Pisdzielcom nie wyszedł spot

spin.GIFOto historyjka – może błaha, ale pouczająca – opublikowana przez „Gazetę Wyborczą„: by zatrzeć złe wrażenie po aferze taśmowej posłowie PiS potajemnie przygotowują spoty reklamowe. Jeden kręcono w hotelu poselskim z ministrem Adamem Lipińskim, ale nie ujrzy światła dziennego… Członkowie rządzącej partii pracowali nad tajnym projektem przez trzy dni. Po burzy mózgów przez kilkanaście godzin kręcono film. Tak powstawała nowa, półminutowa reklamówka PiS, która miała być odpowiedzią partii na „atak mediów” na rząd Jarosława Kaczyńskiego. Wykorzystano w niej tzw. taśmy prawdy, które ponad dwa tygodnie temu ujawniła telewizja TVN.

Projekcję spotu mogli obejrzeć tylko wtajemniczeni. Nam udało się dowiedzieć, że akcja filmiku toczy się w jednym z sejmowym pokoi hotelowych, podobnym do tego, w którym odbyły się negocjacje ministra Adama Lipińskiego i posłanki Samoobrony Renaty Beger. Bohaterowie są ci sami i rozmowa ta sama. Za to finał zgoła inny. – To polityczna prowokacja, nie wierzcie mediom – mówi zgodnie ze scenariuszem na zakończenie minister Adam Lipiński. W reklamie działacze PiS pokazali kilka wybranych przez nich momentów z taśm. Przede wszystkim te, w których minister przekazuje wiadomość, że premier nie zgadza się na żądania Renaty Beger.

Ludziom się nie podobało

Jednak kiedy wszystko było już przygotowane do emisji, okazało się, że do niej nie dojdzie. – Reklama miała pokazać inną, niż widzą to media, stronę całego zdarzenia – przekonuje wysoko postawiony poseł PiS, który chce zachować anonimowość. – Ale spot nie zyskał aprobaty liderów partii, szczególnie premiera Jarosława Kaczyńskiego.

Reklama nie spodobała się również oceniającym ją wyborcom – dodaje poseł PiS Adam Bielan. Zsondaży, które zrobiono na potrzeby PiS, wynika, że ankietowani są znużeni takimi praktykami. Mają dość sloganów pod hasłem „prowokacja mediów” prezentowanych niemal codziennie przez rząd. Pod znakiem zapytania pozostała też kwestia, czy reklamę wyemituje jakakolwiek telewizja. Na wykorzystanie swojego wizerunku nie zgodziła się również Renata Beger. – PiS chciałby znów mnie opluć. A ja liczyłam, że premier po tym wszystkim mi podziękuje – żali się posłanka Samoobrony. – Tymczasem oni nadal wszystkiego się wypierają i chcą pokazać swoją wersję.

Najlepszy będzie premier

Politycy rządzącego ugrupowania zarzucili więc pomysł z „taśmową reklamówką”. Ale mają już nowy spot. Ankietowani uznali bowiem za najlepszą reklamę partii wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego na wiecu w Stoczni Gdańskiej. Od tygodnia emitują ją stacje telewizji publicznej i Telewizja Trwam. – Teraz będziemy w niej promować premiera z wiecu w Warszawie. I będzie przesłanie „Tu jest Polska” – zdradza poseł Bielan.

Mój komentarz: Może to myślenie życzeniowe, ale wydaje mi się, że pisdzielce weszły dość wyraźnie w fazę schyłkową. Pogubili się. Już im nie wychodzi, ani w polityce, ani w mediach. Dzisiaj furię madame Kruk wywołała konferencja prasowa SLD, w której ostro – ale absolutnie rzeczowo i całkowicie słusznie – zaatakowano opanowanie TVP oraz Polskiego Radia przez ten obrzydliwy gang; oczywiście, nie ma co rozwodzić się nad hipokryzją i bezczelnością tej sieroty po Kaczyńskich – można tylko z tej ponurej kreatury śmiać się, albo płakać nad sytuacją. A na tej konferencji jakaś pisowska harpia z PR zachowywała się tak agresywnie, że zapewne jutro zostanie jakimś wicedyrektorem programowym. Następnie zaś radio będzie można zamknąć, bo audytorium osiągnie stan szczątkowy.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Pisdzielcom nie wyszedł spot

  1. Ostatnie zdanie Wenderlicha najmądrzejsze.
    Musiał SLD stracić kontrolę nad telewizją, żeby zrozumieć, że powszechny i przymusowy abonament to zwykłe złodziejstwo!

    Lubię to

  2. Oto uzupełnienie, czyli to, co tak wq… Madame Kruk:
    PiS niezależność mediów traktuje jak spluwaczkę, do której spluwać można już tylko z pogardą, a dziennikarzy chciałoby traktować jak halabardników, którzy bronić będą racji politycznych partii braci Kaczyńskich – uważa poseł SLD, Jerzy Wenderlich. Zdaniem polityka Sojuszu, ostatnie wydarzenia pokazują, że właśnie zakończył się proces podporządkowywania mediów publicznych Prawu i Sprawiedliwości.

    – Oprócz tego trwa również walka wściekłych prowokacji przeciwko niezależnym, komercyjnym mediom. Jest to walka przeciwko wartościom takim, jakie w swoim niezależnym dziennikarstwie niosą Morozowscy i Sekielscy, Lisowie i Żakowscy, Miecugowowie i Sianeccy, Wojewódzcy i Majewscy – dodał Wenderlich.

    Polityk Sojuszu zapowiedział, że w związku z tym SLD, w porozumieniu z Platformą Obywtelską, zwróci się o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu, na które powinna być wezwana przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, pani Elżbieta Kruk, w celu złożenia wyjaśnień w sprawie „karygodnego” zaniechania jakichkolwiek działań KRRiT, które miałyby zapobiec upolitycznieniu mediów.

    Z kolei wiceprzewodniczący KP SLD, Ryszard Kalisz, zarzucił mediom publicznym, że nie przekazują opinii partii opozycyjnych, a przedstawiany przez nie obraz Polski to PiS-owska propaganda. – Publiczne radio zaproponowało prowadzenie porannych audycji panu Tomaszowi Sakiewiczowi, nota bene w tydzień po opublikowaniu przez „Gazetę Polską” materiałów dotyczących Milana Suboticia. To wszystko jest niezwykle niepokojące. Dlatego też chcieliśmy przeciwko temu zaprotestować – podkreślił Kalisz.

    Poseł Wenderlich zaznaczył, że jeżeli podczas nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu, Elżbieta Kruk nie złoży zadowalających wyjaśnień, to nie wykluczone, że SLD wystąpi do KRRiT z wnioskiem w wstrzymanie dotowania z abonamentu programu 1 PR. – W takim stanie rzeczy program 1 PR powinien być finansowany z funduszy partyjnych – podkreślił Wenderlich.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.