Hej, szable w dłoń!

Trybuna daje dziś na czołówce obszerny materiał o nowym wiekopomnym pomyśle „odnowionej” Telewizji Publicznej. Jak to przeczytałem, szlag mnie trafił momentalnie; i to z dwóch powodów. Pierwszy, ważniejszy, jest taki, że nasza polityka zagraniczna – z którą ów pomysł wiąże się bezpośrednio – już chyba nie może być prowadzona głupiej i bardziej szkodliwie dla tego dziwnego kraiku. Drugi, mniej naturalnie istotny, jest taki że osobiście z pomysłem tym najgłębiej i całkowicie się nie zgadzam. Ale oddajmy głos „Trybunie”…

Kierowana przez Bronisława Wildsteina telewizja publiczna wyrasta na kolejny ośrodek kształtowania naszej polityki zagranicznej. Za plecami Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Kancelarii Prezydenta, starających się doprowadzić do spotkania na szczycie Putin – Kaczyński, TIWI Wildstein szykuje koncert solidarności z „wolną Czeczenią”. Nie trzeba być ekspertem, żeby wiedzieć, jak pogorszą się nasze stosunki z Rosją po takim koncercie.

O szykowanej przez TIWI Wildstein imprezie pisaliśmy we wczorajszej „TRYBUNIE”. Ostrzegaliśmy, że po szoł, jaką szykują w TVP, temperatura naszych oficjalnych stosunków z Federacją Rosyjską może spaść grubo poniżej zera. Nasze wątpliwości wyraziliśmy w rozmowie z posłem Prawa i Sprawiedliwości Marianem Piłką z sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Ten bagatelizował: – To sprawa telewizji publicznej. Jak coś organizuje, to jej sprawa. Myślę, że taki koncert nie wpłynie na nasze stosunki z Rosją.

Nie podarował też sobie okazji, żeby przywalić w naszą redakcję: – Ja oczekuję na taki koncert solidarności z Czeczenią, który zorganizuje „TRYBUNA”. „TRYBUNA” powinna być wyczulona na kwestie praw człowieka, gdziekolwiek byłyby one naruszane. Myślę, że zorganizowanie takiego koncertu przez „TRYBUNĘ” nie naruszy stosunków polsko-rosyjskich… No, cóż – Piłka to Piłka. Jednak Stanisław Ciosek, były ambasador w Moskwie i doradca prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, zwraca uwagę, że sprawa jest bardzo delikatna i TVP w swojej „polityce zagranicznej” nie może ograniczać się tylko do podnoszenia spraw łamania praw człowieka w Czeczenii. – Należy pamiętać, że rzecz ma dwa aspekty. Jeden to prawa człowieka, a drugi to stosunki międzypaństwowe. Należy to rozumnie wyważać mając na uwadze nasze interesy polityczne. Liczę, że telewizja publiczna zrobi to lepiej niż zawodowi dyplomaci. Karkołomne to zadanie, ale życzę powodzenia – mówi.

– To jest próba drażnienia rosyjskiego niedźwiedzia i polityzacja całej sprawy – stwierdza z kolei prof. Tadeusz Iwiński, poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Komisji Spraw Zagranicznych. – Nie mogę sobie wyobrazić, żeby coś takiego mogło się dziać w jakimś innym kraju europejskim. Jeszcze mógłbym zrozumieć, że coś takiego robi telewizja prywatna, albo organizacja pozarządowa. Ale nie telewizja publiczna. Rządy państw Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych zachowują się w sprawie Czeczenii bardzo ostrożnie. Oczywiście należy potępiać łamanie praw człowieka, które naruszają tam obie strony. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby taki koncert robiła np. angielska BBC – mówi.

Koncert organizowany jest 8 października. Cztery dni przed wizytą w Polsce szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa. W TVP nie zapadła jeszcze decyzja, kiedy imprezę pokaże telewizja. Transmisji na żywo nie będzie. Dostaliśmy w TVP listę wykonawców: Maciej Balcar (Dżem), Katarzyna Groniec, Stanisław Soyka, Liza Umarowa z Czeczenii, Maciej Maleńczuk, Janusz Radek, zespół dziecięcy z Groznego, zespól Grammatik, Raz Dwa Trzy oraz Zakopawer.

* * *

To nie nasza sprawa

Z Andrzejem Krawczykiem, ministrem w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego odpowiedzialnym za sprawy międzynarodowe, rozmawia Jan Złotorowicz

TVP organizuje koncert solidarności z „wolną Czeczenią”. Czy TVP stała się kolejny ośrodkiem kształtującym naszą politykę zagraniczną?
– Nic na temat takiego koncertu nie wiem. Nie ma on żadnego związku z Kancelarią Prezydenta. A odpowiadając na pańskie pytanie: trzymając się porządku konstytucyjnego i praktyki jasno można określić, że polityka zagraniczna rozgrywa się między Kancelarią Prezydenta, MSZ i Kancelarią Premiera. TVP nie ma tu nic do rzeczy.

Czy taki koncert może pogorszyć nasze już i tak złe stosunki z Rosją?
– Myślę, że stosunki polsko-rosyjskie nie są aż tak złe. Formułowanie takiego sądu może się przerodzić w samospełniającą się przepowiednię. Za kilka dni ma przyjechać do nas rosyjski minister spraw zagranicznych Ławrow.
Polska jest uczestnikiem spotkania UE – Rosja. Wspólnie z dyplomacją rosyjską pracujemy nad spotkaniem prezydentów obu krajów. Nie będzie to tak szybko, ale pracujemy nad tym.

