Prawo autorskie jako narzędzie władzy, czyli przyczynek do nauki o demokracji

Gazeta Wyborcza napisała wczoraj: policja zrobiła nalot na dom Jana Rulewskiego, legendarnego działacza „Solidarności”, dziś bezpartyjnego kandydata na prezydenta Bydgoszczy. – Chcą mnie wyeliminować z wyborów – mówi Rulewski. W domu byłego posła mieści się sztab jego komitetu wyborczego. W willi jest też punkt ksero, który prowadzi żona Katarzyna Szott. W czwartek po południu pod dom podjechały trzy policyjne samochody. Wysiadło pięciu policjantów i pani prokurator z nakazem rewizji. Szukali skserowanych podręczników.

Dzień wcześniej lokalny dziennik „Express Bydgoski” doniósł: Katarzyna Szott kopiuje w zakładzie książki, które sprzedaje. Ona sama zaprzeczyła, tłumacząc, że kseruje pojedyncze egzemplarze na prośbę studentów, których nie stać na kupno nowych.

Sprzedawanie skopiowanych książek (z półki, jak w księgarni) jest nielegalne: to złamanie prawa autorskiego. Kserować na życzenie klienta wolno. Tak orzekł m.in. sąd we Wrocławiu, który rozpatrując podobną sprawę, uzasadnił: „Trudno mówić o złamaniu prawa. Gdyby studenci mieli własne kopiarki, nie korzystaliby z punktu. Jego właściciel wykonuje techniczną usługę. Może być skazany tylko wtedy, gdy prowadzi swoistą bibliotekę i udostępnia gotowe kopie ludziom, którzy pytają o dany tytuł”.

Bydgoska policja nie znalazła w domu Rulewskiego pirackich podręczników. Mimo to Katarzyna Szott dostała wezwanie na przesłuchanie w komendzie miejskiej. Miało się odbyć wczoraj rano. Nie odbyło się, bo próbowała popełnić samobójstwo i w tej chwili jest w szpitalu w ciężkim stanie. Kiedy rozmawialiśmy z Janem Rulewskim, ten właśnie oddawał krew przed operacją żony.

– Kasia nie wytrzymała presji – powiedział nam zdenerwowany. – Z jakiejś absurdalnej błahostki prokuratura na miesiąc przed wyborami robi aferę. Takiej decyzji nie podjęli na szczeblu prokuratury rejonowej, tylko gdzieś wyżej. Będę próbował do tego dojść. Teraz muszę się zająć żoną.

Włodzimierz Marszałkowski, zastępca prokuratora rejonowego Bydgoszcz-Południe: – Nie ma w tym polityki. Była informacja prasowa sugerująca możliwość popełnienia przestępstwa, zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające i podjęto decyzję o przeszukaniu. Chcę zaznaczyć, że czynności w domu pana Rulewskiego i jego żony przeprowadzono taktownie.

Maria Borkowska, rzecznik Rulewskiego: – Rewizja w trakcie kampanii wyborczej nie jest przypadkiem. Posyłanie trzech radiowozów w poszukiwaniu ksera książki to co najmniej nadgorliwość.

– Wystarczy sobie odpowiedzieć „komu podlega dziś prokuratura – dodaje Paweł Olszewski, szef bydgoskiego sztabu wyborczego PO.

Platforma wystawia w Bydgoszczy swego kandydata – posłankę Teresę Piotrowską. PiS: posła Andrzeja Walkowiaka.

PiS Janek Rulewski naraził się najbardziej, to i się doigrał – mówi Olszewski.

Dwa tygodnie temu – tuż po wybuchu afery taśmowej – Rulewski zwołał w Bydgoszczy konferencję prasową i ujawnił, że Radek Sikorski, dziś minister obrony, przed rokiem zaproponował mu podobny układ jak minister Adam Lipiński Renacie Beger. Rulewski miał wtedy zrezygnować z kandydowania do Senatu i przekazać swe głosy Sikorskiemu. W zamian dostałby posadę wiceministra pracy w rządzie PiS.

Bydgoski PiS odpowiedział swoją konferencją: Andrzej Walkowiak zaprzeczył politycznej korupcji i nazwał Rulewskiego „pierwszym kupczykiem bydgoskiej sceny politycznej”.

Dzisiaj Walkowiak współczuje rywalowi: – Nie odczuwam żadnej satysfakcji z tego, co się stało. Jestem przekonany, że PiS nie ma nic wspólnego z działaniami prokuratury w tej sprawie.

