informatycznych w szkołach podstawowych i gimnazjum. A kogóż tam przysposabiano do nauczania tych mądrości? Po prostu, różnej „maści” nauczycieli czynnych zawodowo np. pań po tzw. nauczaniu początkowym.
    2. Jako wieloletni edukator nauczycieli informatyki mogłem się wielokrotnie przekonać, że większość z nich nie posiada wiedzy na temat:
    – czym jest informacja,
    – jaki jest związek komputerów z ludzką inteligencją,
    – jakie problemy są algorytmicznie nierozstrzygalne,
    – możliwości dowodzenia poprawności algorytmów (programów),
    – siły i uniwersalności algorytmiki, itp.
    Co tu dużo mówić, nauczyciele mają kłopot z określeniem co jest ową zasadniczą cechą odróżniającą komputer od np. kalkulatora i o zgrozo niektórzy z nich nauczają programowania, czyli wg mnie – wklepywania instrukcji.
    3. Mam kolegów, którzy w pewnym mieście – dawnej stolicy województwa, uczą przyszłych techników rzemiosła informatycznego. I proszę sobie wyobrazić, że nie pojmują jak funkcjonuje sieć internet (stos TCP/IP). Owi koledzy, są również egzaminatorami ECDL – (o zgrozo uprawnienia nadało im Polskie Towarzystwo Informatyczne). Jeden z tych kolegów (administrator szkolnej sieci komputerowej – pracownia oparta o SBS 2003) upierał się, że skanowanie portów daje bezpośredni wgląd do haseł logowania a Firewall chroni nasze dane przed podsłuchem.
    //Niedawno – przez przypadek, w wyniku monitorowania sieci natrafiłem na jego hasło dostępu do konta pocztowego – kolega loguje się do sieci nie korzystając z wbudowanej tam funkcji bezpiecznego logowania – i lojalnie go o tym poinformowałem, to najpierw podziękował a na drugi dzień zrobił mi awanturę, że uczniom swoim przekazuję informacje na temat „faszystowskich programów”. Nie potrafił zrozumieć, że każdy program monitorujący sieć w celach diagnostyki i utrzymywania sieci w bezpieczeństwie daje naturalny wgląd w zawartość ramek (pakietów).
    4. W ramach nauczania aplikacji – Arkusz kalkulacyjny. Poziom nauczania – Licencjat. Większość studentów miała problemy z:
    – rozumieniem metod adresowania,
    – stosowaniem procentów,
    – doborem stosownych wykresów do analizy graficznej danych,
    – budową prostych formuł z użyciem funkcji warunkowej,
    – czytaniem (ze zrozumieniem) wykresów.
    //Proszę sobie wyobrazić, moje zdumienie kiedy okazało się, że słuchacze nie mają zrozumienia dla faktu, że data jest wartością liczbową.

    Moje odczucie jest takie, że poziom wykształcenia i samej edukacji wyraźnie się obniżył, a tzw. skolaryzacja niczego już nie oddaje – z wyjątkiem tego ilu ludzi będzie miało papierek (tfu – maturę, licencjat, dyplom).
    I jeszcze jedno, Pan Bogdan wypowiada się negatywnie na temat programu Discovery Chanell. Myślę, że każdy z nas kto miał sposobność oglądania na Discovery programu poświęconego tematyce na której się zna (np. z przyczyn swojego wykształcenia i wykonywanej pracy), zauważył spłycanie problemów, odchodzenie od tego co naprawdę ważne na rzecz tego co sensacyjne, zabawne i po prostu medialne. I proszę sobie wyobrazić, że wielu ludzi z mojego środowiska, ludzi uważających się za wykształconych, chwali sobie te programy, mało – oni są przekonani, że ich to nobilituje. A dla mnie, ci ludzie dają świadectwo swojemu zagubieniu, zatraty wartości i kultury. Wielu z nich w pogoni za kasą utraciło to co wyróżnia człowieka wykształconego od masy – krytycyzm.

