Zaszczytne 58. miejsce…

Ogłoszony został światowy ranking wolności prasy, opracowany przez Reporterów bez Granic (nawiasem mówiąc: oto opracowany przez nich Podręcznik bloggera i cyberdysydenta, po angielsku, format pdf). Wpółdoczwarta RP zajęła w nim „zaszczytne” 58. miejsce (a w Europie – ostatnie…), ustępując m. in. monarchii absolutnej pt. Wyspy Tonga. Oto, co pisze na ten temat „Trybuna„.


Polska, Mesjasz i Paw, Ojczyzna Jana Pawła II, od dawien dawna natchnienie wszystkich narodów walczących o wolność, znalazła się na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej pod względem poziomu wolności prasy. W skali światowej Polska zajęła dopiero pozycję 58., ze względu na wysoki poziom autocenzury oraz częste ściganie dziennikarzy z przepisów kodeksu karnego. Jesteśmy w tyle m. in. za Boliwią, Wyspami Tonga, Bośnią i Hercegowiną, Panamą, Namibią, Mozambikiem czy Botswaną. Z o wiele niższej pozycji dogoniła nas już Rumunia, zajmując z nami miejsce ex aequo. Takie m.in. dane zawiera najnowszy „Światowy ranking wolności prasy 2006” organizacji Reporterzy bez Granic.

Z całym szacunkiem, ale państwa te, po pierwsze, nie mają takich tradycji wolnościowych jak Polska, a poza tym u nich nie chlapią jęzorem na cały świat o swoich moralnych przewagach. Kogo teraz będziemy pouczać w Unii Europejskiej i w świecie, komu poniesiemy tradycyjne, chrześcijańskie wartości, komu wskażemy właściwą drogę, skoro w klasie wolności słowa siedzimy w oślej ławce? Nie mamy więc co wyrywać się z moralizowaniem i belferstwem.

Elize Vidal z organizacji Reporterzy bez Granic poinformowała nas, że opublikowanie raportu wywołało burzę. – Mieliśmy wiele telefonów z pytaniami „za co?” i „dlaczego?”. Polska zajęła 58. miejsce, ponieważ właśnie na taką pozycję zasługuje. Przy opracowaniu naszego rankingu bierzemy pod uwagę 50 kryteriów, m.in. nasilenie cenzury, monopolizację prasy i restrykcyjność prawa. Wasz kraj wygląda na tym tle gorzej od innych – powiedziała przedstawicielka Reporterów bez Granic.

RSF wytknęli Polsce fakt, że telewizja Trwam miała wyłączność na transmisję podpisania umowy koalicyjnej przez PiS, LPR i Samoobronę, skazanie Polsatu na grzywnę za znieważenie Magdy Buczek, prezenterki Radia Maryja, wycinanie felietonu Manueli Gretkowskiej z miesięcznika „Sukces”. Przypomnieli też antysemickie wypowiedzi Stanisława Michalkiewicza w Radiu Maryja i reakcję na artykuł o kartoflach w dzienniku „Tageszeitung”. Zauważyli też niezgodny z konstytucją wybór szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Popierający rządy Kaczyńskich „Dziennik” zareagował na raport w znamienny sposób. Zamiast zastanowić się nad przyczynami tak niskiego miejsca, jakie zajęła Polska, zamieszczono wczoraj na jego łamach tekst skoncentrowany na deprecjonowaniu raportu. Również prawicowi dziennikarze, którzy wzięli udział w sondzie „Dziennika” wypowiadali się o raporcie nonszalancko i lekceważąco. A szkoda, ponieważ opinie Reporterów bez Granic podzielają też inne organizacje, np. OBWE – z uznaniem wypowiadające się o sytuacji mediów w Macedonii (warto wspomnieć, że w 2005 r. OBWE krytykowało Polskę za skazanie Jerzego Urbana na karę więzienia za niepochlebny artykuł o papieżu – przyp. red.) czy Wspólnota Narodów – chwaląca Ghanę, która zajęła wyższe od nas miejsce w rankingu.

Gdy chcieliśmy dowiedzieć się, w jaki sposób Reporterzy badają mało znane w Europie kraje, takie jak np. Wyspy Tonga, Elize Vidal stwierdziła, że „mamy tam swoich ludzi, a państwa te oceniamy na podstawie wspomnianych już 50 kryteriów”.

