Jeszcze jedno pożegnanie

Andrzej Turski powitał rok 2007… pożegnaniem z anteną. Z anteny TVP3 usunięto jego popularny program „7 dni świat”. Pożegnanie było eleganckie; oczywiście ze strony prowadzącego, który to zrobił godnie i z klasą. Rzecz prosta, nie padło ani słowo o przyczynach tej dziwnej decyzji; jak sądzę, kierownictwo TVP po raz kolejny strzeliło sobie w stopę zdejmując program dobry, nieagresywny i na dodatek misyjny zapewne tylko dlatego, że data urodzin Andrzeja jest mocno niemodna: z całą pewnością nie urodził się on bowiem po granicznym dla lustratorów roku 1972. No i pełnił – z powodzeniem, czego też wybaczyć nie można – ważne funkcje w publicznym radiu w okresie PRL; ba, jeszcze gorzej: kierował „Trójką” w stanie wojennym…

A oto jeszcze jedno miejsce w Sieci poświęcone Turskiemu; warto zajrzeć.

Mój komentarz: Nie będzie go. Jest splunięcie.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Jeszcze jedno pożegnanie

  1. …pewnie zmieniła sie misja TV publicznej i teraz beda tylko debilne seriale, a wartościowe i ciekawe programy będą prezentowane (o ile zdołają sie oprzeć cenzurze) przed 15sta, lub po 22ej.
    Zubozenie intelektualne krajan postępuje – podziekujmy wladza – prosciej zarzadzac głupcami
    tppk_tychy

    Lubię to

  2. I jeszcze jedno pożegnanie…

    Nie tylko stołeczna telewizja publiczna „oczyszcza” swoją ramówkę z wieloletnich, popularnych programów. Regionalne Polskie Radio Białystok postanowiło rozprawić się z sagą radiową „Na Młynowej” nadawaną od 12 lat. 31 grudnia 2006r. został wyemitowany ostatni 621 odcinek tej radiowej opowieści. Wymyślił ją Wiesław Janicki – dziennikarz Radia Białystok, autor wielu audycji, współtwórca białostockiej szkoły reportażu. W słuchowisku występowali aktorzy Białostockiego Teatru Lalek.
    Szczegóły w artykule „Gazety Wyborczej”: „Żegnaj, sago, na zawsze?” http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,3825263.html

    Pozdrawiam,

    Andrzej Zejdler

    Lubię to

  3. Nie rozdzierajmy szat nad Panem Andrzejem. Autor bloga powinien przeczytać co sam napisał w komentarzach do swoich lektur. O tym, że redaktor naczelny dokonuje selekcji artykułów, tematów itp. Po prostu Andrzej T. nie pasował do linii polityczno-agenturalnej obecnego zarządu TVP.
    A jeśli autor bloga ma problemy ze ślinotokiem, to niech przebada się na okoliczność wścieklizny. Może od razu zrobić badania na okoliczność czerwonki.

    Lubię to

  4. oglądałem ten program regularnie. Wygląda na to, że telewizja (za przeproszeniem) publiczna zdjęła wszystkie interesujące mnie programy. Koszmar.

    Lubię to

  5. Powiem tak, wielkie telewizje budują markę programu latami. Zdjęcie czegoś z antety to naprawdę krok ostateczny bo kosztowny, oznacza wywalenie w błoto nazwy, na której promocję wydało się sporo pieniędzy.

    Najprostszą tego konsekwencją jest to, że jeśli program nie był oparty na silnej indywidualności prowadzącego jak Kuba Wojewódzki Show czy Late night with Conan O’Brien, jeśli marka nie opiera się na prowadzącym, to programu raczej się nie zdejmuje. Jeśli traci oglądalność to dokonuje się po prostu przebudowy wizerunku, zmienia się prowadzącego, zaprasza innych gości, może unowocześnia formułę i buduje się tradycję programu i marki. Dzięki czemu zyskuje się ciągłość i stałą audiencję.

    I to jest taki argument najprostszy, najbardziej niski bo ekonomiczno-marketingowy. Pomija wszelkie ocenianie p. Andrzeja Turskiego, pomija ocenianie jego gości (bo przecież taki Adam Szostkiewicz to żaden entuzjasta IV RP, a o Krzystofie Mroziewiczu to już w ogóle wiadomo), pomija jakiekolwiek idee takie jak honor, szacunek wobec czyjejś pracy, którą dobrze wykonywał (kto nie miał firmy i nie doświadczył spartaczonej roboty to tego nie docenia) no i elementarna uczciwość w stosunku do człowieka – powiedzenie wprost dlaczego zostaje zdjęty.

    Nawet tak niskie argumenty nie trafiają do władz…

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.