„Fakt”: trzylecie

Pismo „Krytyka polityczna” (lewicowe, niezwykle wysoki poziom!) odnotowało – po wcześniejszej na ten temat publikacji „Dziennika” – trzylecie tabloidu „Fakt„. Warto ten ciekawy tekst (pióra Macieja Syskiego) przeczytać i chwilę się nad nim zastanowić, ponieważ  w gruncie  rzeczy …  jest  on zupełnie o czym innym,  nie o  najpopularniejszym  tabloidzie…

Oto ten tekst, z niewielkimi skrótami:

[… ] Peany na cześć „Faktu” napisali Marcin Król, Agata Bielik-Robson i Cezary Michalski. Naczelny „Res Publiki Nowej” chwali sobie, iż jego teksty publikowane na łamach springerowskiej bulwarówki mogą liczyć na szerszy krąg czytelniczy niż te zamieszczane w innych pismach. Dla Agaty Bielik-Robson pierwszy kontakt z  tabloidem (w Wielkiej Brytanii) był jak odkrycie nowego, dotąd nieznanego jej świata. […]

Cezary Michalski wskazuje z kolei, że pojawienie się na prasowym rynku „Faktu” przełamało monopol środowiska „Gazety Wyborczej”, do tej pory wyznaczającego rzekomo katalog i hierarchię jedynie słusznych poglądów, idei i stojących za nimi autorytetów.

Rzeczywiście, to w dużej mierze „Gazeta Wyborcza” i związane z nią opiniotwórcze i polityczne środowiska wyznaczyły kierunek ustrojowej transformacji i przez piętnaście lat pilnowały, by nikt nie śmiał zboczyć z obranego kursu. Przekonali się o tym także ludzie lewicy. Ponieważ podważali oni rzekomą  bezalternatywność planu Balcerowicza i tzw. kompromis z Kościołem, byli coraz bardziej marginalizowani w debacie publicznej. W tym samym czasie Adam Michnik „cywilizował” i legitymizował bezideowych postkomunistów, którzy w zamian za rezygnację z jakichkolwiek wątpliwości co do kształtu transformacji zostali dopuszczeni na salony III RP.

Problem w tym, że pojawienie się „Faktu” nie przełamuje ideowej hegemonii „Gazety Wyborczej” i wcale nie sprzyja  pluralistycznej formie dyskursu publicznego.

Michalski pisze: „«Fakt» jest przeciwieństwem populizmu. Nie przetwarza ludzkiej krzywdy w ideologię. Przeciwnie, pozwala poczucie krzywdy, poczucie oburzenia wypowiedzieć. Jeśli Warszawa nie jest dzisiaj Budapesztem, to także, w jakiejś części, zasługa «Faktu»”. Redaktor „Dziennika” dodaje, że zasługą „Faktu” jest to, że pomaga wypowiedzieć niezadowolenie i jednocześnie je kanalizuje.

„Fakt” jest więc raczej uzupełnieniem „Gazety Wyborczej” niż forum alternatywnych idei. Wszak springerowski tabloid w żaden sposób nie podważa ekonomicznego i społecznego status quo. Gdy opisuje jakiś ludzki dramat, to stara się ograniczyć opis tylko do jednostkowego przypadku. Unika umieszczenia go w szerszym, społecznym kontekście, bo to mogłoby podważać dogmaty o „zdrowym, wolnorynkowym mechanizmie”. Rzeczywiście, rację ma Michalski, gdy pisze, że „Fakt” się oburza, ale jednocześnie kanalizuje oburzenie swoich czytelników tak, aby nie przyszło im do głowy upomnienie się o inny – bardziej egalitarny – model gospodarki czy społeczeństwa. „Gazeta Wyborcza” swój przekaz kieruje raczej do inteligentów. Do tzw. zwykłych ludzi, którzy nie zawsze rozumieją potrzebę wyrzeczeń na rzecz „koniecznych reform”, zwraca się tonem mentorskim. „Fakt” występuje w imieniu „zwykłych ludzi” i jednocześnie broni „systemu” przed ich gniewem. Większość czytelników tego tabloidu wcześniej nie sięgało po „Wyborczą” (ani po żadna inną gazetę codzienną), więc nie stanowi on bezpośredniej konkurencji dla redaktorów z Czerskiej.
Liberalno-demokratyczna „Gazeta Wyborcza” wśród inteligentów i konserwatywno-liberalny „Fakt” wśród tzw. ludu bronią ramię w ramię neoliberalnego porządku społeczno-ekonomicznego. Wolno im. Ale niech nikt nam nie wmawia, że stoją po skrajnie różnych stronach ideowego sporu.