Postanowiliśmy zasięgnąć języka w sprawie sytuacji mediów w krajach, które wyprzedziły Polskę. Zadzwoniliśmy do Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, którego kierownik, prof. Janusz Adamowski przyznał, że nigdy nie miał w ręku tongijskiej gazety. To samo powiedział Igor Walenczak, pełniący funkcję sekretarza tygodnika „Forum”, przedrukowującego artykuły z zagranicznej prasy.Dodzwoniliśmy się do ambasady macedońskiej w Warszawie. – Mamy około ośmiu gazet i tyle samo tygodników; działają też państwowe oraz prywatne media elektroniczne – powiedział nam radca Wasil Panowski. Stwierdził także, że macedońskie środki przekazu nie różnią się wiele od polskich, ponieważ – jak ocenia – dziennikarze z obu krajów najbardziej interesują się aferami. Tak jak w Polsce, część macedońskich mediów popiera rząd, a część opozycję. – Te opozycyjne nie są odcinane od rynku reklam – zaznaczył.

Udało nam się też dodzwonić do boliwijskiej ambasady w Berlinie. Pracownice placówki nie były zaskoczone oceną Reporterów, twierdząc, że boliwijska prasa uchodzi za najbardziej wolną w całym regionie.

MAŁGORZATA BORKOWSKA,
KRZYSZTOF LUBCZYŃSKI***

Gorzej niż u Orwella

Prof. Wiesław Godzic, medioznawca: – Mamy się czego obawiać. Ten ranking jest w dużej mierze trafny. To jeszcze nie jest moment, w którym można powiedzieć, że nie ma wolności słowa, ale wszystkie tendencje wskazują, że ten proces będzie się pogłębiał. Uderzająca jest atmosfera zastraszania mediów, za które odpowiedzialny jest obóz rządzący. Skutkuje to wzrastającą autocenzurą wśród dziennikarzy. Mamy do czynienia z klasycznym szantażem. Nie grozi nam powrót urzędowej cenzury, ale coś znacznie gorszego. Dziennikarze w pełni świadomie nie będą używać wolności słowa z powodów ekonomicznych czy z obawy przed więzieniem. Odwołując się do dwóch negatywnych utopii, Orwella i Huxleya, uważam, że Orwell jest mniej groźny, bo w jego przypadku wróg jest znany. W przypadku huxleyowskiego „nowego wspaniałego świata” lubi się to, w czym się jest. Zbliżamy się do modelu huxleyowskiego, w którym już wkrótce nie będziemy wiedzieć, co ona oznacza i będziemy brać za nią jej pozory.Krzyk ostrzegawczy

Prof. Maciej Mrozowski, medioznawca: – Ja bym aż tak nisko nie oceniał wolności mediów w Polsce, ale może jest to odbicie klimatu, nastroju, który panuje w Polsce i który może wynikać z zakusów na ograniczenie wolności prasy, które możemy zaobserwować i które może są postrzegane z zewnątrz. Może to jest krzyk ostrzegawczy, żeby uniknąć niebezpieczeństwa.

Wolność po wypowiedzeniu słowa

Ryszard Marek Groński, publicysta: – Przecież za nami jest jeszcze tyle krajów w świecie! To jest bardzo optymistyczne, prawda? Jest takie stare powiedzenie, że chodzi nie tyle o wolność słowa, lecz o wolność po wypowiedzeniu tego słowa. Widocznie z tym nie jest w Polsce najlepiej. A że jesteśmy na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej, to może dlatego, że w niej wszystkie miejsca siedzące są już zajęte.

Mój komentarz: ani słowa. Wszystko jest w raporcie. Więc tylko:

stop.jpg

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Zaszczytne 58. miejsce…

  1. powiem tak:
    (duże) Media — kłamią i manipulują. jak zawsze i wszędzie.
    kasa, kasa, kasa, kasa…
    (niech ktoś napisze we francji, anglii czy indziej w europie, że takie np. Sony jest do kitu…
    nie napiszą; bo kasa z reklam…
    (no, napisza, że „ostatnio nieco rozczarowuje…” i takie tam Grzeczne Ogólniki…)
    Media — są (= tam i tu) — na Pasku Kasy; a TU — na pasku Kasy i Polityki.
    ot, przesunięcie akcentów i tyle…
    ale mamy blogi…;-)
    (to po 1-sze.)
    po 2-gie:
    w Dziejach PL — bywało gorzej. więc — nie histeryzujmy.
    ………………………..
    i tylko co do Koalicji Politykujących Inaczej Nieco (KPiN) — się zgadzamy.
    muszą odejść (= w wolnych wyborach. ale jakoś…;-((

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.