Nowe obyczaje w TVP? Czyli jak RAZ dostał kopa.

Mediarun.pl: Rafał Ziemkiewicz nie poprowadzi już talk-show „Ring” w TVP1. Telewizja rozstała się z nim z powodu „rozbieżnych wizji dotyczących programu”. 19 lutego w roli gospodarza zadebiutuje Paweł Paliwoda.
– Ze względu na rozbieżne wizje dotyczące rozwoju programu „Ring” obie strony postanowiły zakończyć współpracę rozstając się w przyjaźni, nie wykluczając wspólnych projektów w przyszłości – czytamy we wspólnym stanowisku Rafała Ziemkiewicza oraz redakcji publicystyki kulturalnej i teatru TVP1, do którego udało nam się wczoraj dotrzeć.


„Ring” nie był autorskim programem Rafała Ziemkiewicza, dlatego też – jak można przeczytać w specjalnym oświadczeniu – zostanie on zachowany w dotychczasowej formule, na razie zmieni się jedynie osoba prowadząca.
Ziemkiewicza w najbliższych nagraniach zastąpi publicysta Paweł Paliwoda
. TVP informuje, że emisja pierwszego odcinka z jego udziałem odbędzie się 19 lutego o godz. 20.15.
O powodach swojego rozstania z telewizją Rafał Ziemkiewicz pisze również na swoim blogu w serwisie Salon24.pl.
„Ring” pojawił się na antenie TVP1 jesienią ubiegłego roku. Na początku program nadawany był w piątki o godz. 20.00, jednak od stycznia 2007 r. można go oglądać w poniedziałki o godz. 20.15.

Mój komentarz: nie myślcie, że zamieszczam tę informację z satysfakcją, że RAZ – który średnio elegancko przpypieprzył się do mnie w „Newsweeku” – dostał kopa. Nie, chodzi mi o coś innego: o ów wersal rozstania, o którym sam zainteresowany pisze w blogu. Otóż to rzeczywiście w pewnym stopniu ewenement; sam – w tzw. minionych czasach – kilkakrotnie dowiadywałem się, że mnie „zdjęli” na ostatnim nagraniu programu, bez ostrzeżenia. Tę samą wytworną manierę stosowała również telewizja „postreżimowa” w stosunku do wielu ludzi, daleko bardziej wybitnych od RAZ-a czy niżej podpisanego. Ot, władze TVP (nawet te z bardzo średniego szczebla – a może te właśnie najszczególniej) zawsze uważały w gruncie rzeczy, że są dużo ważniejsze od papieża na przykład czy tam jakiegoś pierwszego sekretarza, nie mówiąc już o wicepremierach czy ministrach, którzy są (dla władz TVP) od tego, by czekać na łaskawe przyjęcie w sekretariacie. Daję słowo, przesadzam tylko troszkę.

Był jednak zawsze wyjątek. Charakterystyczny. Zdarzało się, że dygnitarze telewizyjni chcieli się kogoś pozbyć z anteny – z różnych względów, np. dlatego, że jakaś osoba była niewygodna pewnej – może i nieoficjalnej, ale ważnej – grupie ze sfer władzy, ale inna grupa była zdania przeciwnego; a ta druga grupa była też silna. Wtedy uruchamiano wersal. W ten sposób zdejmowano z anteny Rakowskiemu „Świat i Polskę”, powiedzmy. Francja – elegancja.

No więć skoro RAZ spotkał się z taką elegancją, to podejrzewam, że nie dlatego, by obyczaj telewizyjny uległ jakiejś zmianie za pana W. Tylko zwolennicy Jego Osoby jeszcze nie zostali do końca wtarci w ziemię.

A przy okazji: choć, oczywiście, ani nie podzielam poglądów Ziemkiewicza, ani nie mam do niego cienia sympatii, to uważam, że inteligencja i niezaprzeczalna erudycja całkowicie równoważą w jego wypadku kompletny brak tzw. warunków fizycznych, czyli odrażający wygląd i fatalny głos. Moim marzeniem byłoby obejrzeć program typu „Jeden na jeden”, w którym zmierzyłby się na arguemnty z równie przystojnym i co najmniej tak samo inteligentnym Jerzym Urbanem. Ale by się działo…

Reklamy

20 myśli na temat “Nowe obyczaje w TVP? Czyli jak RAZ dostał kopa.

