Sprawa esperanto trafia do głównego nurtu. Głos zabrała „Wyborcza”, za nią TOK-FM.

Od paru tygodni co jakiś czas pisuję tutaj o skandalicznej decyzji władz Polskiego Radia, dotyczącej likwidacji bardzo w świecie popularnych i budujących prestiż kraju audycji w języku esperanto. Nikt tematu nie podejmował, ku mojemu zdumieniu. Dziś zabrała wreszcie głos (piórem znakomitej  Agnieszki Kublik) „Gazeta Wyborcza„, po niej zaś od rana poszło tym tropem radio TOK-FM; sądzę, że rzecz się rozwinie i będzie wreszcie z tego nalezyty skandal. Oto tekst z GW:

 Wiceprezes Polskiego Radia Jerzy Targalski: – Jeśli Polska ma dlatego nadawać audycje po esperancku, bo jest dumna z Zamenhofa, to Izrael też powinien nadawać po esperancku.
Radio publiczne przez 47 lat nadawało audycje w języku esperanto. Dziś ostatni program.

O likwidacji zdecydował Targalski. I to on ustalił, że stanie się to 15 grudnia. A właśnie 15 grudnia esperantyści na całym świecie obchodzą rocznicę urodzin twórcy esperanta – Polaka Ludwika Zamenhofa.

Jak się dowiedzieliśmy od pracowników radia, Targalski pytany tydzień temu, dlaczego likwiduje redakcję, odparł: – A dlaczego Polska ma nadawać do esperancku, jeżeli Izrael nie nadaje po esperancku? Gdy zdziwieni dziennikarze powiedzieli, że Zamenhof to Polak, usłyszeli, że był to obywatel polski narodowości żydowskiej.

Zadzwoniliśmy wczoraj do Targalskiego.

„Gazeta”: Czy istotnie odwoływał się Pan do żydowskiego pochodzenia twórcy języka esperanto?

Jerzy Targalski: Nie. Wyjaśniałem, że jeśli Polska ma dlatego nadawać audycje po esperancku, bo jest dumna z Zamenhofa, to Izrael też powinien nadawać po esperancku, bo chyba też jest dumny ze swego rodaka.

Jakie ma znaczenie, że Zamenhof był żydowskiego pochodzenia?

– A nie był? Argumentowałem, że skoro u nas wyrazem szacunku dla Zamenhofa ma być nadawanie po esperancku, to dlaczego nie jest szanowany w ten sam sposób w Izraelu?

Czy gdyby Izrael nadawał program w esperanto, uznałby Pan, że nasze radio też powinno?

– Gdyby tak było, tobym tego argumentu nie użył. Likwiduję tę redakcję, bo za publiczne pieniądze nie można finansować ruchu hobbystycznego. To pieniądze wyrzucone w błoto. Są inne słuszne zadania, które chcemy finansować, np. wydłużyć nadawanie w języku ukraińskim.

Zlikwidowana redakcja esperanto to trzy osoby: szefowa Barbara Pietrzak i dwóch dziennikarzy zatrudnionych na pół etatu. Pietrzak szacuje, że kosztowała 4 tys. zł miesięcznie. Przygotowywali codziennie półgodzinny program, cztery razy powtarzany. Programu można było słuchać na falach krótkich przez satelitę i internet.

Informacja o likwidacji redakcji rozeszła się na całym świecie. Esperantyści zaczęli pisać listy: do władz radia, do MSZ, do polskich ambasad, do Kancelarii Prezydenta. Listy przychodzą m.in. z Francji, Kanady, Finlandii, Estonii, Chin, Japonii, Australii, Brazylii.

Emilio Cid z Brazylii napisał do prezesa PR Krzysztofa Czabańskiego: „Nie potrafię sobie wyobrazić Polski bez esperanta, jak nie wyobraziłbym sobie Brazyli bez piłki nożnej”.

Czabański list przekazał Targalskiemu. Ten odpisał: „Dziękujemy za poparcie dla decyzji o likwidacji audycji w języku esperanto”.

Emilio Cid odpisał: „Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ten pan Targalski chce prowokować esperantystę. Odpowiedział mi sarkastycznie, jakbym prosił o likwidację tych audycji!”.

Fin Jorma Ahomaki: „Słucham tych audycji od 1959 r. i trudno mi w to uwierzyć, że będą zlikwidowane. Łza mi się zakręciła w oku. Przecież dzięki tym audycjom Polska ma tylu wiernych przyjaciół na świecie”.

Nawet na stronie internetowej chińskich esperantystów można przeczytać: „Wierzę, że trzeba poszukać sojuszników w społeczeństwie polskim i w rządzie”.

Redakcja esperanto funkcjonowała w ramach Radia Polonia. To radio w całości finansuje MSZ – rocznie blisko 9,5 mln zł. Rzecznik MSZ Paweł Sadoś: – Jesteśmy za utrzymaniem transmisji tej audycji.

Targalski poszedł więc na kompromis: audycja esperancka ma być nadawana przez internet. Powołuje się na badania, z których wynika, że 92 proc. tych, którzy słuchają esperanckich audycji, słuchają właśnie w sieci. Nie umie powiedzieć, kiedy ruszy internetowa wersja audycji.

Mój komentarz: wielu cwaniaczków głosi, że nie są antysemitami, „bo przecież nie optują za wysłaniem Żydów do gazu”. Tymczasem dokładnie to, co pieprzy ów Targarlski-Darski, czy jak tam się owo indywiduum naprawdę nazywa, to właśnie jest najczystszy, krystaliczny, obrzydliwy antysemityzm; ci co „nie optują za wysłaniem do gazu” tylko nie popełniają ciężkiego przestępstwa kryminalnego. Tfu!   Ten pan powinien zniknąć z mediów i w ogóle życia publicznego w ciągu pięciu minut.

Swoją drogą, kiedy niektórzy z moich korespondantów w tym blogu wyrażali podejrzenie, że za decyzją o wycofaniu się z esperanto może się kryć antysemityzm – byłem sceptyczny i skłonny byłem posądzać przyjaciół o przewrażliwienie. Jakoś nie wydawało mi się to możliwe; sądziłem, że mamy do czynienia ze zwykłą głupotą prostaka. Nie mieściło mi się w głowie, że to może być prawda. Okazuje się, że to oni mieli rację. I jeszcze ten ponury typas mówi o tym otwartym kodem…

Reklamy

13 uwag do wpisu “Sprawa esperanto trafia do głównego nurtu. Głos zabrała „Wyborcza”, za nią TOK-FM.

  1. Ad 12: Prawdopodobnie dlatego, że jest na to wyczulona – jak każdy, kto nie jest parszywym rasistą. Już samo zadanie pytania w ten sposób, jak w tym komentarzu, jest rasistowskie i antysemickie. Każde pytanie o „poprzednie nazwisko”, pochodzenie, przyczynę zainteresowania antysemityzmem (w domyśle: „bo to Zydy”), każda kąśliwa uwaga na ten temat – to rasizm. W ogóle jakiekolwiek zainteresowanie czy ktoś ma „obcą krew” – niemiecką, żydowską, afrykańską itp. – to obrzydliwy, wstrętny rasizm. Każde powiedzenie typu żydek, żydziak, żydostwo, banan, małpa itp. – jak wyżej. Chcesz być uważany za człowieka, z którym warto w ogóle wymienić dwa słowa – milcz na ten temat!

    Polubienie

  2. Rybiński ma (niestety) rację. W Polsce to GW ma największą obsesję na punkcie żydów. Wszędzie tropi przejawy antysemityzmu. Ciekawe dlaczego … :/

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.