Coś niedobrego

Coś niedobrego się stało. Mam na myśli dzisiejszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego; pierwszy, który wzbudził we mnie sprzeciw. Poczytajcie zresztą sami – za PAP i „Gazetą Wyborczą”.  Otóż chodzi o to, że dziennikarze mogą być karani za pomówienie – wynika z poniedziałkowego wyroku. Wyrok nie zapadł jednak jednomyślnie. Spośród dwunastu sędziów Trybunału trzech, w tym jego prezes, złożyło do wyroku zdania odrębne. Marek Safjan zaznaczył, że interpretacja obowiązującego kodeksu karnego może prowadzić do paraliżu wolnych mediów.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że za zniesławienie można trafić do więzienia. Stwierdził, że przepisy dotyczące sankcji karnych za zniesławienie i pomówienie są zgodne z konstytucją. Trybunał podkreślił, że żaden proces cywilny nie jest tak skuteczny, jak droga postępowania karnego. Trzech sędziów zgłosiło zdanie odrębne.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że wolność wypowiedzi i swoboda głoszenia poglądów są jedną z najważniejszych wartości w demokratycznym państwie. Dodał jednak, że na pierwszym miejscu zawsze pozostaje godność człowieka, jego cześć, honor i prywatność.

Prezes Trybunału, profesor Marek Safjan, podkreślił, że artykuł 212 kodeksu karnego wyraźnie wskazuje, jakie są ograniczenia w wypowiadaniu własnych poglądów. Swoboda głoszenia nawet krytycznych ocen znajduje zrozumienie u sędziów i w prawie polskim, ale pod pewnymi warunkami. Chodzi o to, by nie wchodziła w kolizję z prawem i nie narusza godności osobistej innego człowieka lub instytucji.

Prezes Trybunału podkreślił, że Polska nie jest jedynym krajem, który za zniesławienie przewiduje karę pozbawienia wolności, a na straży godności człowieka stoi władza publiczna. Dodał jednak, że sądy rzadko stosują ten najwyższy wymiar kary. W 2003 roku w Polsce za zniesławienie dziennikarze byli najczęściej karani grzywną, tylko dwa razy była to kara więzienia i to w zawieszeniu.

 Trzej sędziowie TK ostrzegają przed paraliżem wolności prasy

Trzej sędziowie Trybunału Konstytucyjnego ostrzegają przed zamrożeniem debaty publicznej i paraliżem wolności prasy w związku z dzisiejszym orzeczeniem Trybunału. Prezes Trybunału Marek Safjan oraz sędziowie Ewa Łętowska i Mirosław Wyrzykowski zgłosili zdanie odrębne od tego wyroku.

Według Ewy Łętowskiej liberalizacja przepisów w tej sprawie nie stwarzałaby groźby naruszania praw jednostki przez media. Natomiast groźba więzienia w stosunku do dziennikarzy może ograniczyć swobodę krytyki.

 Safjan: Polskie prawo nie zapewnia standardów wolności prasy

Prezes Trybunału Marek Safjan także przestrzegał przed sparaliżowaniem wolności wypowiedzi mediów. Zwrócił uwagę, że obowiązujące przepisy pozwalają uznać nawet prawdziwą informację za taką, która narusza czyjeś dobre imię.

Trybunał nie zajął stanowiska i umorzył postępowanie w sprawie art. 213 par. 2 KK. Nakazuje on karać za publiczne rozpowszechnienie prawdziwych zarzutów, które mogą w opinii publicznej poniżyć lub narazić na utratę zaufania osoby, instytucje, osoby prawne. Zdaniem Safjana, Trybunał właśnie o tym artykule powinien był się wypowiedzieć i przy wydawaniu wyroku brać go pod uwagę.

W ocenie przewodniczącego TK polskie prawo nie uwzględnia w tym punkcie standardów wolności wypowiedzi określanych według europejskiego orzecznictwa, przede wszystkim Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zgodnie z nimi, prawdziwa informacja, odnosząca się do istotnych zjawisk i zdarzeń w życiu publicznym, w tym przede wszystkim zachowań osób publicznych, nie powinna być w żaden sposób ograniczana, czy karana.

Safjan przypomniał, że warunkiem poprawnego funkcjonowania demokracji i kontroli władzy publicznej przez społeczeństwo za pośrednictwem prasy i środków przekazu jest jawność i pełna dostępność informacji – oprócz chronionych zakresów prywatności.

W jego ocenie, powszechnie uznawany w krajach demokratycznych standard wolności wypowiedzi wyraźne narusza istniejąca w polskim prawie zasada „społecznie uzasadnionego interesu” przy publikowaniu wszelkich krytycznych czy zniesławiających wypowiedzi zawierających prawdziwe informacje, bez jakiegokolwiek rozróżnienia kategorii osób i ich roli w życiu publicznym.

Prof. Hołda: Państwo nie wie, jak pogodzić ochronę godności człowieka i zapewnienie wolności prasy

Profesor Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka nie jest zadowolony z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepisy dotyczące sankcji karnych za zniesławienie i pomówienie są zgodne z konstytucją. Jego zdaniem, wystarczy, by przy zabezpieczaniu przed pomówieniami państwo zapewniło drogę cywilną, a nie karną. Ocenił, że artykuł 212 paragraf 1 kodeksu karnego, w którym mowa o pomówieniach, jest nadużywany. W rozmowie z IAR, Zbigniew Hołda powiedział, że jest to subtelna kwestia. Podkreślił, że państwo musi zapewnić ochronę godności człowieka i bronić go przed pomówieniem, a jednocześnie musi też zapewnić konstytucyjne wartości wolności prasy. Według niego, problem w tym, jak to zrobić.

