Po ptokach…

plotka.gifNo i wybory samorządowe za nami. Wyniki znają wszyscy, więc nie ma o czym mówić. Nie wszyscy jednak zapewne czytają całą prasę, przeto warto popatrzeć na reakcje niektórych dzienników. Mówią te reakcje sporo; niekoniecznie o wyborach, więcej o polityce redakcyjnej i poglądach redaktorów naczelnych. I tak oczywiście powinno być, bo gazeta – to właśnie redaktor naczelny i jego polityka. Tyle, że sięgając w kiosku po konkretny tytuł świadomy czytelnik powinien wiedzieć za co za chwile zapłaci.

Zacznijmy od „Naszego Dziennika„. Oto fragment ich komentarza, który (wytłuszczone) mnie szczerze rozbawił: Hanna Gronkiewicz-Waltz wygrywa w stolicy, Jacek Majchrowski w Krakowie, Jerzy Kropiwnicki w Łodzi – to najważniejsze rozstrzygnięcia II tury wyborów. Marcinkiewicz minimalnie przegrał. 

No tak… Nieżyjący już wielki polski matematyk, bon-vivant i człowiek z niesamowitym poczuciem humoru, prof. Roman Sikorski, jest autorem tzw. twierdzenia Sikorskiego o prostej. Orzeka ono, że przez dowolne trzy punkty da się zawsze poprowadzic prostą… byle była dostatecznie szeroka. Procentowo 53:47 to jest według nich minimalnie. A jakby było 50,5:49,5, to pewno by Marcinkiewicz wygrał, hę?

Na uwagę zasługuje też kwaśny  komentarz Marka Barańskiego w Trybunie. Ten dziennik też prezentuje nieco podobne do powyższego myślenie życzeniowe; poczytajmy:

Aleksander Kwaśniewski i Marek Borowski poparli jedną prawicę przeciwko drugiej. Kaczyński uważa więc, że elektorat Borowskiego z pierwszej tury przeważył warszawską szalę. Myli się. Borowski nie ma takiego elektoratu. Nawet z Kwaśniewskim. To lewica, w obu turach, musiała wybierać „mniejsze zło”. Jak zwykle. Ci, którzy zdecydowali się pójść wczoraj do urn, wskazali na panią Gronkiewicz-Waltz. W końcu PO załatwiła tylko Cimoszewicza, a PiS chce załatwić wszystkich. Kwaśniewski i Borowski mogą już pić brudzia z Miodowiczem. Lewica nie ma z kim. Pije więc sama – za zdrowie krakusa Majchrowskiego, rzeszowianina Ferenca i gorzowianina Jędrzejczaka. Ale po cichu, bo oni są przecież „niezależni”.  

MB wyraźnie nie lubi ani Kwaśniewskiego, ani Borowskiego. Wyrzuca ich z lewicy. Ma prawo tak widzieć rzeczywistość; i może nawet ma rację – o tyle, że ani Kwaśniewski, ani Borowski rzeczywiście nie są w swej lewicowości skrajni. Pewno też sąd Barańskiego jest dla jakiegoś całego nurtu po tej stronie sceny reprezentatywny. Tylko zdaje się ten właśnie nurt tworzą ludzie, którzy sami wymieniali uściski dłoni z niejakim Kuklińskim i gardłowali za liniowością podatków; ani jedno, ani drugie takie szalenie lewicowe znowu nie jest. Więc znowu: dobre są my, bo my, a złe – te co koło nas, bo to nie my i nasze szwagry?

Daleko w ten sposób nie zajedziemy. Wyniki wyborów – moim zdaniem – należy czytać tak: kto się powoływał na PiS – najczęściej przegrywał; kto robił choćby nikłe gesty w kierunku lewicy lub nawety pseudolewicy (vide wyniki zblokowania PO z PSL!) – wygrywał. Te wybory były głównie wyborami przeciwpisowskimi; jest to trend czytelny i chyba trwały. Jeśli teraz więc Platforma zrobi jakiś ruch w kierunku koalicji POPIS – padnie i ona. Jedyną przyszłość ma w tym kraju – jestem o tym głęboko przekonany – Wielka Koalicja: Platforma plus Lewica i Demokraci. Która będzie bardzo liberalna obyczajowo, laicka, nienacjonalistyczna  i – z drugiej strony – lekko tylko liberalna gospodarczo. W sumie – coś w rodzaju socjaldemokracji szwedzkiej albo duńskiej; to ma przyszłość.