Jan Rulewski z zawodu inżynier mechanik był liderem pierwszej „Solidarności”. W marcu 1981 r. pobity przez MO (tzw. wydarzenia bydgoskie), w grudniu internowany. Po 1989 roku szefował regionalnej „S”, posłował trzy kadencje (UW, AWS). W 2001 r. wycofał się z wielkiej polityki i zajął naprawą kserokopiarek. Rok temu wrócił: wystartował jako kandydat niezależny do Senatu. Choć nie prowadził kampanii wyborczej, bo nie miał za co, dostał w Bydgoszczy 22 tys. głosów. To czyni go jednym z faworytów nadchodzących wyborów na prezydenta miasta. Poza nim liczą się jeszcze (w kolejności poparcia wg sondażu wykonanego na zlecenie „Gazety”): obecny prezydent Konstanty Dombrowicz (niezależny), posłanka Piotrowska (PO), były prezydent Roman Jasiakiewicz. Kandydat PiS – poseł Walkowiak – zamyka stawkę.


Mój komentarz: warto ten fakt odnotować. Dotychczas w III RP sprawy o naruszenie praw autorskich przez nielegalne kserowanie podręczników i innych książek były z reguły umarzane z uwagi na znikomą szkodliwość społeczną, co – znanych mi – wydawców takich dzieł doprowadzało do białej gorączki i toczenia piany z pyska. A tu – proszę bardzo: trzy radiowozy, rewizja i gwałt na całą Polskę. To, że Rulewski jest przeciwnikiem wyborczym kandydata pisdzielców – oczyiście, nie ma najmniejszego znaczenia. Mów mi wuju…

Reklamy

9 uwag do wpisu “Prawo autorskie jako narzędzie władzy, czyli przyczynek do nauki o demokracji

  1. W wielu artykulach Wesfälische-Rundschal i Lüdenscheider -Nachrichten prosil Jan Rulewski o wsparcie dla bydgoskiego szpitala i wsparcie dla wtedy mlodej Solidarnosci o pomoc.Rundschau-Leser spendeten 150.000 DM (Spenden)-„Diese Unterstützung der Solidarität ist ein Anstosszu weiteren Demokraterisierung in Polen”-bedankte sich Rulewski und Lech Walesa bei der Redaktion.Prominente wie Bundestagspräsidentin Annemarie Renger und „Vize”Helmut Becker unterstützten die Aktion mit „Bolek i Lolek „für polnische Kinder auch Dank der Initiative von Jan Rulewski,AntoniTokarczuk,Alfred Ledwig, ,Marek i Wacek,Jozef Szmidt.Zdobycie 17-Ton strzykawek jednorazowych od Fabryki Braun-Melsungen bylo niemala zasluga Janka Rulewskiego.Pozdrawiam w imieniu niemieckich gazet i wlasnym Siegfried Cymorek

    Lubię to

  2. Jest „swinska -grypa” to i musi byc Schweinejounalismus,tak mozna nazwac atak na „diament Solidarnosci”-Jana Rulewskiego i Pania Kasie.Od lat sledzilem losy pracy politycznej Janka.Wspieral moje Akcje pomocy:Deutsche Kinder Helfen Polnischen Kindern-Solidarität.Akcji dla AIDS-Krankenkindern in Polen-Akcje te byly wspierane przez rzad RFN.Dzieki Rulewskiemu przewiozlem „Kartoteke”-Solidarnosci na zachod i zostaly poinformowane rzady i agencje prasowe na zachodzie olosach internowanych dzialaczy Solidarnosci.W czasie pobytow w Niemczech godnie reprezentowal Polske i intersy zwiazku „Solidarnosc”-Lapy precz od Jana Rulewskiego.

    Lubię to

  3. /…/” policje tajne, widne i dwupłciowe
    – przeciwko komuż się tak pojednały?
    przeciwko kilku myślom – co nie nowe” CKN

    Nie pobili Rulewskiego, ale doprowadzenie żony do stanu w którym podejmuje się takie akty desperacji jest zwyczjną podłością i świństwem. Niestety, nie można nazwać tego przestępstwem, jako że trudne do udowodnienia. Fakt pozostaje jednak faktem. Dobrze by pozostał również w naszej pamięci i świadomości. Prawo i Sprawiedliwość – dobre sobie. Pułk przeciwko kobiecie i jednoczesne odwoływanie się do rycerskości i tradycji.

    Lubię to

  4. A więc znów zacznie się od Rulewskiego… dobrze, że go chociaż nie pobili 😉
    PS a ja wiem, że są/były zakłady, gdzie można było kupić skserowane podręczniki.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.