Deja vu

– Zwyciężymy z całą pewnością, ale trzeba nam nabrać sił, nabrać wiary (…) właśnie w tym szczególnym miejscu, gdzie poczęła się historia wolności, historia walki o wolność w Polsce i na świecie – powiedział do zgromadzonych Kaczyński. Lider PiS odniósł się do sprawy tzw. „taśm Renaty Beger. „Wiara jest naszą jedyną siłą. My nie mamy za sobą wielkich pieniędzy, wielkich telewizji, potężnych instytucji – mamy wiarę i przekonanie o naszej racji. Właśnie w tę wiarę był cios” – oświadczył.Zapewnił, że ze sprawy wyciągnięto wniosek: „Nigdy więcej nie wolno już rozmawiać z ludźmi o marnej reputacji” – powiedział.

Premier zadeklarował, że jego ugrupowanie nie chce prowadzić walk i nie jest „partią wojny”, ale partią „spokojnych, ale konsekwentnych zmian, przebudowy i naprawy”. Zapewnił, że PiS „w żadnym przypadku nie cofnie się z drogi naprawy”.

„Nie cofniemy się, nawet gdyby w różnych telewizjach i radiach mówiono o nas – choć wydaje się to już niemożliwe – jeszcze gorzej niż teraz. Nie cofniemy się, jeśli będzie się zbierało na ulicach otumanionych ludzi, by przeciw nam występowali, (…) występując przede wszystkim przeciw Polsce” – oświadczył.

Zdaniem Kaczyńskiego, „to wszystko, co dziś widzimy”, spowodowane zostało „strachem przed prawdą i przed zmianami, które mają nastąpić w najbliższych miesiącach, m.in. zmianą na stanowisku szefa Narodowego Banku Polskiego.

„My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO”

Jak powiedział, spędził w Stoczni Gdańskiej kilka, może najważniejszych. tygodni swojego życia i pamięta, „kto był wtedy po której stronie”. „My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO” – oświadczył J.Kaczyński.

Wezwał do „opamiętania i pracy dla Polski”. „Wierzę, że zwyciężymy, zwyciężymy w tym parlamencie, a jeśli trzeba, zwyciężymy w wyborach” – oświadczył premier. „Precz z komuną, a przede wszystkim precz z postkomuną, z tymi wszystkimi, którzy podtrzymują system wysysający polskie siły ” – mówił Kaczyński.

Podkreślił, że te siły uniemożliwiają odniesienie przez Polskę sukcesu, także w wymiarze pojedynczego człowieka – w wymiarze pracy, czy mieszkania dla każdego. Dodał, że Polska może wybić się na pozycję, która się Polsce należy – wielkiego silnego europejskiego narodu.

„Uczynić to będziemy mogli wtedy, gdy będzie kontynuowany proces naprawy polskiego państwa” – powiedział Kaczyński. Zapewnił, że wysiłki te będą dalej podejmowane, gdyż jest to korzystne dla zdecydowanej większości narodu. Jest to zaś złe dla tych, co czują się w postkomuniźmie jak „ryby w wodzie”, dla tych, co „system szarych sieci” zwalniał od odpowiedzialności za wszystko, co robili po 89 roku, pozwalał się im bogacić w sposób nieuczciwi przejmować majątek państwowy.

Liderzy PO wygwizdani przez tłum

Przemówienie J.Kaczyńskiego było wielokrotnie przerywane owacjami. Zgromadzeni na wiecu ludzie krzyczeli m.in.: „Pomożemy!”.

Przed wystąpieniem premiera wyemitowano film pt. „PRZED I PO” krytykujący działania Platformy Obywatelskiej i pokazujący osiągnięcia rządów PiS. Opierając się na wycinkach programów informacyjnych film przynosi wypowiedzi z kampanii wyborczej, negocjacji koalicyjnych PO i PiS. Poszczególne sceny opatrzone były nieprzychylnymi komentarzami wobec polityków Platformy. Kiedy na telebimach pojawiały się twarze liderów PO m.in. Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego i Jana Rokity -tłum gwizdał, krzyczał; rozlegały się salwy śmiechu.

Przed i po wizycie premiera przemawiający krytykowali PO, a także Renatę Beger. Anna Walentynowicz zapytywała ze sceny, dlaczego zamachowcy – Donald Tusk i Waldemar Pawlak – na rząd Jana Olszewskiego nie odpowiedzieli za to przed sądem.

