Politycy nie chcą wypuścić mediów z rąk nie tylko w Polsce

Bardzo ciekawa informacja z serwisu WirtualneMedia.pl: kraje Unii Europejskiej nie chcą się zobowiązać , aby instytucje regulujące sektor audiowizualny były niezależne politycznie!  Tylko dwa spośród wszystkich krajów członkowskich UE zgadzają się, by w prawie unijnym znalazł się zapis o obowiązku zapewnienia niezależności politycznej narodowym instytucjom regulującym rynek telewizyjny – ubolewała w czwartek Komisja Europejska.

Tylko Holandia i Łotwa zgodziły się, by w nowelizowanej obecnie dyrektywie dotyczącej sektora audiowizualnego (tzw. Dyrektywa o Telewizji bez Granic) znalazł się zaproponowany przez KE zapis o konieczności zagwarantowania niezależności politycznej narodowych instytucji regulujących sektor audiowizualny czyli tzw. regulatorów (w Polsce jest to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji).

Większość krajów UE woli zachować pośrednią bądź bezpośrednią kontrolę nad regulatorami” – ubolewał pragnący zachować anonimowość urzędnik KE. „Niepokoi nas sytuacja w Polsce” – dodał, poproszony przez dziennikarzy o wskazanie przykładu krajów, gdzie zdaniem KE regulatorzy nie są niezależni politycznie.

Komisja – tłumaczył –  zaproponowała wprowadzenie zapisu o obowiązku niezależności instytucji regulujących sektor audiowizualny, by zagwarantować pluralizm mediów.

Ponieważ w prawie unijnym nie istnieją obecnie takie zapisy, KE nie ma kompetencji, by kierować do krajów żądania w sprawie niezależności regulatorów. „Będziemy dalej naciskać na kraje, by zgodziły się na zapis o niezależności narodowych regulatorów, licząc na poparcie Parlamentu Europejskiego” – powiedziały źródła w KE. Pierwsze czytanie w PE, który współdecyduje o ostatecznym kształcie dyrektywy, odbędzie się w grudniu.

Tymczasem już w poniedziałek w Brukseli odbędzie się spotkanie ministrów państw UE odpowiedzialnych za media, poświęcone nowelizacji Dyrektywy o Telewizji bez Granic.

Drugą sporną sprawą pozostają zapisy dotyczące reklamy, a dokładnie tzw. umieszczania produktów (z ang. product placement) konkretnych marek w programach czy filmach telewizyjnych. Na  legalizację takiej reklamy w UE wciąż nie chcą zgodzić się jednak Niemcy.

Zdaniem KE zjawisko product placement, nieregulowane obecnie ani w przepisach europejskich, ani w większości ustawodawstw narodowych, i tak już istnieje w europejskich telewizjach, choćby za sprawą emitowanych w nich filmów amerykańskich. Wystarczy wspomnieć filmy z Jamesem Bondem, gdzie brytyjski agent jeździ BMW, a czas mierzy zegarkiem Omega.

Dlatego KE upiera się, by zezwolić na legalizację product placement w krajach Unii Europejskiej, pod warunkiem poinformowania widza o reklamowanym produkcie na początku i na końcu programu. Product placement miałby być też całkowicie zakazany w programach informacyjnych i dla dzieci, tak by nie domagały się one od rodziców kupna płatków, jakie je na śniadanie bohater ich ulubionego serialu.

Finlandia, która przewodniczy pracom UE, zaproponowała kompromis, polegający na tym, że każdy kraj ma sam zdecydować, czy pozwoli na legalizacje u siebie product placement. To rozwiązanie nie podoba się jednak KE. „Przecież programy i filmy +podróżują+ i nie da się wyciąć z filmu danej marki” – powiedział urzędnik KE.

Dodał, że jeśli przejdzie fiński kompromis, to wówczas KE jako strażniczka unijnego prawa będzie musiała pociągać do odpowiedzialności przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości każdy kraj, który wyemituje u siebie zagraniczny program lub serial zawierający product placement, jeśli wcześniej kraj ten nie zezwoli w swoim prawodawstwie na tę formę reklamy.

Polska w dotychczasowych negocjacjach opowiadała się za legalizacją product placement pod warunkiem odpowiedniego poinformowania widzów i tylko w określonych programach.

Mój komentarz: jeszcze jedno potwierdzenie zasadności mojej sympatii  do Holandii. Byłem tam tylko przejazdem, ale – być może to tani sentymentalizm – Amsterdam pozostaje moim „miastem snów” od czasu mało dziś pamiętanego filmu Claude’a Leloucha „Żyć, aby żyć”. A ponadto, jak zwykle:

stop.jpg

Advertisements

3 thoughts on “Politycy nie chcą wypuścić mediów z rąk nie tylko w Polsce

  1. „W USA jest ‘regulator’, którego działanie polega jedynie na rozdziale pasm – by każdy chętny miał swoje i nie nadawł na cudzym”

    To nie jest prawda. Amerykanski regulator, zwacy sie FCC (Federal Communications Commission) na przyklad nalozyl kare grzywny na Viacom za czesciowe obnazenie piosenkarki Janet Jackson. Stacje nadajace prowadzacego programy talk-radio Howarda Sterna byly karane grzywnami wielokrotnie (HS jest wulgarny).

  2. Zlikwidować regulatory, nie będzie trzeba nic kontrolować. W USA jest ‚regulator’, którego działanie polega jedynie na rozdziale pasm – by każdy chętny miał swoje i nie nadawł na cudzym. I żyją, a nawet mniej pieniędzy na to wydają. Ale mędrki z eurokołchozu mają jak zwykle, lepsze – bo socjalistycne – pomysły. W każdym kraju będzie regulator, a eurozajuz stworzy jezcze urząd kontroli regulatorów, który rozrośnie sie do niesamowitych rozmiarów – zatrudni rzeszę urzędasów i będzie wydawał za milony euro opinie o swoim zaniepokojeniu sytuacją w temacie – w tym czy owym kraju. A opinie będą ocywiście budowane na własnym widzi-mi-się, tzn. tego lubię, a tamtego nie więc wyrazimy zaniepokojenie.

    „“Niepokoi nas sytuacja w Polsce”” – ten ich ciągły niepokój o nas jest wzruszający. Jeszcze trochę takiego wzrusznia i chyba serce mi pęknie 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.