Opozycja o mediach

Dzisiaj będzie sporo do czytania, zebrałem bowiem trochę materiałów o stanowisku SLD i PO; pochodzą z „Gazety Wyborczej” oraz „Trybuny„. Na końcu będzie też mój komentarz do sytuacji . Zaczynam od SLD, według którego PiS nie tylko podporządkowało sobie media publiczne „przez specjalnie wybrane w tym celu rady nadzorcze i zarządy”, ale także trwa obecnie „walka wściekłych prowokacji” przeciwko komercyjnym, niezależnym mediom. Jerzy Wenderlich (SLD) powiedział w środę na konferencji prasowej, że przez ostatnie tygodnie niezależne media informowały, iż następuje proces politycznego podporządkowywania mediów publicznych. „Otóż dziś można powiedzieć, że ten proces się zakończył. Media publiczne zostały podporządkowane PiS” – powiedział polityk Sojuszu.

PiS niezależność mediów traktuje jak spluwaczkę, do której spluwać można już tylko z pogardą, a dziennikarzy chciałoby traktować jak halabardników, którzy bronić będą racji politycznych PiS” – mówił Wenderlich.

Poseł zaznaczył, że jeżeli nic nie da specjalne posiedzenie sejmowej komisji kultury i środków przekazu w sprawie mediów publicznych, o co wnosi SLD, to Sojusz wystąpi wówczas z wnioskiem o specjalne posiedzenie i specjalną debatę na forum Sejmu, dotyczącą tego, dlaczego KRRiT pozwoliła na upolitycznienie mediów.

Polityk SLD mówił, że jeśli także to nie odniesie skutku, to SLD rozważy złożenie wniosku do KRRiT, aby do czasu wyjaśnienia upolitycznienia, zwłaszcza Programu I Polskiego Radia, Krajowa Rada rozważyła wstrzymanie przekazywania abonamentu dla tego programu. „Dlatego, że w takim stanie rzeczy Program I Polskiego Radia niewykluczone, że powinien być finansowany z pieniędzy partyjnych” – mówił Wenderlich.


A teraz PO:„Platforma Obywatelska zwraca się do dziennikarzy i pracowników mediów publicznych o rzetelne ibezstronne przedstawianie obecnej sytuacji politycznej” – oświadczenie tej treści wystosowała wczoraj Platforma Obywatelska.

„Środki społecznego przekazu w demokratycznym społeczeństwie są w szczególny sposób zobowiązane do uczciwego relacjonowania debaty publicznej. Odwołujemy się w tej kwestii do konstytucyjnej zasady wolności słowa, przepisów ustaw o radiofonii i telewizji, prawa prasowego oraz etyki zawodu dziennikarza” – napisano w apelu podpisanym przez Zarząd PO.Według PO, „fundamentem właściwego działania mediów jest wolność i sumienie dziennikarzy, które nie mogą być łamane naciskami politycznymi”, dlatego – jak napisano – partia ta zamierza „w sposób zdecydowany przeciwstawiać się przypadkom rażącego naruszania równowagi i pluralizmu w mediach publicznych oraz bronić tych dziennikarzy, którzy swoje powołanie przedkładają nad doraźne korzyści i uczestnictwo w akcjach politycznych”.

PO apeluje do środowiska dziennikarskiego „o potępienie sytuacji awansowania, premiowania wyłącznie dziennikarzy posłusznych partii rządzącej i eliminowania z anten mediów publicznych poglądów niezgodnych z linią obecnie zarządzających Telewizją Polską, Polskim Radiem i Polską Agencją Prasową”.

„Uważamy, że opinia publiczna osądzi działania rządzących w mediach publicznych, ale cenę tych działań zapłacą instytucje mediów publicznych i dziennikarze, tracąc wiarygodność i zaufanie obywateli” – napisano w apelu.


No i jeszcze na koniec tej części wieczerzy „Trybuna”:

A Semka siedzi i zawija…

Media niezależne, ale nie od prawicy

Tomasz Sakiewicz jest człowiekiem nieprzyzwoitym – ocenił Stefan Bratkowski, honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, protestując przeciwko zatrudnieniu naczelnego „Gazety Polskiej” jako prowadzącego radiowe „Sygnały dnia”. Jednak obrońców przyzwoitości Sakiewicza podczas wczorajszej debaty w Polskim Radiu na temat niezależności mediów publicznych nie brakowało.

Poza Bratkowskim udział w dyskusji wzięl „niezależni”: prezesi – TVP Bronisław Wildstein i Polskiego Radia Krzysztof Czabański, jego doradczyni, dziennikarka radiowa, a zarazem przewodnicząca rady programowej TVP Janina Jankowska oraz dziennikarz „Sygnałów”, obsadzony w roli „młodego zbuntowanego” Juliusz Głuski.

Pretekstem do dyskusji był debiut Sakiewicza jako prowadzącego „Sygnały” – sztandarowy program publicystyczno-informacyjny publicznego radia. W tle były zarzuty upolitycznienia mediów publicznych stawiane przez opozycję. Wojciech Olejniczak, szef SLD i Jan Rokita, lider PO, zbojkotowali np. wczorajsze zaproszenie do programu Sakiewicza.

Prowadzący audycję Marek Modrzejewski poinformował zaraz na początku, że zdaniem większości słuchaczy, którzy dzwonili do redakcji, ze standardami niezależności w PR jest bardzo źle. Czabański uznał oczywiście, że słuchacze się mylą. Powtarzał , że każdy dziennikarz ma poglądy polityczne, a zatrudnienie Sakiewicza wiązało się tylko z poszerzeniem palety tych poglądów w radiu.