    Polubienie

  5. Witam i dorzucam swoje trzy grosze (mógłbym i trzy kolumny, ale kto to by przeczytał w dzisiejszych czasach…).

    Otóż „tompyc”, czyli Tomasz Pyć, od dłuzszego już czasu wspóltworzy znakomite forum poświęcone SONDZIE razem z wieloma ludzmi (takimi jak i ja), ludzmi o podobnych pogladach (nie tylko na temat SONDY, jak dało się zauważyć przez miesiące dyskusji).
    Każdy, kto w temacie SONDY – ale nie tylko – chciałby i mógłby dorzucić swoje trzy grosze ZAPRASZAM na FORUM O SONDZIE

    Pozdrawiam.

    Polubienie

  6. „Pomyślę; ale wątpię, by to wzbudziło zainteresowanie jakiejś nieniszowej redakcji, bo rzecz zbyt specjalistyczna”

    To raczej chodzi o wskazanie szerszemu ludziom, że istnieje możliwość używania świetnego, bezpiecznego oprogramowania (niekoniecznie linuxa, choćby OpenOffice), że wcale nie trzeba wybierać między wysupłaniem ok 1000 zł. na MS Windows + MS Office a łamaniem licencji :). Przecież dla każdego komercyjnego, zamkniętego programu istnieje kilka równorzędnych, lub nieznacznie gorszych odpowiedników.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  7. >>22: Piszę, bo: 1. wyrażam swoja prawdziwą i rzeczywistą opinię o jakości produktu. Office 2007 zostawia – gdy chodzi o funkcjonalność – OpenOffice z tyłu o dwa parseki; przy całej sympatii dla ruchu wolnego oprogramowania nie sposób temu zaprzeczyć. Również choćby wszyscy się zaparli rękami i nogami, to bez najmniejszej wątpliwości Vista i kolejne wersje Windows zdominują rynek; ergo, zainteresowanie Czytelnika tym tematem istnieje (i ma on w tym ważny interes biznesowy), ergo – powinien dostać informację.
    2. Tekst powstał również i z tego powodu, że dokładnie taki temat został zamówiony przez redakcję, która ma zaspokajać zainteresowanie swoich odbiorców, bo inaczej zbankrutuje. Autor może – rzecz prosta – odmówić pisania, gdy zamówienie nie jest zgodne z jego przekonaniami; ale tu – było.
    BTW: doprawdy nie widzę, co to ma wspólnego z lewicowością? Sprawa jest zresztą ogromnie złozona i bez wątpienia warta podjęcia publicystycznego jako odrębny temat. Pomyślę; ale wątpię, by to wzbudziło zainteresowanie jakiejś nieniszowej redakcji, bo rzecz zbyt specjalistyczna (za dużo pojęć trzeba by było porządnie wyjaśniać, więc tekst z pewnością musiałby być długi i wymagać przygotowania informatycznego berdziej specjalistycznego, niż ma pani Jola z rachuby albo nawet pani wicedyrektor od marketingu; a to one czytaja pismo).

    Polubienie

  8. Dziwne, że chociaż patrzy Pan z „lewe strony”, a więc w teorii powinien być bardziej przywiązany do respektowania swobód obywatelskich, pisze artykuł, który zachęca do kupowania oprogramowania naruszającego podstawowe prawa użytkowników, np. DRM, zbieranie informacji o nich etc. etc.. Nie lepiej byłoby napisać coś o Linuksie? Ma otwarty kod źródłowy, jest bezpieczniejszy, jest bezpłatny :). Albo wogóle o ruchu wolnego oprogramowania? Większość ludzi nie rozumieją tej idei, która pośrednio wywodzi się z myśli Marksa i Engelsa.
    Pozdrawiam

    P.S
    Ale czyta się przyjemnie 🙂

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.