Nie boi się Pan, że teraz to wszystko się zepsuje przez ten koncert?
– Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że dla Federacji Rosyjskiej to jest bardzo drażliwy temat. Jednak z drugiej strony, jest prawo do aktywności obywatelskiej. Polskie tradycje uwrażliwienia na niesprawiedliwość dziejącą się gdzie indziej są nie do pogardzenia. Koncert nie jest działaniem władz państwowych. Nic nie wiem, żeby administracja państwowa organizowała taki koncert.

Ale organizuje go telewizja publiczna.
– Telewizja jest publiczna, ale nie państwowa. Państwo jest jej administratorem, ale w imieniu społeczeństwa. Stąd te wszystkie dyskusje, czy administracja, która akurat jest u władzy, nie zawłaszcza sobie telewizji. Telewizja jest jednak publiczna. Najwyraźniej są głosy w społeczeństwie na rzecz Czeczenii, którym udało się przebić od TVP. Jest to odwzorowanie nastrojów społecznych, co jest częścią systemu demokratycznego. Trzeba pogodzić się, że są wypowiadane prawdy, które nie są autoryzowane przez władze państwowe.

Czy nasze władze solidaryzują się z „wolną Czeczenią”?
– W jakim sensie?

Pan doradza prezydentowi w sprawach zagranicznych. Czy doradzałby Pan prezydentowi, żeby pojawił się na tym koncercie?
– Jest to teoretyczne pytanie. Takie zaproszenie nie wpłynęło do prezydenta Kaczyńskiego.
Dziękuję za rozmowę.

Mój komentarz: dlaczego jest to szkodliwe dla Polski – chyba każdy rozumie; nawet ci, którzy chcieliby zagrać Putinowi na nosie. Nie radzę jednak szarpać niedźwiedzia za wąsy; może się odwinąć i przyp…, przy czym niekoniecznie militarnie. Ma mnóstwo sposobów, by nam bardzo zaszkodzić. Czysty pragmatyzm nakazuje więc unikanie prowokacji. Ale nie tylko w tym rzecz: pchamy się w to poparcie dla Czeczenii na złość Rosjanom i w ogóle nas nie obchodzi, że owa Czeczenia to ekspozytura najbardziej wojowniczego islamizmu i – zapewne – Al-Kaidy. To są mordercy dzieci, dla których poderżnięcie komuś gardła, to tyle co splunąć. Żadni „bojownicy o wolność”, tylko zwyczajni terroryści.

Radzę bardzo uważać: nie można wykluczyć, że za kilka lat trzeba będzie w ramach współpracy antyterrorystycznej państw NATO wysyłać tam wojsko – po to, by do „bojowników” troszkę postrzelało, tak jak teraz będzie strzelało do talibów w Afganistanie. Ci talibowie to też parę lat temu byli „antykomunistyczni bojownicy o wolność”…

A zdjęcie na górze jest tak dla pamięci. To rodziny pomordowanych dzieci z Biesłanu. Nie z „Trybuny”, ani innego „Nie”. Z Amnesty International.

Tfu.

nie.jpg

Reklamy

7 uwag do wpisu “Hej, szable w dłoń!

  1. Donośnie pohukujący krasnal jest w stanie w końcu zbudzić niedźwiedzia. I o ile zamach łapą dla niedźwiedzia będzie odruchem pacnięcia natrętnego komara, to dla komarów czy krasnali zwykle kończy się sprowadzeniem niemalze do dwóch wymiarów.

    Teraz wystarczy zastanowić się, kto jest niedźwiedziem, a kto krasnalem czy natrętnym komarem i kto będzie mógł podziwiać ,,zdjęcie przyjaciela”.

    Polubienie

  2. Panie Marcinie: to ostatnie pytanie, jest – proszę wybaczyć – beznadziejne. „My Polacy, piekne ptacy”, myśmy suwerenne mocarstwo i „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. Jeszcze dodajmy do tego „lepsze polskie gówno w polu, niż fijołki w Neapolu” i będzie komplet idiotyzmu. Świat jest tymczasem całością. Naszą telewizję (swoją drogą, jest to telewizja pana Wildsteina i pisuaru, nie żadna „nasza”) oglądają w Londynie, Moskwie, Berlinie i Paryżu; taka jest technika dzisiaj – i bez względu na ewentualne parszywiutkie wykręciki to, co ona mówi – jako państwowa, bo przecież nie publiczna – jest rozumiane jako zdanie rządu. A rząd żadnego kraju nie powinien bez najmniejszego powodu, tylko dlatego, że mu się tak podoba, wsadzać palca między drzwi i psuć na przykład interes naszym biznesmenom. Poza tym warto pojąć, że jesteśmy trzeciorzędnym kraikiem gdzieś z zapyziałego końca świata i z takiego nadymania może wyniknąć wyłącznie, pardon, zepsucie powietrza w wielkoświatowym salonie. Czyli blamaż.

    Polubienie

  3. Mysle, ze w polityce trzeba porzucic takie sentymentalne pojecia jak „lubi” czy „nie lubi” i po prostu robic to co dla kraju jest dobre.

    Polska nie jest w stanie zaszkodzic nawet Lukaszence, wiec szarpanie rosyjskiej nogawki w zwiazku z Czeczenia to czysta fantazja.

    Polubienie

  4. Ja się wcale ich nie boję. Ja ich po prostu bardzo lubię, a nadto mam po prostu mózg i uważam, że w interesie Polaków jest mieć możliwie najlepsze stosunki z sąsiadami. Poza tym uważam, że nie należy sobie mnożyć wrogów ponad niezbędną potrzebę. A wreszcie uważam, że polskie fobie antyrosyjskie (i antyniemieckie, nie mówiąc o antysemickich) są więcej niż idiotyczne. Są po prostu dzisiaj zbrodnicze i tak potwornie anachroniczne, że głowa boli.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.