Według prezesa publicznego radia do tej pory było ono w 90 proc. zawłaszczone przez stronników lewicy. Czabański nie wyjaśnił jednak, jak to zmierzył. Wtórował mu Wildstein, mówiąc, że nie może być przecież politycznej symetrii między tym, co dzieje się obecnie w mediach publicznych, a tym, co działo się za rządów lewicy. Bo wtedy to dopiero była Sodoma i Gomora. Prezes TVP także nie wytłumaczył, kiedy i czym PiS badał tę symetryczność.

W sprawie Sakiewicza wypowiadali się jeszcze Jankowska i Głuski, stojąc na stanowisku, iż nie byłoby problemu, gdyby naczelny „Gazety Polskiej” występował w roli gościa, komentatora lub felietonisty, ale już zatrudnianie go w charakterze prowadzącego podważa wiarygodność radia publicznego.

Wszyscy dyskutanci zgadzali się, że praprzyczyną zarzutów o upolitycznienie mediów publicznych jest wybieranie z klucza partyjnego składu instytucji, które nimi kierują bądź je nadzorują, czyli takich jak: KRRiTV, rad nadzorczych czy zarządów. Wildstein i Czabański relatywizowali oczywiście problem, twierdząc, że mechanizmy polityczne nie przekładają się na obiektywizm mediów publicznych, szczególnie pod ich rządami. Jasne… a Semka siedzi i zawija. (JK)

Kiedyś były dowcipy o jąkale, który wybrał zawód radiowca. Teraz zamiast dowcipu, mamy dukałę.

Mój komentarz: a ja wczoraj wieczorem włączyłem TVP 1 i zobaczyłem jakąś ohydę płci zbliżonej do żeńskiej, która na pierwszy rzut oka nieprzeparcie przypomniała mi moje strachy z dzieciństwa, czyli Złą Królową z „Królewny Snieżki”. Otóż ów żeński koszmarek, który okazał się po raz pierwszy przeze mnie obejrzaną z profilu Dorotą Wysocką-Schnepf, katował komucha, wyżej wspominanego Jerzego Wenderlicha. Robił to ten koszmarek mając za przybocznych przytakiewiczów jednego agresywno-pogardliwego dzikiego (on się nazywa Wildstein, czy jakoś tak i podobno jest prezesem) i drugiego wyniosło-piękno-arystokratycznego młodziaka, tak zbrzydzonego zbyt bliskim siedzeniem z komuchem, że mu prześliczne usteczka wyginały się na kształt kaczego (nomen omen) kupra; to był z kolei prezes PAP, Skwieciński. Otóż cała ta trójca miała tylko jeden argument, który powtarzała jak mantrę: że za Kwiatkowskiego, to telewizja była w rękach SLD…

I to jest cała polityka medialna naszego gangu kartoflanego; jak na dłoni. Wenderlich zachował się w tej dziwnej scenie bez zarzutu: był spokojny, mówił elegancką polszczyzną, nikomu nic nie wymawiał – podawał tylko fakty. W sumie, dla mnie intelektualnie gładko wygrał to starcie; dla mnie, ale obawiam się, że nie dla przeciętnego Polaczka. Ten bowiem wyraźnie woli tych, którzy drą mordę.

Jednej tylko rzeczy w wypowiedziach Wenderlicha – i całej lewicy – nie pochwalam. Do diabła ciężkiego, Kwiatkowski – przy wszystkich swoich powiązaniach z prezydentem, przechyle na lewo itp.,- robił telewizję jakieś 10 razy lepszą niż Dworak i 100 razy lepszą niż Wildstein. I uczciwszą; podejmuję się to udowodnić. Inna sprawa, że gorszą niż robił Maciej Szczepański, a jeszcze znacznie gorszą, niż nie przeszkadzał robić (bo na tym jego zasługa głównie polega) Włodzimierz Sokorski.

SLD, który składa się na ogół z ludzi odbiegających poziomem intelektualnym o jakieś dwa parseki (w górę, naturalnie) od całego prawicowo-nacjonalistyczno-kruchtowego matołectwa, dał się – z nieznanych mi przyczyn – temu matołectwu zapędzić do rogu i „przeprasza, że żyje”. Zamiast powiedzieć brutalną prawdę: tak, mieliśmy Pęczaka i kilkunastu podobnych chwiejów; ale wy, szanowni państwo, macie kilku lub kilkunastu innych.

Aha, wracamy do starej grafiki:

stop.jpg

Reklamy

4 myśli na temat “Opozycja o mediach

  1. Nie wiem, mnie mniej kole w oko Urban z obrazaniem papieża i takimi tam, niż Sakiewicz na lewo i prawo szukający służb.

  2. Lewicowe skrzywienie mniej kole w oko? Skrzywienie porównywalne z zatrudnieniem Sakiewicza osiągnięto by dopiero sadzając przed mikrofonem/kamerą Urbana.

  3. Moim zdaniem jeszcze Wildsztajnowi daleko do przekretow w stylu Kwiatkowskiego i grupy trzymajacej wladze. Bardzo chętnie posłucham argumentów dowodzących, że Kwiatkowski był uczciwszy. Po prostu lewicowe skrzywienie mniej kole w ucho/oko niż taki Sakiewicz.

  4. zostańmy przy Szczepańskim (co prawda niewiele pamiętam ;-),więc może dlatego?), ale reszta mnie mierzi
    serdeczności

Możliwość komentowania jest wyłączona.