Dziennikarze: SDP stanęło po stronie władzy

GazetaZarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP) odebrał sobie legitymację do reprezentowania środowiska i wypowiadania się w jego sprawach – uważa 23 dziennikarzy z różnych mediów. Chodzi o stanowisko SDP w sprawie nagrania i wyemitowania rozmów polityków PiS z posłanką Samoobrony.

Oświadczenie w sprawie stanowiska SDP przekazane zostało w niedzielę PAP. Podpisało się pod nim 23 dziennikarzy z różnych mediów. Podkreślili ono, że jednym z głównych, statutowych celów SDP jest ochrona interesów dziennikarzy oraz stanie na straży godności zawodu”.
„Świat dziennikarski zapamięta, że w trudnym momencie zmasowanego ataku na media, dziennikarska organizacja stanęła po stronie władzy, przeciwko niezależnym dziennikarzom” – czytamy w oświadczeniu dziennikarzy.

„Przez ostatni rok przedstawiciele władzy wielokrotnie atakowali media i poszczególnych dziennikarzy. Zarzucano im – nie podając żadnych dowodów – korupcję, związki ze służbami specjalnymi, reprezentowanie niejasnych interesów. Zarząd Główny SDP milczał wobec tych ataków. W ubiegły piątek wydał haniebne oświadczenie, sprzeniewierzając się podstawowym wartościom, na straży który obowiązany jest stać” – czytamy w oświadczeniu.

Pod oświadczeniem podpisali się: Cezary Bielakowski („Dziennik”), Wojciech Czuchnowski („Gazeta Wyborcza”), Marcin Dzierżanowski („Życie Warszawy”), Mariusz Gierszewski (Radio Zet), Cezary Gmyz („Wprost”), Beata Grabarczyk (Polsat), Maciej Grzmiel („Tygodnik Tucholski”), Argymir Iwicki („Czas Chojnic”), Jerzy Jurecki („Tygodnik Podhalański”), Bertold Kittel („Rzeczpospolita”), Dominik Księski (Stowarzyszenie Gazet Lokalnych), Agnieszka Kublik („Gazeta Wyborcza”), Tomasz Lis (Polsat), Anna Marszałek („Rzeczpospolita”), Monika Olejnik (Radio Zet i tvn24), Janina Paradowska („Polityka”), Grzegorz Pawelczyk („Życie Warszawy”), Łukasz Perzyna („Tygodnik Solidarność”), Piotr Piotrowicz (Stowarzyszenie Gazet Lokalnych), Justyna Pochanke (TVN 24), Piotr Pytlakowski („Polityka”), Ewa Wanat (radio TOK FM) oraz Jacek Żakowski („Polityka”).

T. Lis dla „Rz”: Stowarzyszenie Dziennikarzy Prawicowych

Stowarzyszenie Dziennikarzy Prawicowych, bo tylko taki skrót ma wspólny z dawnym Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich, powinno być bardziej wstrzemięźliwe w swoich ocenach. Nie bardzo wiem, kogo ci państwo reprezentują, a dokładniej rzecz ujmując” wiem bardzo dobrze. Nie dziwi mnie więc w najmniejszym stopniu, że zajęli stanowisko całkowicie zgodne ze stanowiskiem partii politycznej, która jest w stronie w tym konflikcie. I w tym sensie można dojść do wniosku, że dali się wykorzystać w grze politycznej.
Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski zrobili przysługę społeczeństwu. Dziś wiemy o polskiej polityce więcej, niż we wtorek o godz. 22. I za tę dodatkową lekcje politologii powinniśmy im podziękować.

Mój komentarz, to mój podpis pod tym oświadczeniem. Precz z tą bandą palantów.

nie.jpg

Reklamy

3 myśli na temat “Dziennikarze: SDP stanęło po stronie władzy

  1. mają rację ale mnie takie listy śmieszą . kiedyś przeczytałem kuriozalny list we wprost podpisany przez całą zgraję filmowców w obronie dobrego imienia andrzeja wajdy. bo filmowcom nie spodobała się recenzja filmu 🙂 (pod listem podpisał się m.in. Tomasz Lis, który nie raczył mi odpowiedzieć czemu kiedyś w TOK FM nazwywał kanclerza niemiec głową państwa czym kompletnie położył swój wywód na temat ochrony majestatu głów państw, choć jest moim idolem, ma u mnie minusa)

  2. Ano, tak było. Tylko zazwyczaj patrzymy na te sprawy kompletnie ahistorycznie. Nie można do czasów minionych przykładać miary dzisiejszej, bowiem wiele kryteriów uległo zmianie. I to zasadniczej. Na przykład kryterium misji dzienikarskiej; wówczas dziennikarstwo było upaństwowione i obowiązywała teoria „żołnierza frontu ideologicznego”, „transmitującego polecenia partii do mas”. Myślę, że znakomita większość ówczesnych dzienikarzy akceptowała to kryterium, albo też przyjmowała je z konformizmu; i nie można ich za to winić. Wolno i należy natomiast wyrazić uznanie i szacunek tym, którzy myśleli i postępowali inaczej. Bo to im historia przyznała rację. A to co piszę – to, w moim przekonaniu, historyczne myślenie pozytywne: nie potępiać z dawnych czasów nikogo, chwalić dzielnych. Zupełnie inna sprawa, to potępienie lub chwalenie kogoś dzisiaj, wedle dzisiejszych kryteriów do dziś odniesionych. Chwytacie różnicę?
    I jeszcze jedno: nie wszystkie kryteria, naturalnie, są historycznie relatywne. Morderca i sadysta pozostaje nim niezależnie od historii. I dlatego nazywam tak i płk. Różańskiego z UB, i „Ognia”. Ale tu, w tej konkretnej sprawie dziennikarskiej, chodzi o coś innego: o model zawodowy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.