Czy lewicowa prasa ma przyszłość?

W środę wziąłem udział w spotkaniu lewicowych mediów i lewicowych dziennikarzy niezależnych, zorganizowanym przez stowarzyszenie  „Ziemia na lewo” w  lokalu  Polskiej Agencji  Prasowej; stąd wynika zresztą brak jakichkolwiek wpisów wczoraj w tym miejscu: trwało to dość długo. Tematem było tytułowe pytanie. W spotkaniu wzięło udział ok. 30 osób, reprezentujących chyba całość prasy lewicowej, od głównego nurtu, po wydawane na powielaczu „ziny” anarchistów i tradeunionistów. Jedyną gazetą, która spotkanie to zrelacjonowała, była „Trybuna„. Oto ta relacja:

Jan Złotorowicz
 Lewicowe media na rozdrożu?

 Czy istnieje ratunek dla mediów lewicowych – zastanawiali się wczoraj w Warszawie redaktorzy lewicowej prasy i działacze przeróżnych lewicowych organizacji.

Od początku zarysował się podział na dwie lewice. Ta pierwsza – głównie w osobach Urbana („NIE”) i Domańskiego („Przegląd”) – była bardziej pragmatyczna, ale i pesymistyczna w ocenie perspektyw prasy lewicowej. Więcej entuzjazmu było w wypowiedziach przedstawicieli Lewicy.pl czy „Le Monde Diplomatique”. Osią sporu był nie tylko stosunek do lewicowej prasy, ale do lewicowości jako takiej.

Najwięcej kontrowersji wzbudziła prowokacyjna teza Urbana, że lewicowa prasa w Polsce nie ma przyszłości. Doszedł wręcz do wniosku, że nie jest ona potrzebna. Przekonywał, że to, co powszechnie uznaje się za lewicę, zostało zepchnięte do politycznego centrum. Jako przykład podał „Gazetę Wyborczą” i „Politykę”.

Z poglądem Urbana polemizował Mieczysław F. Rakowski („Dziś”). – Prasa lewicowa bez wątpienia jest potrzebna, nie ma tylko dla niej pogody – mówił. Winą za ten stan rzeczy obarczył m.in. polityków SLD. Przekonywał, że media muszą działać w powiązaniu z jakąś siłą polityczną. – Sojusz nie był nigdy zainteresowany taką współpracą – twierdził.

 Przemysław Wielgosz („Le Monde Diplomatique”) dodał, że lewicowe media ścisłe związki powinny utrzymywać też z nowoczesnymi ruchami społecznymi, a zwłaszcza z ruchem alterglobalistycznym. – Niestety, tego ruchu w Polsce jeszcze nie ma. Jesteśmy dopiero na początku tej drogi – zauważył. Dodał, że lewica od prawicy powinna uczyć się, jak istnieć na rynku medialnym. – Prawica, raczej nieświadomie, zadziałała wedle zaleceń Lenina czy Gramsciego. Działała wbrew zasadzie niewidzialnej ręki rynku. Różnymi sposobami walczyła o hegemonię kulturalną i wygrała – ocenił.

Spotkanie zorganizowało stowarzyszenie „Ziemia na Lewo”.

***

 Powiedzieli „TRYBUNIE”

 Czy media lewicowe mają szansę w IV RP?

Roman Kotliński, „Fakty i Mity”: – Perspektywy są. Myślę, że trzeba ten zły okres przeczekać. Idee lewicowe odbijają się teraz od muru nieufności i niechęci, którą nam zafudnowały media prawicowe. Lewica jest w odwrocie. Czyli jest czas, żeby się konsolidować. Musimy oprócz informowania, kształtować postawy, zmieniać mentalność i zacząć dbać o interesy ludzi pracy. Jak oni zobaczą, że ktoś się za nimi ujmuje, to powrócą do czytania naszych pism.

 Leszek Lachowiecki, „Forum Klubowe”: – Jestem optymistą. Chciałbym, aby o lewicowych mediach myślano bardziej kompleksowo. Wśród tytułów lewicowych powinny pojawić się nie tylko pisma stricte polityczne, ale także dla młodzieży itd.

Stefan Zgliczyński, „Le Monde Diplomatiqe – Polska”: – Patrzę na malejące nakłady lewicowej prasy i mam nadzieję, że w końcu odbijemy się od dna. Jak na razie prawica dominuje nad całością dyskursu publicznego i jak do tej pory nas to nie zmobilizowało. Nie wiem, czy teraz nas zmobilizuje. Łatwo powiedzieć: prawica u władzy, faszyści, zamordyzm itd., więc prasa lewicowa ma obiektywne warunki do rozwoju. Ale czy się rozwinie…
Mój komentarz: Nie zabrałem głosu na tym spotkaniu. Przyznam, że osobiście jestem co do perspektyw prasy lewicowej dość sceptyczny i skłonny zgodzić się z Jerzym Urbanem: widzę szansę przede wszystkim w niszy dla najwyżej wykształconej inteligencji i intelektualistów, którzy niejako z natury są i powinni być lewicowi lub lewicujący. Druga nisza, to – także w istocie inteligencka – zbuntowana i anarchizująca młodzież. Oczywiście, można zrobić także masową lewicową gazetę (nawet typu dobrego tabloidu), któraby zyskała powodzenie – ale potrzeba na to niewiarygodnej sumy pieniędzy. Na lewicy takiej forsy nie ma; trudno zaś liczyć na to, by jakiś bogacz (nawet z tych „z sercem po lewej stronie”, jeśli tacy w ogóle istnieją)  wyasygnował kilkadziesiąt milionów dolarów bez szansy nie tylko zysku, ale nawet zwrotu w ciągu dziesięciu lat…

Uważam przeto, że trzeba postawić na media internetowe (takie właśnie, jak niniejszy blog); do tego dobrze byłoby zrobić lewicującą internetową telewizję i takież radio. To wszystko jest tanie i wymaga tylko entuzjazmu. Myślę, że dałoby się też stosunkowo prosto i tanio uruchomić niezależne radio, na przykład w paśmie CB. Nie widzę jednak żadnej partii ani organizacji, która byłaby do tego chętna (ani zdolna intelektualnie). Więc chyba pozostanie nam na długo ciemnogród, z lekko liberalizującym obyczajowo i bardzo reakcyjnym ekonomicznie centrum „pełniącym obowiązki lewicy”.

Co nie zmienia faktu, że owo centrum jest o lata świetlne lepsze od pisuaru z przydatkami. Więc:

stop.jpg

Advertisements

11 thoughts on “Czy lewicowa prasa ma przyszłość?

  1. Jestem wręcz przekonany, iż lewicowe radio to raczej przez internet niż CB.
    Y

Możliwość komentowania jest wyłączona.