Rozmyślania o nienawiści i zajadłości

Nasunęło mi się kilka – smutnych w sumie – uwag, którymi chcę się z Wami podzielić. Pewno nie są one specjalnie odkrywcze, bo takie spostrzeżenia może i powinien zrobić każdy, kto ma więcej niż dwie szare komórki we łbie. Ale – jak wykazuje praktyka – nie każdy chce zrobić ze swoich komórek jakiś użytek…

Rzecz w tym, że przestajemy chyba dyskutować, czyli nieagresywnie wymieniać poglądy i opinie. Zamiast tego mamy wzajemne wściekłe ataki, nienawiść, agresję słowną, steki wyzwisk… I to – co właśnie najbardziej mnie smuci i przeraża – wcale niekoniecznie w sprawach zasadniczych: również w błahostkach. Zwolennicy np. św. pamięci komputerków „Amiga” do dziś niemal chwytają za nóż, gdy usłyszą, że ktoś lubi „peceta”; przeciwnicy Billa Gatesa i firmy Microsoft, specjalnie zaś programu pt. MSIE, gotowi byliby skopać glanami każdego, kto nie chce uznać, że „Firefox” (albo „Opera”, w zależności od wyznawanej opcji)  jest „ponad poziomki”; symaptycy „Samoobrony” chętnie utopiliby w swojej gnojówce każdego, kto nie uzna, że Andrzej Lepper jest najpiękniejszym macho świata; katolicy powsadzaliby do więzień feministki, te z kolei pozbawiłyby z chęcią swoich przeciwników zręcznym ruchem zdolności płodzenia (żeby się paskudy nie rozmnażały)…

Popatrzcie co się dzieje, gdy ktoś – dajmy na to – w publikacji zrobi drobny (albo i nawet grubszy, nie zmienia to istoty sprawy) błąd. Ponieważ WWW (czyli: Wspólnie Wiemy Wszystko) z całą pewnością znajdzie się ktoś inny, kto ten błąd znajdzie. Jakiż jest z tego powodu dumny i pyszny! Jak uważa, że ma prawo sflekować błądzącego, często wraz z całą rodziną i przyjaciółmi!

A czy nie mogłoby być tak, jak w „Wikipedii”? Sprostuj, popraw, wypowiedz kulturalnie w zakładce „Dyskusja” swoją opinię, nie pchaj się od razu „na szkło” i na główną stronę, nie używaj przymiotników, nie drzyj mordy z byle powodu; nie mogłoby tak być?

Jednym z moich nauczycieli zawodu dziennikraskiego był stary przedwojenny żurnalista, pan Boguś. Był on u nas w agencji sekretarzem redakcji. Nienaganny dżentelmen w tweedowej marynarce, z nieodłączną fajką w ustach. Bez litości kasując młodym autorom wszelkie przymiotniki & ochy i achy, mawiał: Pamiętaj, kochanieńki: kto drze pysk – nie ma racji, niezależnie od tego o czym mówi.  I jeszcze jedno powiedzenie: jeśli nawet masz rację, to po cholerę od razu łamać krzesła i gwałcić barmankę?

Reklamy

7 uwag do wpisu “Rozmyślania o nienawiści i zajadłości

  1. Nie tak dawno czytałem (w Res Public Nowej — jeden numer w życiu przeczytałem i jestem cały pyszny i dumny 😉 ), że w dyskusjach społecznych zaczynają dominować (nie tylko u nas) kwestie etyczne. A te, z samej swej natury (absolutnych roszczeń) utrudniają komunikację społeczną. Postulowano (nazwiska nie pomnę, może sam Marcin Król?) aby zaniechać dyskusji etycznych (aborcja, ocena III RP, kara śmierci) i z wolna przywracać pole dla racjonalnej dyskusji.

    Uważam, że coś w tym jest, chociaż w niektórych przypadkach takie stawianie sprawy przypomina twierdzenie o tym, że nikt nie sądzi zwycięzców.

    PS. W Wikipedii istnieje zbiór stron kontrowersyjnych. Tam widać co ludzi wypisują, jakie wyznają wartości i ile agresji i nienawiści próbują przemycić do Wikipedii.

    Lubię to

  2. internet ośmiela i wyostrza. w internecie odwaga nie kosztuje.

    musimy się edukować do tego nowego medium tak by rozumieć i to zjawisko i jego dziwactwa.

    a z drugiej strony : każdy może komentować, każdy może założyć bloga, każdy może się wyrazić

    i to jest realizacja wolności słowa w praktyce na poziomie uniwersalnym. I TO JEST PO PROSTU PIĘKNE !!!

    Lubię to

  3. prościej jest dołożyć „na szybko”, niż zaprezentować sensowne argumenty, bo to juz „aparatu” wymaga, a z nim kiepsko. Pozostają erupcje intelektu na poziomie szkoły podstawowej, smutek i zażenowanie.
    O kulturze nie wspomnę, bo ta jest powszechnie identyfikowana z często bezsensownymi i nie na miejscu powierzchownościami typu „buch w mankiet”, co ma zaświadczać o wysokim stopniu rozwoju… A K O Ń jaki jest każdy widzi. I nie poprawiajmy sobie samopoczucia, nie tylko TAM jest taki

    Lubię to

  4. ->Mikołaj
    tak
    nie dociera już do ludzi Krasicki:
    …dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest jest próżny.

    Lubię to

  5. Bogdanie, a nie wydaje Ci się, że do takiego poziomu dyskusji jesteśmy od dłuższego czasu zmuszani? Że w dobie nachalnej autopromocji połączonej z automagicznym rozrostem ego, zwykłe wyrażenie opinii jest pomijane? Że do takich „magików” dociera tylko coś w ich stylu, czyli walnięcie pięścią w stół lub podniesiony głos?

    Mam od paru lat nieodparte wrażenie, że dyskusja na pewnym poziomie jest niemożliwa, bo jest za cicha. Jak mówisz cicho, to znaczy że się wstydzisz, bo gdybyś miał rację, to mówiłbyś ją głośno i wprost. Ot, takie podejście troglodytów i półgłówków, które musimy przyjąć, żeby nasze poglądy gdziekolwiek się przebiły…

    Lubię to

  6. Fraglesi, nie obrażaj psów. Lubię psy, one mnie też. Cieszyłbym się, gdyby świat „na psy schodził”….
    Jednakże coraz więcej psów agresywnych. Ale to nie psów wina, lecz właścicieli, od których agresję przejmują, nieraz celowo kształtowaną.
    Bo agresji w stosunkach międzyludzkich coraz więcej. Mass media (mające przecież duży wpływ na świadomość społeczeństwa) wręcz promują agresję. Bo się dobrze sprzedaje. Oczywiście oficjalnie to nie promocja a „informacja”, „przekaz kulturowy”, itd. itd….
    Powstaje dodatnie sprzężenie zwrotne. A ono ma taką właściwość ciekawą. Dzięki niej rozwala najczęściej układ, w którym działa….

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.