Mój komentarz:  Kilka wniosków. Po pierwsze, jak gołym okiem widać, środowisko polskiej lewicy (cokolwiek znaczy to słowo, używam go – chyba – w znaczeniu obiegowym) jest dość silnie zróżnicowane, o czym świadczą publiczne kąśliwości – czy nawet obelgi – pod adresem SLD („bezideowych postkomunistów”). Oznacza to, że owo środowisko idzie dokładnie śladami prawicy i utrwala podziały wewnętrzne, zamiast je likwidować; w ten zaś sposób nie da się wygrać żadnych wyborów, w każdym razie więcej niż raz.

Po drugie, widać że skrajna lewica (czy, jak zapewne powiedzieliby o sobie oni sami, po prostu lewica) jest niemal tak samo niechętna wobec „Gazety Wyborczej” i Michnika, jak prawica. To doprawdy paradoks! „GW” to jedyna gazeta, która udziela temu środowisku dość często głos i wyraźnie podziela jego stosunek do „betonowego” SLD – a tu masz, babo, pasztet…

Troszkę mi to pobrzmiewa dawnymi bojami bolszewików z „rewizjonistami”. Jakoś tak się stale okazuje, że najgorszy wróg – to ten, który jest stosunkowo blisko nas (liberalno-demokratyczny zatem dużo gorszy niż konserwatywno-katolicki!). Pewno dlatego, że ten właśnie najbliższy może nam w razie czego odebrać głosy weyborców duż bardziej prawdopodobnie, niż ten odległy…

Trudna  sprawa – polityka. A czasami zabawna. Ja tam – bardzo często się z „Wyborczą” nie zgadzając – uważam ją za świetną i życzę jak najlepiej.

stop.jpg

Reklamy

3 uwagi do wpisu “„Fakt”: trzylecie

  1. Przyznam się, że już dyskusja intelektualna na temat „Faktu” jest sama w sobie śmieszna…
    A atak na GW jest absurdalny… temu panu pomyliła się strategia polityczna z taktyką…

    Jak Stalin zwalczający socjaldemokrację niemiecką… jak się skończyło – wiadomo..
    A.

    Lubię to

  2. u nas wszystkiego jest jak na lekarstwo.zawężone umysły polityków, niekompetencja, powszechna zawiść…można tak wymieniać, a takie za przeproszeniem „szmatławce” jak Fakt tylko podsycją nienawiśc i histerię, ale cóż mamy demokrację, wolność i prulalizm, niech sobie będą na rynku medialnym, skoro ludzie kupuja tą gazetę, a gazeta pisze to co się ludziom podoba [a to już jest kwestia całkiem inna, na osobny temat] to niech obchodzą sobie nawet jubileusz za 15 lat…ja im źle nie życzę, nie kupuję, nie czytam, czasami jak ktos kupi to przejrzę :] co by na odtrutke było od GW i Rzepy ;):P

    Lubię to

  3. Ależ Bogdanie, to nie jest żaden paradoks, po prostu spora część polskiej „prawicy” to tak naprawdę ideowi potomkowie Moczara et consortes. Partii prawicowych, takich z prawdziwego zdarzenia, jest w Polsce jak na lekarstwo.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.