Kilka wątpliwości warsztatowych

Jak Czytelnicy IOM wiedzą doskonale, jestem wiernym widzem TVN24, którą to stację cenię – gdy chodzi o profesjonalizm – nadzwyczaj wysoko. No i tak się składa, że mam w stosunku do niej kilka wątpliwości; wątpliwości właśnie, nie zaś zarzutów. Po prostu, parę rzeczy mi ostatnio „zgrzytnęło”…

Po pierwsze – w niedzielę, 21.01 – w toku programu B. Rymanowskiego (niespecjalnie go zresztą lubię, jest zbyt wraźnie prawicowo-katolicki i strasznie przerywa ludziom, z których zdaniem się niezbyt zgadza) wysiadł dźwięk. Charczało, warczało, w końcu pojawił się tzw. przesłuch innego dźwięku. No i stacja – nic, zero reakcji. Żadnego przeproszenia, choćby na pasku. Ja rozumiem doskonale, że ludzie mają na ogół jeden telewizor i nie mogą być pewni, czy to nawaliła stacja, czy odbiornik; ale bywają i tacy, co mają dwa, i ci z miejsca wiedzą, że nie jest możliwe, by obydwa wysiadły naraz.

Przypomina mi to wydarzenie z lat siedemdziesiątych. Otóż robiliśmy wówczas z niesłychanym zadęciem tzw. dzień Polski dla telewizji francuskiej; na żywo, z wielu miejsc, transmisja potwornie skomplikowana. Polski szef produkcji nakazał grafikom opracowanie – na wszelki wypadek! – specjalnych plansz z przeprosinami za zakłócenia. No i poszedł do szefa ekipy francuskiej (chyba był nim sławny francuski dziennikarz polityczny, Yves Mouroussi, ten sam, który Breżniewowi w trakcie wywiadu na żywo przerwał i dał mu 10 minut na „sensowne przygotowanie się do odpowiedzi”…), aby uzgodnić tekst po francusku. Żabojad odął się maksymalnie i powiedział „to całkowicie zbędne, w telewizji francuskiej zakłócenia się nie zdarzają”. Po czym usmiechnął się, poluzował i dodał „…nawet jak się zdarzają”.

I zdaje się, że w TVN zakłócenia też się nie zdarzają. Nawet jak się zdarzają.

Druga wątpliwość. Dość lubiana przeze mnie Małgorzata Łaszcz – osoba skądinąd ciepła i spokojna – wypomniała mocno złośliwie w tąż niedzielę R. Walenciakowi z „Przeglądu”, że jego redakcję po wywaleniu z poprzedniej siedziby przez pisowskiego spaślaka, ministra kultury i dziewictwa, czy jak mu tam, przygarnął do swej siedziby SLD i umożliwił jej dalsze działanie. Otóż uważam, że bez względu na opcję polityczną tego typu ataki międzyredakcyjne łamią ład korporacyjny. Dziennikarz dziennikarzowi robić tego nie powinien.

I trzecia wątpliwość, która – zapewne – nie wszystkim Czytelnikom, specjalnie zaś Czytelniczkom, przypadnie do gustu; nic na to nie poradzę, tak po prostu uważam, więc walę. Otóż jedna z prezenterek TVN24 jest w wyraźnej ciąży. Jestem osobiście zdania, że powinna zostać natychmiast zdjęta z wizji. Ciąża – to jej prywatna sprawa, którą ja osobiście uważam za wysoce nieestetyczną i wcale nie chcę oglądać.

Przy okazji: WordPress daje nowe możliwości! Oto jedna z nich, posłuchajcie; trzeba kliknąć nie na głośniczek, ale na strzałkę:

Reklamy

11 uwag do wpisu “Kilka wątpliwości warsztatowych

  1. Cytuję „/…/ wysiadł dźwięk. Charczało, warczało, w końcu pojawił się tzw. przesłuch innego dźwięku. No i stacja – nic, zero reakcji. Żadnego przeproszenia, choćby na pasku. Ja rozumiem doskonale, że ludzie mają na ogół jeden telewizor /…/” – koniec cytatu.
    Wyłapałem też, żona przełączyła na inny kanał i już wiedzieliśmy, że nasz TV set sprawny, a oni mają kłopoty techniczne. W Walterowej TVN to często się zdarza – moim zdaniem „oszczędnosci na fachowcach”.
    Tomasz Pyć

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.