Aby to powstało: PO musi głośno i wyraźnie przestać się brzydzić lewicą, sama zaś lewica nie powtarzać błędów prawicy i nie żreć się między sobą. Uznać np. Borowskiego za przywódcę całości, wziąć „ruki po szwam” i podporządkować się temu rasowemu inteligentowi.

PiS mógłby temu częściowo zapobiec (w całości nie, bo to już formacja schyłkowa) zmieniając retorykę (poczytajcie w niedzielnej „Wyborczej” wspaniały esej prof. Michała Głowińskiego o pisowskiej nowomowie). Rezygnując z IV RP, grania na resentymentach lustracyjnych i pieprzenia o „układach” z agentami WSI w środku, z których najgroźniejsi są ci, co to ich nie można znaleźć (co, oczywiście, stanowi najlepszy dowód ich istnienia).

…Rzecz tylko w tym, że w żaden z opisanych powyżej  zwrotów i manewrów politycznych nie wierzę. Dlatego poniższy obrazek pozostaje aktualny, choć te cholerne przystawki już są w zasadzie zeżarte (ale jeszcze nie strawione i nie wydalon).

stop.jpg

Reklamy

8 uwag do wpisu “Po ptokach…

  1. Ja nie mówię, że koalicja PO-LID będzie na pewno liberalna obyczajowo. Chciałbym by taka była – i uważam, że to by zapewniło jej szerszy elektorat (no i: młodszy, oarz lepiej wykształcony). Mam też nadzieję, że LiD ma szansę skasować stereotyp „postkomuny”. Szansę – to znaczy, że wcale nie jestem jeszcze pewien, czy to sie uda.

    Polubienie

  2. >> marcoos
    doobre pytanie…;-)
    a czy taki LPR (albo i PiS) — to nie „lewica”?
    solidarne, wszystkim po równo, becikowe, ręczne sterowanie gpospodarką…
    a gdzie u nas „Prawica” jest…
    (= najwięcej w SLD…;-))

    Polubienie

  3. Nie byłbym takim optymistą.

    1) Dlaczego koalicja PO-LiD miałaby być ‚bardzo liberalna’ obyczajowo? PO jest partią konserwatywną, a PD, SLD, czy SdPl tylko czasami pokazywały swoją liberalną twarz. Oczywiście, jeśli za punkt odniesienia przyjmiemy PiS z LPRem, to niemal każdy będzie librealny.

    2) Istnieje spory elektorat anty-pisowski, ale ogromny elektorat negatywny ma też LiD. W końcu wyniki PO i PiS nie wzięły się z niczego, ani nawet ze sprzeżenia zwrotnego tworzonego przez dobre dla tych partii sondaże. Długo, bardzo długo budowano polityczną jedność na zasadzie ‚antykomunizmu’, by teraz zaakceptować LiD jako normalną partię w systemie politycznym. (Wiem, wiem, że to antykomunizm fałszywy i nietrafny. Ale moje zdanie jest tutaj nieważne, podobnie jak i obiektywna rzeczywistość. Chodzi mi o popularne u wielu ludzi odczucie.)

    Polubienie

  4. Pani Hannie – gratulacje!
    Warszawiacy zaimponowali frekwencją! Warszawiacy zaimponowli wyborem!
    Kaźmirz z Gorzowa nie przekonał stolicy.
    Może Pani Hanna pokaże Donaldom i Janom Maryjom co to znaczy mieć jaja w polityce. Może rozmemłańcy platformowi zreformują swoje działania. Może wreszcie zaczną działać…
    Ciekawe będzie tworzenie koalicji warszawskiej. Może się ona stać modelowym wzorcem w skali kraju. Gdzie diabeł nie może tam babę pośle – i nawet rokita jej nie powstrzyma!

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.