Sąd Najwyższy: media mają prawo odmówić zamieszczenia reklamy

Jak podaje PAP, Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną dziennikarza Stanisława Remuszki, który domagał się od tygodnika Polityka opublikowania płatnej reklamy jego książki. Redakcja odmówiła tego, powołując się m.in. na przepisy prawa prasowego. W innej sprawie SN przyznał rację gazecie Nasz Dziennik, która również odmówiła publikacji ogłoszenia. Reklama książki pt. „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” zaczynała się od słów: „To jest przykra lektura dla przyjaciół Adama Michnika…„. Książka zawiera dotyczące GW teksty i dokumenty z lat 1989-99. Znalazły się w niej m.in. artykuły Remuszki z okresu jego pracy w gazecie, które nie zostały opublikowane oraz teksty o historii przekształceń własnościowych spółki Agora – wydawcy GW.

Reklamę książki na łamach Polityki Remuszko chciał umieścić w 2003 r. Wówczas druku odmówiły też tygodniki Wprost i Newsweek oraz dzienniki Rzeczpospolita, Życie Warszawy, Gazeta Polska, Dziennik Zachodni i Metropol. Przepisy ustawy Prawo prasowe z 1984 r. mówią, że prasa może zamieszczać odpłatne ogłoszenia i reklamy. Nie mogą one być sprzeczne z prawem lub „zasadami współżycia społecznego”. Ponadto wydawca i redaktor mają prawo odmówić zamieszczenia ogłoszeń i reklam, jeżeli ich treść lub forma „jest sprzeczna z linią programową” pisma bądź charakterem publikacji.

SN podzielił stanowisko sądów obu instancji, które powołując się m.in. na art. 36 Prawa prasowego oraz wewnętrzny regulamin Polityki regulujący warunki publikacji ogłoszeń i reklam, przyznały rację redakcji tygodnika. – Istota tej sprawy sprowadza się do tego, czy art. 36 Prawa prasowego przewiduje obowiązek kontraktowania – powiedział uzasadniając wyrok sędzia Henryk Pietrzkowski. Dodał, że wskazany artykuł na charakter fakultatywny.

SN przypomniał ponadto, że w prawie cywilnym obowiązuje zasada swobody umów. W ocenie sądu nie można uznać, że publikacja ogłoszeń i reklam jest elementem prawnie chronionej swobody wypowiedzi. Mecenas Krzysztof Pluta reprezentujący tygodnik wnosił o oddalenie kasacji. – Sądy obydwu instancji stwierdziły, że treść ogłoszenia reklamowego, którego publikacji domagał się powód (Remuszko), naruszała przepisy prawa. Sam ten fakt upoważniał pozwanego do odmowy tej publikacji – powiedział mecenas. SN nie obciążył dziennikarza kosztami procesowymi uznając, że sprawy mają wyjątkowy i precedensowy charakter.

Remuszko po rozprawie powiedział PAP, że nie zgadza się z wyrokiem. – Sąd Najwyższy powiedział dwie rzeczy. Po pierwsze, że media nie mają obowiązku zawierania umów, a po drugie, że przed wolnością słowa ważniejszą wartością w naszym systemie jest święte prawo do zawierania umów, i tak na prawdę obydwa wyroki sprowadzają się do tych dwóch fundamentalnych, precedensowych orzeczeń – powiedział.

 Mój komentarz: osobiście witam ten wyrok z dużą ulgą. Inna decyzja oznaczałaby bowiem ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że każdy mający pieniądze może publikować co chce i gdzie chce, czyli kompletną anarchię medialną i dyskryminację nieposiadających.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Sąd Najwyższy: media mają prawo odmówić zamieszczenia reklamy

  1. Trochę dawno ten wpis, ale pozwolę sobie na komentarz. Brzmi on:
    ROTFL
    Czy p. Remuszko poszedł również poskarżyć się do mamy i wydmuchać nosek?
    Za takie bzdurne pozwy powinno się go obarczyć podwójnymi kosztami sądowymi za podważanie autorytetu Państwa !!

    Ja mogę tak pisać, bo nie patrzę z lewej strony. Natomiast Autor wpisu niech raczy zauważyć, że lat temu 50 w St. Zjedn. Amer. Płn. w prowincjonalnych sklepach na Południu widniał napis „sprzedawca może odmówić obsługi klienta”. Również autobusy były niedostępne dla murzynów, mimo że Ci byli posiadaczami (pieniędzy na bilety).

    Mnie zastanawiało dlaczego lewica w Polsce tak często broni zdobyczy kapitalizmu i zasad wolnego rynku. Do zasad wolnego rynku należy również brak przymusu zawierania umów.

    Lubię to

  2. A co do tego, to się zgadzam. Jestem jednak ciekaw czy w innych przypadkach odmówienia obsługi klienta sądy będą równie jednoznaczne w ocenie zasad swobody gospodarczej.

    Lubię to

  3. No i brawo. Rzecz jest na tyle ważna, że warto ją upowszechnić. A poza tym niniejszy blog nie ściga się z nikim gdy chodzi o aktualność, jego autor zaś – wprawdzie maniakalnie uzależniony od Sieci, niestety – ma tyle zajęć pozablogowych pisaniny, że już mu czasu nie starcza, by czytać wszystko i wszystkich, czego zresztą szczerze żałuje.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.