„Wyborcza” pod obstrzałem

„Gazeta Wyborcza popełniła przestępstwo podlegające bardzo surowym sankcjom” –   mówi „Naszemu Dziennikowi” niejaka Anna Pietraszek z Rady Etyki Mediów. Chodzi o opublikowany w weekendowym wydaniu „GW” fikcyjny wywiad z Rydzykiem.   Zdaniem „ND” dziennikarze „GW” wykorzystali wypowiedzi Rydzyka udzielane innym mediom oraz nieprawdziwe materiały zamieszczane przez jeden z portali internetowych. Na ich podstawie spreparowali rozmowę z dyrektorem Radyja.

„Złamano cudze prawa autorskie, prawa cywilne o. Tadeusza Rydzyka, prawa cywilne dziennikarzy – autorów wywiadów, których fragmenty ukradziono. Za to może być zasądzona dotkliwa kara finansowa. Sprawa powinna trafić do sądu. Choćby dlatego, żeby uzmysłowić ludziom, jak dalece +GW+ potrafi dokonywać przestępstw medialnych” – twierdzi Anna Pietraszek.

„Nasz Dziennik” powołuje się też na wypowiedź medioznawcy z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i eksperta prawa prasowego prof. Krystyny Czuby. Mówi ona, że zapisy prawa prasowego zapewniają rozmówcy prawo do autoryzacji wywiadu, natomiast „przygotowywanie sfingowanej rozmowy na podstawie oderwanych wypowiedzi dla innych mediów bez wiedzy i zgody osoby zainteresowanej jest po prostu zaprzeczeniem podstawowych zasad pracy dziennikarza”. „+GW+ złamała więc prawo i zasady etyki dziennikarskiej” – podkreśla.

Według Anny Pietraszek sobotnia publikacja „GW” to „przekręt na przekręcie”, a sprawa powinna znaleźć swój finał na sali sądowej.

Mój komentarz: Głupota i zła wola niektórych ludzi jest wręcz niewiarygodna. Fikcyjny wywiad montowany z różnych wypowiedzi jest znaną i uznana formą dziennikarską; cała sprawa w tym tylko, by było to dla czytelnika jasne i by taki materiał niczego nie udawał; dokładnie tak było w tym wypadku, bowiem „Gazeta” napisała o tym zupełnie wyraźnie. Nie może być również mowy o naruszeniu czyichkolwiek praw autorskich, bowiem cytowanie cudzych wypowiedzi jest dozwolone, w przypadku zaś tzw. osób publicznych – niczym nie ograniczone. Jasne jest, że teraz rozmaite indywidua pisolubne (kto to jest, do cholery, ta jakaś tam Pietraszek?) będą się „GW” czepiać – w końcu, ujawniła kupę, leżącą na stole całej koalicji, nie tylko lepperydów, i zrobiła to nie po raz pierwszy; nie mają jej za co kochać.

Przy okazji. Dostałem list (prywatnie) od jakiegoś anonimowego typasa z adresu zez01@go2.pl. Stek grafomańskich, ordynarnych wyzwisk idioty pod adresem „Wyborczej”; ta banda zaczyna więc posługiwać się także spamem. Zapewne nastepnym krokiem w eskalacji tej „walki ideologicznej” będą kije i kamienie.

Panie, panowie: w jak straszliwym szambie przyszło nam tkwić! Nawet nie zamieszczam tradycyjnej antykoalicyjnej grafiki; od samego patrzenia na nazwy tych partii chce mi się rzygać.

I jeszcze jedno wyjaśnienie: moja zmniejszona ostatnimi dnaimi aktywność w tym blogu wynika stąd, że załatwiam w tepsie neostradę, bo mój dotychczasowy dostawca internetu został przez tę miłą instytucję wykończony. Powiadam wam: sto pociech i jeszcze jedna; może to kiedyś opiszę. Mówiąc krótko, nasz rodzimy kapitalizm ma w tym wypadku oblicze młodych, miłych i urodziwych oraz… całkowicie bezradnych pań, które z rumieńcem wstydu tłumaczą klientowi „widzi pan, jaki u nas burdel?”. No więc, pan widzi. Cholera, aż za dobrze.

Reklamy

7 uwag do wpisu “„Wyborcza” pod obstrzałem

  1. Jestem ostatnią osobą, która chciałaby bronić Rydzyka, ale tym razem wyjątkowo się z Panem nie zgodzę. Być może to skrzywienie studenta historii kształcącego się na uniwersytecie z bardzo rozwiniętym źródłoznawstwem, ale muszę powiedzieć, że z mojego punktu widzenia „wywiad” o którym mowa to rzecz karygodna, bo bezwartościowa w warstwie informacyjnej, a mogąca wprowadzać ludzi w błąd.

    Zaczerpnięcie cytatów z innego źródła niemal automatycznie zmniejsza wiarygodność. Ich wyrwanie z kontekstu i wstawienie w nowy, takoż. Prawdopodobnie pytania są autorstwa dziennikarzy GW, co oznacza, że mamy do czynienia z sytuacją, w której słowa ojca Rydzyka mogą być odpowiedzią na coś kompletnie innego. Zwykły czytelnik znajduje się przy tym w sytuacji, w której nie ma praktycznie możliwości weryfikacji prawdziwości wypowiedzi, bo kto będzie zaglądał do starych wydań jakichś niszowych katolickich gazetek?

    Spreparowany wywiad jest więc całkowicie niemal pozbawiony wartości związanej z poznaniem rzeczywistych poglądów ojca dyrektora, a niestety zachowuje pewną (i to wcale niemałą, jak znam życie) siłę oddziaływania na ludzkie umysły, nie nawykłe do nazbyt krytycznego patrzenia na to, co czytają. Gdybyż chociaż „wywiad” miał być tekstem satyrycznym, może przymknąłbym oko, a tak… GW zrobiła IMHO paskudne świństwo.

    BTW: Nie wiem, jak to wyglądało w papierowym wydaniu GW, ale odnośnie do wersji internetowej mogę powiedzieć, że informacja o sposobie powstania „wywiadu” zdecydowanie nie była dostatecznie dobrze widoczna. Mam pewne doświadczenie co do tego, jak uważnie internauci czytają takie teksty i jestem pewien, że nie tylko djurban nie zauważył, że wywiad jest sfingowany.

    Lubię to

  2. przed idiotami można się bronić, choćby kodowaniem. Mi już też jakiś troll podrzucił „viagrę”, więc z bólem serca postawołem zaporę literową, za co serdecznie przepraszam…
    Co do wyborczej, to Kamiński – pispropagandzista przytomnie zauważył – im więcej ataków na wyborczą, tym lepsza sprzedaż! Może padre direttore nabył pakiet akcji agory i chce dokonać giełdową zwyżkę???

    Lubię to

  3. Ciekawe czy wywiad z Anetą K. też został w ten sposób spreparowany przez Wybiórczą. Michnik i reszta już nie bawią się w pozorowaną rzetelność dziennikarską.

    Lubię to

  4. ja czytalem ten wywiad i jakos nie mialem pojecia ze to nie jest wywiad normalny, tylko sklejka, mam wrazenie ze GW jednak mogla sobie to darowac.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.