„Przed jakim trybunałem powinien stanąć pan Komorowski, za nielegalny handel bronią i zasilanie terrorystów. Przed jakim trybunałem powinien stanąć pan Rokita, kiedy za jego rządów w rządzie Suchockiej został wypuszczony z więzienia szef mafii pruszkowskiej?” – dodawała Walentynowicz.

Szef „Solidarności” Stoczni Gdynia Dariusz Adamski odnosząc się sprawy „taśm Renaty Beger” powiedział do zgromadzonych: „Zaufaliśmy PiS i żadna pani z >>kurwikami<< tego nie zmieni”. Okrzyki „Bolek” i gwizdy rozległy się, kiedy jeden z przemawiających dopytywał się – dlaczego Lech Wałęsa obalił rząd Jana Olszewskiego.

Manifestacja w stoczni osób z całej Polski trwała prawie dwie godziny. W wiecu brali udział m.in. szef MON Radosław Sikorski, szefowa MSZ Anna Fotyga a także ks. prałat Henryk Jankowski i Andrzej Gwiazda, jeden z założycieli „Solidarności”.

Tuż przed zakończeniem wiecu premier J.Kaczyński wraz Anną Walentynowicz złożyli kwiaty przy Pomniku Poległych Stoczniowców.

W wiecu poparcia dla rządu pod hasłem „Solidarna Polska” brało udział – według policji – ok. 4 tys. osób. Podczas manifestacji nie doszło do żadnych incydentów.

Kurski ratuje wizerunek PiS

Jak pisało sobotnie „Życie Warszawy” pomysłodawcą niedzielnego wiecu w Gdańsku jest Jacek Kurski, który dostał zadanie ratowania nadszarpniętego wizerunku Prawa i Sprawiedliwości. Według „ŻW” przesunięcie Kurskiego na pierwsza linię medialnego frontu oznacza osłabienie pozycji Adam Bielana i Michała Kamińskiego, którzy według informatorów gazety, utracili zaufanie Jarosława Kaczyńskiego

Według „Życia Warszawy” wiec w Stoczni Gdańskiej ma pokazać, że wbrew sondażom nie maleje poparcie dla obecnego rządu. Odwołanie do symbolicznej kolebki Solidarności ma przekonać, że jedynie PiS jest siłą polityczną, która przeciwstawia się postkomunistycznym układom. Radosny nastrój wiecu ma być też przeciwwagą dla zapowiedzianej na 7 października demonstracji PO.

O udział w gdańskim wiecu zaapelował też na antenie Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk. – Niech Polacy pokażą się razem – zachęcał podczas czwartkowej audycji „Rozmowy niedokończone” i dodawał: – Politycy potrzebują wiatru w żagle i zachęty. Czekamy na wiatr od Gdańska.

Mój komentarz: oto sprawozdanie prasowe z gdańskiego orwellowskiego wiecu nienawiści,  zorganizowanego przez PiS (rzekomo „na ogólne życzenie załogi”, tfu!), jakie pojawiło się w większości mediów. Oglądałem i słuchałem. Wiało grozą: te okrzyki „Polska dla Polaków”, „TVN kłamie”, to nazywanie dziennikarzy prostytutkami… Słowem, pełny repertuar Rydzyk-radia. A przedtem – i stąd tytuł deja vu – oglądałem ten sam spektakl wielokrotnie. W roku 1976, kiedy to PZPR organizowała wiece poparcia dla tow. Gierka i potępienia warchołów z Radomia; w roku 1968, kiedy to wołano jeszcze „syjoniści do Syjamu”; w roku 1953, kiedy to „spontanicznie” opłakiwano śmierć Józefa Wissarionowicza…

To prawda: w tamtych wydarzeniach uczestniczyli często ludzie pod przymusem; a może nie tyle czy nie tylko pod przymusem, co z obrzydliwego konformizmu. Często, ale zgóła nie zawsze; i wtedy brał w owych imprezach udział sfanatyzowany ciemny motłoch. Tym razem był to wyłącznie on.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Deja vu

  1. a mnie nie było ani po tej nuby właściwej stronie (PiSu)ani tym bardziej po stronie ZOMO, ale jak się okazuję jednak byłem ZOMO
    ”coraz ciekawiej w tej Polsce się robi

    Polubienie

  2. No to jest tylko kolejny dowód że większość w tym kraju mogła by powrócić z powrotem na drzewo. Ludzie którzy już pare razy dali się wydymać, między innymi przez przywódce duchowego IV RP nie potrafią wyciągnąć z tego wniosków. Z takim „społeczeństwem” można zbudować co najwyżej kółko różańcowe.