Profesor Hołda ocenił, że prawo karne jest za bardzo inwazyjne. Według niego, cel można osiągnąć za pomocą procesu cywilnego, a nie karnego.

Mój komentarz: to bardzo, bardzo smutny wyrok. Jeden z moich nieżyjących już przyjaciół mawiał w takich wypadkach: albo to jest jakaś brednia, albo ja jestem idiota. Wyjaśniam z miejsca, że nie mam o sobie złego zdania. Nie jestem w stanie pojąć jak prawdziwa informacja może zepsuć wizerunek człowieka; tzn. rozumiem, że może – ale czyż nie jest ważniejsze społecznie, by ów wizerunek był prawdziwy, niż aby człowiek czuł się dobrze? Przecież w świetle takiego rozumienia spraw każdy skazany prawomocnie przestępca – np. polityk-łapownik – może puścić z torbami albo i wsadzić do mamra dziennikarza, który zrelacjonował wyrok. Bo wprawdzie rzeczy tak się właśnie mają, ale ciemny lud o tym nie wiedział i pismak popsuł gangsterowi opinię…

Albo to jest jakaś brednia, albo ja jestem idiota.

stop.jpg

Advertisements

6 thoughts on “Coś niedobrego

  1. prawda.
    wyrok jest (chyba) konserwatywny.
    ale też i odpowiedzialność za Słowo (nie tylko dziennikarzy oczywiście!) — znacznie zmalała; jednak.
    rzetelność, przygotowanie do wykonywania zawodu…
    wiele z tych rzeczy ma calkiem realne, obiektywne powody: tempo zmian, życia, przepływu informacji, jej recepcji, skutków…
    ale.
    więc może ODROBINA konserwatyzmu — nie jest zła…?;-)

  2. Kilka uwag w związku z powyższymi wpisami. Tak, papierowe media tracą znaczenie (choć do upadku jeszcze ho-ho, albo i dłużej, tak sądzę). Ale za Internet też się można wziąć. Pewno, że opanować tego się nie da. Utrudnić maksymalnie życie piszącym, postraszyć ich, czasem zapudlić – da się. Wiem, że w końcu wygramy, tylko że owo w końcu” może być zbyt dla mnie odległe. Dalej: ja nie mówię, że wyrok TK jest niezgodny z prawem, albo nielogiczny. Tak, można było dać taką interpretację – lecz można było i inną. Można było poluźnić prasie – albo przycisnąć. Wybrano to drugie. TK okazał się konserwatywny; nad tym ubolewam. No a już zniesienie karalności „obrazy uczuć religijnych”, który krępuje np. nowoczesną sztukę (choć oczywiście nie to jest tu najważniejsze) odpływa w świetle tego wyroku w tzw. siną dal. Taliban jest znów ciutkę bliżej, i tyle.

  3. Wolałbym zapoznać się z pisemnym uzasadnieniem zanim zaczniemy komentować.

    Na pewno umiejscowienie art. 30 konstytucji i przywołanie nienaruszalnej godności człowieka jako źródła wolności i praw człowieka i obywatela częściowo uzasadnia taki wyrok. Art. 54 jest nieco dalej i ździebko „w cieniu”. Z takiej gradacji czasem coś wynika.

  4. Ja się mogę jedynie solidaryzować ze smutkiem autora, przede wszystkim dlatego, że zgadzam się z prof. Safjanem — możliwość karania za publikowanie informacji prawdziwych jest skandalem.

  5. panie Bogdanie: z całym szacunkiem; ale…
    czas mediów papierowych — się kończy. i (w sumie) czas nie-interaktywnej tv…
    a przyszła informacja — to Sieć.
    a tej — nie da się kontrolować; czego przykład Chin — dowodzi (już powoli)
    to tak, jak ze (ja pamiętam) strachem Peerelowskich decydentow — przed antenami satelitarnymi.
    tego się nie cofnie (= na długo 😉
    a że „szeptanka”? trochę tak; ale jak wyglądały wolne media w Peerelu? tak samo. plotki, ploteczki…

  6. Przyznam, że też nie rozumiem tego wyroku. Rozumiem skazywanie w procesach karnych za pomówienia — niech się lenie i służalcy polityczni (lub ich mocodawcy) przygotują na spore wydatki.

    Nie rozumiem jednak i nie będę chyba w stanie zrozumieć, jak można kogokolwiek karać za mówienie prawdy. Przecież to jest totalny absurd. Jeśli urzędnik miejski wziął łapówkę, a ja to nagrałem ukrytą kamerą, to mam prawo powiedzieć że jest łapówkarzem. Karanie mnie za to, bo się ów łapówkarz poczuł urażony, pachnie mi Mrożkiem, albo Kafką. I chyba nawet bardziej tym drugim…

    (A może to ciąg dalszy i nie wmówią nam, że białe jest białe, a czarne jest czarne?)

Możliwość komentowania jest wyłączona.