Legendzie stuknęła dziewięćdziesiątka

Dziś, 4 listopada, kończy 90 lat legenda światowego dziennikarstwa telewizyjnego, przesławny Walter Cronkite. Urodził się w niewielkim St. Joseph w stanie Missouri w USA. Wywodzi się z rodu holenderskich emigrantów (właściwe nazwisko jego ojca: Krankheyt), ukończył dobry uniwersytet stanowy w Austin w Teksasie.  Trwającą do dziś świetną  karierę dziennikarską rozpoczął 71 lat temu, w roku 1935. Przez wiele lat był anchormanem (czyli głównym prezenterem i samodzielnym wydawcą własnych programów) CBS Evening News, flagowego dziennika wieczornego amerykańskiej sieci CBS, nadawanego od 1948 roku. Cronkite – który wielokrotnie wygrywał plebiscyty na najbardziej godnego zaufania Amerykanina – został  anchormanem CBS Evening News w roku 1962, zastępując inną wielką gwiazdę, Douglasa Edwardsa. Warto wiedzieć, że Cronkite’a ściągnął do CBS inny legendarny dziennikarz amerykański, Edward R. Murrow – ten sam, który w znacznym stopniu przyczynił się do odesłania na śmietnik historii osławionego skrajnie prawicowego senatora Joego McCarthy`ego. Cronkite odszedł na emeryturę po 18 latach, 14 lutego 1980 roku. Jedna z ładniejszych anegdot o „Wuju Walterze” (tak go powszechnie nazywano) jest taka: kiedy Lyndon Johnson zastanawiał się nad ponownym kandydowaniem na prezydenta USA, Cronkite wystąpił przeciw niemu. Wówczas Johnson miał powiedzieć „skoro Cronkite jest przeciw mnie, to przeciw mnie jest cała amerykańska klasa średnia” – i zrezygnował z kandydowania. Cronkite zareagował na tę wypowiedź bardzo dosadnie, mówiąc mniej więcej coś takiego – cóż ten facet sobie wyobraża, skoro Cronkite jest przeciw niemu – to nie żadna ‚klasa średnia’, ale cała Ameryka jest przeciw niemu…

Po odejściu na emeryturę Cronkite nie zniknął bynajmniej ze sceny. Jest stałym felietonistą prasy amerykańskiej, wielokrotnie występował jako sprawozdawca specjalny przy okazji wielu ważnych wydarzeń politycznych i naukowych; między innym relacjonował ponowny lot w Kosmos Johna Glenna, prowadził wywiad z Margaret Thatcher po jej zwycięstwie w Wielkiej Brytanii. Założył i prowadzi do dziś znaną szkołę dziennikarską The Walter Cronkite School of Journalism & Mass Communication, będącą częścią Arizona State University.

Jest niewątpliwie jednym z największych dziennikarzy politycznych XX wieku; jednym z tych, których jedno słowo obalało prezydentów. Zawsze był liberalnym demokratą.

Chciałbym, żebyśmy też mieli takich; a jeślibyście koniecznie wymagali ode mnie wskazania współczesnego kandydata do miana polskiego Cronkite’a, to niewątpliwie najbliższym tego byłby Tomasz Lis (wyjaśniam, że nie znam człowieka osobiście i wymieniam go tu nie po protekcji ani po znajomości; po prostu uważam pana Tomasza za świetnego dziennikarza i wybitnie inteligentnego człowieka o zdecydowanych i czytelnych poglądach, które w dużej mierze podzielam).

No i jak zwykle:

stop.jpg

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Legendzie stuknęła dziewięćdziesiątka

  1. Pamiętaj, że to był rok 1968 — czas rzeczywistych zwycięstw USA na polu walki. W tym czasie ciężko było powiedzieć, kto wygra wojnę, zwłaszcza że mówimy o zwycięstwie militarnym i politycznym. Ofensywę Tet politycznie Amerykanie z pewnością przegrali, ale czy przegrali militarnie? Tutaj bym polemizował…

    A jeśli chodzi o mówienie rzeczy niepopularnych, to wojna wietnamska rzeczywiście jest ciekawym zjawiskiem. Początkowo mówienie o stratach i ofiarach było mocno niepopularne i „godziło w interesy” — podobnie jak dziś mówienie o Iraku. Później sytuacja zmieniła się o 180 stopni i niepopularne stało się mówienie czegokolwiek pozytywnego o osiągnięciach / wysiłkach żołnierzy.

    Osobiście relacje z wojny wietnamskiej (oefnsywy Tet w szczególności) uważam za doskonałą ilustrację potęgi mediów i pokaz możliwości sterowania opinią publiczną…

    Lubię to

  2. Czy Cronkite powiedział zatem nieprawdę? Czyżby wojnę wygrali Amerykanie? Odnoszę czasami wrażenie, że kto uważa, że ludzie mogą myśleć co innego niż prawicowa władza – jest dla wielu automatycznie podejrzany. Z drugiej strony usprawiedliwia się często straszliwe czyny Pinocheta, Franco, greckich „czarnych pułkowników” i im podobnych – bo „stawiali zaporę komunizmowi”. Coś mi to pachnie moralnoscią Kalego.
    A Cronkite oczywiście nie był obiektywny. Nie musiał. Nie był maszyną do przekazywania wiadomości, czyli lektorem. Był anchormanem, który ma prawo demonstrować własne przekonania. Że nie sąone „bogoojczyźnianoprawicowe”? A no, nie są. Że nie podobały się np. Córom Amerykańskiej Rewolucji? A no, nie podobały.

    Lubię to

  3. Cronkite jest legendą, ale nie można zapominać o tym, że jego reportaże z wojny wietnamskiej były dalekie od obiektywizmu. Północnowietnamska ofensywa „Tết” z 1968 roku była klęską militarną, ale m.in. dzięki amerykańskim dziennikarzom stała się zwycięstwem propagandowym. To właśnie Cronkite stwierdził w czasie długotrwałych walk o miasto Huế, że wojna w Wietnamie jest nie do wygrania. Nie powiedział ani słowa o przyczynach przeciągania się walk o miasto (Amerykanie bardzo ograniczyli stosowanie ciężkiej broni w trosce o zabytki — Hue było dawniej stolicą Wietnamu), ani o zamordowaniu kilku tysięcy cywili przez okupujące miasto oddziały komunistyczne.
    Ot, taki kamyczek do ogródka 😉

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.