    Polubienie

  3. Tam słychać było jeszcze jakiegoś dziadygę wywrzaskującego „to żydy” (o TVN). Faktycznie, deja vu, jak kiedyś pod Jasną Górą na zjeździe moherów. Tyle tylko, że tym razem nie stanowili większości i nie bili reporterów.
    Zresztą myślę, że ci „delegaci” to w pewnej mierze osoby, dla których wycieczka z zakładu pracy do Gdańska była po prostu atrakcją.
    W sumie wrażenie przygnębiające – mam nadzieję jednak, że to preludium do odejścia tej ekipy i wyborów. Jak powiedziała Paradosia, próba zmobilizowania elektoratu przed odejściem rządu.

    Polubienie

  4. Ja też byłem wtedy – bardzo konsekwentnie – po tej samej stronie co Makowski, ale miałem bardzo pilne zajęcie jeszcze bardziej rozrywkowe i najzupełniej prywatne; mniejsza o nie, ale powiem wam, że było absolutnie fajnie i wobec jakości tego zajęcia niech idzie do diabła cała polityka oraz wszystkie festiwale świata. Zresztą też zupełnie niedaleko od stoczni i nawet tam pod bramę podjechałem. Ale jak zobaczyłem ołtarzyk, to mi z mety przeszło.

    Polubienie

  5. ma pan, panie Bogdanie rację z tym konformizmem. ale nie zapominajmy, xe (mimo strachu) — niektórzy w tym wszystkim nie brali udziału (wtedy).
    w różny sposób, w różnym stopniu…
    ale: nie brali.
    znaczy — można.
    pod prąd.
    (lub OBOK).
    (prawie) zawsze.
    ps.
    ja wtedy (sierpień 1980, gdańsk) byłem po stronie zomo. znaczy: na festiwalu Interwizji Sopot 1980.
    razem z Łże-Elitami, putanami, Łże-Artystami, prywaciarzami… — i inną zgnilizną.
    moralną.
    i dziś — jestem z tego zadowolony. bo (dziś) nie po drodze mi z Tymi Panami…
    jak opluwają swoje (?) tamte ideały.

    Polubienie

  6. Chyba zacznę sobie notować, kim jestem. Nie wiem, czy mogę być łże-elitą, ale z pewnością już jestem wykształciuchem, ubekistańczykiem i zomowcem. Czy coś przeoczyłem?

    Polubienie

  7. Syjoniści do Syjamu, PiSowcy do …? No dokąd???
    TVN w Faktach podała, że zebrało się 5 kilo uczestników, TVPiS 1 w Wiadomościach podała, że zebrało się 4 kilo uczestników… Potem TOK FM podał, że zadzwonił oburzony słuchacz-uczestnik i że było ich z 10 kilo, więc TOK podał, że wedle obserwatorów było 10 kilo a według policji 2 kilo! Co na to Ludwik Wicepremier Dorn? Policja to łże-elity, czy co?

    My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO – czyli, że jestem ZOMO, bo mi się nie podoba? Jak nie Ubekistan to Kaczystan! A gdzie Lechistan? Też się kojarzy z Lechem Prezydentem Kaczyńskim…

    Pozdrowienia i powodzenia

    Polubienie

  8. 4RP już nic nie uratuje. Ani Pawlak nie poleci do PiSu, Bo od PiSu śmierdzi brakiem wyobraźni i klęską na kilometr. Ujawnienie taśm „prawdy” było przełomem. PaŁECZkę nieudaczników od PO przejął PiS. Ostatnio w TVN (kłamliwym TVN 🙂 ) leci sobie serial dokumentalny KATASTROFY W PRZESTWORZACH. PiS jest jak samolot, który jest uszkodzony, jeszcze jakoś leci ale wkrótce wszystko po kolei zacznie się w nim psuć i runie. I nawet tak wytrawna stewardesa jak Jacek Qrski pokrzykiwaniem tego nie powstrzyma.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.