TVP: spieprzony wieczór wyborczy

Studio TVJak podaje serwis „Mediarun.pl„, Wieczór Wyborczy w TVP raczej się nie udał – oględnie mówiąc. – Nie wszystko nam wyszło – przyznaje wicedyrektor informacji. W TVP 1 – największej stacji telewizyjnej – wieczór wyborczy trwał tylko pół godziny. O 20.30 ustąpił filmowi z cyklu „Zakochana Jedynka”, a polityka przeniosła się do mającej mniejszy zasięg TVP 3. Wieczór prowadzili Dorota Gawryluk z „Wiadomości” i Krzysztof Leski – informuje „Rzeczpospolita”.

Tuż po godz. 20, po zaprezentowaniu wyników I tury wyborów na prezydenta stolicy i do Rady Warszawy, do dyskusji przystąpili socjologowie i politolodzy: Mirosława Grabowska, Radosław Markowski, Tomasz Żukowski. W tym czasie TVN 24 pokazywał relacje ze sztabów PO i PiS: widzowie mogli zobaczyć przemówienia Hanny Gronkiewicz-Waltz, Kazimierza Marcinkiewicza, a po nim premiera Jarosława Kaczyńskiego oraz Marka Borowskiego. Dane wyborcze z największych miast ilustrowane były czytelną grafiką. Na tej, którą prezentowano w Jedynce, trudności z odczytaniem nazwisk kandydatów mieli nawet prowadzący. – Państwo pewnie to lepiej widzą, my tylko na jednym monitorze 15 metrów od nas – opisywał jedną z plansz Krzysztof Leski. Innym razem domagał się od realizatora planszy, którą widzowie widzieli na ekranach już od kilku sekund.

Wg „Rz” prowadzącym wieczór w TVP, którzy często mylili się i wchodzili sobie w słowo, w sukurs przyjść mieli dziennikarze wydawanego przez koncern Axel Springer „Dziennika”, współorganizatora wieczoru. Podczas łączeń z redakcją „Dziennika” publicyści Michał Karnowski, Jan Wróbel, Maciej Rybiński i Cezary Michalski rozmawiali o wyborach, w górnym rogu ekranu prezentowano duże logo „Dziennika”, egzemplarze „Dziennika” leżały rozrzucone na stole, a w tle pojawiali się dziennikarze gazety przygotowujący kolejny numer. Po godz. 22 w TVP 3 Karnowski prezentował wręcz poszczególne strony poniedziałkowego wydania „Dziennika”, a dziennikarze reklamowali artykuły i komentarze, które napisali. Publicyści „Dziennika” pojawili się zresztą jeszcze na antenie TVP 2: zostali zaproszeni do głównego wydania „Panoramy”.

Prezes TVP Bronisław Wildstein powiedział „Rz”, że „Dziennik” partycypował z TVP w kosztach badań wyborczych „mniej więcej pół na pół”. Jego zdaniem silna obecność gazety na wizji była naturalna i wynikała z charakteru dyskusji, która odbywała się w siedzibie redakcji. Czy wieczór wyborczy w TVP podobał się prezesowi? – Oczywiście – odpowiedział Wildstein. Po godz. 20.30, kiedy w TVP 1 wieczór wyborczy się kończył, w TVN 24 pojawili się liderzy partyjni: Przemysław Gosiewski, Jan Rokita, Wojciech Olejniczak, Andrzej Lepper. Godzinę później w studiu spotkała się trójka zwycięzców I tury wyborów prezydenckich w Warszawie.

Piotr Legutko, wicedyrektor Agencji Informacji TVP, tłumaczy, że telewizja publiczna celowo nie zapraszała do studia liderów partyjnych – czytamy w „Rz”.

Przypomnijmy, że współorganizatorem „Wieczoru wyborczego” w TVN24 była „Gazeta Wyborcza” oraz „Przekrój”. W czasie programu nie było jednak promocji tych tytułów na antenie TVN 24.

Mój komentarz: jak się zejdzie na dno, to słychać jeszcze pukanie spod spodu; to dobija się uznania zarząd TVP. Doprawdy, nie ma wyjścia: TVP należy rozwiązać i zacząć organizować od zera; tylko trzeba od Woronicza odciąć polityków. Z tym szambem nic już się nie da zrobić, howgh – jak mawiał mój ukochany Winnetou. Z tym, że ja – jako nieuleczalny lewicowiec – powinienem się właściwie z istniejącej sytuacji cieszyć: jeszcze dwa lata rządów tych nieudaczników w tej firmie i… cała prawica zniknie razem ze „swoją” telewizją z życia politycznego. Ale z drugiej strony… jako dziennikarz i człowiek, który na Woronicz spędził ćwierćwiecze – a było to najlepsze ćwierćwiecze mojego życia – cierpię, jak widzę, jak ci niezdolni amatorzy psują moje ulubione zabawki.

koal.gif

Reklamy

4 uwagi do wpisu “TVP: spieprzony wieczór wyborczy

  1. ja ich wyłączyłem jak przechodzili do tvp3. po pierwsze niech wypierd. – to ja ich łaskawie oglądam, a nie każą mi skakać po tv. tak się składa że przeskakując kanały bliżej było tvn24 niż tvp3. co więcej skrajnie żałosne było dla mnie nudzenie polski warszawą jakby tvp było lokalną telewizją warszawską a nie ogólnopolską.

    nie mogłyby mnie mniej obchodzić sprawy marcinkiewicza i gronkiewicz-waltz, podczas gdy o wrocławiu nie powiedzieli ani słowa, a byłby ciekawszym punktem do analiz, a tak próbują przekładać samorządy na politykę ogólnokrajową co raz jest bezsensu a dwa jest nudne.

    w skrócie tvp1 od zawsze było gorsze w infomacjach od tvn24, ale ten wieczór wyborczył to było dno, którego nie można przygotować bez prawdziwego antytalentu.

    Polubienie

  2. Obawiam się, że całe to towarzystwo zarządzające obecnie TVP nie zniknie. Będzie przecież lament, że robi się czystki polityczne, że to zemsta, że to upolitycznianie i przechył na lewo. Oczywiście będzie też straszna tragedia, gdy się takich telewizyjnych fachowców (a nawet fahofcuf) jak Pospieszalski wykopie.

    Do tej pory SLD nie miało pomysłu na sensowną telewizję. Obsadziło swoimi, ale niekoniecznie tymi z głową. Zamiast budować neutralną i profesjonalną telewizję starali się ją upartyjnić, przez co musieli i diabłu ogarek postawić. Nie można wszak zapominać, że tow. Pospieszalski sieje propagandę w „Nie warto gadać” już od 2004 roku.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.