  1. Bogdan, nie odchodź.
    Spróbuj tylko, a odnajdę Cię i ugryzę cię w nadgarstek lewej ręki. Złamanie byłoby nadmierną karą. 🙂
    Zgadzam się z Pawłem Wimmerem.
    „Bogdan Miś ma w uprawianym przez siebie dziennikarstwie społeczno-techniczno-naukowym okazalszą pozycję niż Ziemkiewicz w swoim.” No to jest bardzo ładnie napisane.
    Dodam, że Bogdan był dla młodych adeptów zawodu wielce życzliwym starszym kolegą, dyskretnym krytykiem i skutecznym inspiratorem pomysłów na programy. Uff…
    Sam tego doswiadczyłem, spotykając się z Bogdanem w TVP.
    Porównanie Bogdana z Ziemkiewiczem to… no, nie…
    Dziennikarz z klasą i jakieś byle co… Co to „tańczy śpiewa, recytuje, daje dupy i nie czuje – sami ocenicie po dorobku i zakresie zainteresowań.
    Bogdan, nie odchodź. Poczytaj komentarze i zobaczysz, że jest OK.
    Tomek

  2. Prosze nie zamrazac blogu, bedzie mniej ciekawie (pisze to pomimo a moze dlatego, ze przez wiekszosc czasu z Panem sie nie zgadzam).

    Jesli chodzi o ludzi w wieku 45-60 lat: w dolnym przedziale (45-50) byliby to ludzie ktorzy konczyli studia w stanie wojennym i pozniej. Wizerunek oficjalnych mediow byl wtedy tak fatalny, ze ludzie utalentowani po prostu odsiewali sie sami.

  3. >>Wimmer: Pawełku, dziękuję za wsparcie moralne. Obawiam się jednak, że nam po prostu pora odejść. Ktoś zwrócił niedawno słusznie uwagę, że w Polsce w wyniku wiadomych przemian zostało wyrżnięte (niedosłownie, naturalnie – na szczęście!) z zawodu żurnalistycznego następne po nas pokolenie, tj. ludzi, którzy dziś mieliby 45-60 lat. Dlatego nikt nie uczył profesji towarzystwa w wieku dziś lat 28-35, które dorwało się do koryta dużo za wcześnie i bez doświadczenia oraz elementarnego warsztatu (oraz obowiązkowego w moim pojęciu zapieprzania przez pięć lat po piwko dla starszych kolegów, szurania nóżką przed sekretarzem redakcji itp.). Nic jednak na to nie poradzimy; ot, historia się powtarza: po pamiętnej ingerencji Obozu w roku 1969 „odnowieni” (tylko wtedy „w lewo”) Czesi wymienili natychmiast cały „skażony Dubczekiem” staff swojej telewizji na hunwejbinów, właśnie z eliminacją grupy pośredniej – i momentalnie z zupełnie przyzwoitego europejskiego programu zrobiło się kompletne gówno. Dziesięć lat trwało, zanim wrócili do poziomu. Dokładnie to samo jest teraz u nas w całym dziennikarstwie. Rozumiem tę prawidłowość, ale rozwój sytuacji wkurza mnie maksymalnie. Poważnie się też zastanawiam nad zamrożeniem tego blogu, bowiem nie chcę nikogo blokować, a publikowane w komentarzach idiotyzmy zaczynają – w moim odczuciu – przekraczać dopuszczalną masę krytyczną.

  4. Szkoda. Ziemkiewicza darzę pewną sympatią, choć mam wielkie cienie wątpliwości co do jego niektórych wypowiedzi. :/ Niektóre budowane są, takie odnoszę wrażenie, na zasadzie „skonstruujmy coś, co chwyci neurony, na tyle inteligentne, by dało do myślenia, niekoniecznie sensowne w jądrze meritum”.

  5. p.s. znam doskonale osiągnięcia dziennikarskie Pana Bogdana starsze i nowsze i doskonale wiem, że jest KIMŚ w swoim fachu albo nawet DEBEŚCIAKIEM 🙂 . do Ziemkiewicza trochę mniej mam zachwytu.

  6. @ wimmer: te gratulacje to była lekka prowokacja. ziemkiewicz mnie irytuje tym że się ciągle powtarza ze swoimi teoriami (często dość mocno oryginalnymi, pewnie wpływ science-fiction) ale generalnie z jego felietonem się zgadzam 🙂

    hunwejbinizm – ładne słowo , już wrzucam w google 🙂

  7. McTuzick – jak się to kiedyś mawiało, „co ruszy, to prószy”.
    Gratulowanie gospodarzowi blogu, że zainteresował się nim sam maestro Rafał A. Ziemkiewicz jest co najmniej nieleganckie, nie tylko ze względu na różnicę dziennikarskiego pokolenia, ale i fakt, że Bogdan Miś ma w uprawianym przez siebie dziennikarstwie społeczno-techniczno-naukowym okazalszą pozycję niż Ziemkiewicz w swoim.
    Ale może młodzież o tym nie wie, bo dziś taka moda na młode wilki, czytaj: hunwejbinizm 🙂

  8. heh – (a propos ostatniego akapitu) głos jakoś zniosę, ale wzwiedzenie? Więc nie udaje mi się go zbyt długo oglądać w tv… No i styl- tak Urban byłby godnym przeciwnikiem.

Możliwość komentowania jest wyłączona.