Wzrosty, ryzyka, estetyki i polityki

SowaDziś wyjątkowo nie o polityce, tylko o warsztacie językowym; w sumie wykształciuchostwo, więc można w zasadzie nie czytać. Tematyka biznesowa wciska się do mediów w sposób niepohamowany – co w końcu nie dziwota: to szefowie firm dają reklamy, więc lubią, by o nich i ich „biznesach” mówiono. To i mnożą się różne „Portfele”, „Firmy”, „Twoje biznesy” i tak dalej. Dla mnie to wszystko cholerne nudy (nawet w tak świetnym wykonaniu, jak w TVN i TVN24), ale nie o to tym razem chodzi. Wraz z tematyką wdziera się nam specyficzny język; w tym masa koszmarnych błędów.

Spójrzcie na tytuł: co łączy jego słowa składowe? A no to, że wszystkie są w liczbie mnogiej – i wszystkie liczby mnogiej po prostu nie mają. W Słowniku Poprawnej Polszczyzny PWN (to nie jest zwykły słownik, ale normatywne źródło!) wszystkie te słowa mają oznaczenie blm, bez liczby mnogiej! Zaczęło się – jak sądzę – od wzrostów, tych giełdowych. Jakiemuś debilkowi wydało się, że jak mówi o wielu kursach akcji, które wzrosły – to miał do czynienia z wielu wzrostami. A tu – gucio: był jeden wzrost kursów wielu akcji. Podobnie choć występuje czasem jednocześnie ryzyko złamania nogi i ryzyko nakrycia na flagrantusie przez zdradzaną żonę – to jest to jedno ryzyko, a nie dwa ryzyka; jeśli chce się podkreślić za wszelką cenę ową dwoistość, to nie ma wyjścia, tylko użyć zwrotu dwie sytuacje ryzykowne. Dalej, choć moja estetyka jest z całą pewnością najkompletniej różna od estetyki – powiedzmy – pana Gosiewskiego, ksywa Gosiu, to nie mamy różnych estetyk, tylko różnimy się estetyką. Nasz rząd prowadzi politykę gospodarczą i politykę oświatową, a i zachciało mu się kretyństwa pod tytułem polityka historyczna – ale choćby kaczy mędrcy wymyślili jeszcze politykę erotyczną, sportową i jedzeniową, to i tak będą uprawiać tylko jedną politykę. Fatalną, mianowicie.

W związku z tym rysuneczek (muszę wyjaśnić, że ten mało widoczny po prawej, to niejaki Wrzodek, czy też jakoś tak):

nie.jpg

Reklamy

6 uwag do wpisu “Wzrosty, ryzyka, estetyki i polityki

  1. A ja z zupełnie innej beczki – przeciwstawmy się świadomemu mordowaniu przez ludzi mediów Naszego Polskiego Wołacza!!! Niemal wszystkie telewizyjne niedokształciuchy mówią tak, jak rozkosznie uśmiechnięta Katarzyna Skrzynecka: -„Słuchaj Piotr, jak świetnie…”
    Niedokształciuchy swój sposób mówienia szerzą z szybkością ptasiej grypy w odmianie kaczej. Na to powinny być paragrafy.
    Panie Bogdanie! (powinno być po telewizyjnemu – Panie Bogdan), co Pan o tym myśli?
    Czy napisać do „Tańca z Gwiazdami” list, zaczynający się „Pani Katarzyno!…” Nie tylko dlatego nie lubię oglądać „Tańca z Bykami”

    Polubienie

  2. Jako że piszę głównie o komputerach i różnych takich, mam wieczny zgryz z czasownikiem „importować” (Import, Export to powszechnie dostępne polecenia w różnych programach), usiłując nie pisać „zaimportować”, tylko kombinując jakieś zastępniki. Okrutnie to trudne, ale nie mogę się przemóc, by ulec dość powszechnej manierze używania tego neologizmu.

    W ogóle mam pecha do tego wyrazu, bo kończyłem (dawno temu) na SGPiS finanse i handel zagraniczny, więc tego importu miałem aż nadmiar.

    Jakoś polszczyzna nie dorobiła się oficjalnie „zaimportowania” – może kiedyś słowniki poprawnościowe uwzględnią wreszcie rozdrap komputerowców, skoro nie miały litości dla ekonomistów 🙂

    Polubienie

  3. Mój nieżyjący już przyjaciel, Juliusz Owidzki, który był zupełnie nieprawdopodobnym erudytą (moja wiedza humanistyczna przy jego to upokarzająco mały pikuś), został kiedyś w Paryżu przedstawiony przez jedną z dam jego serca jakiemuś francuskiemu wykształciuchowi słowami „Pozwól, oto człowiek, który ma niewiarygodnie wiele nikomu zupełnie niepotrzebnej wiedzy”. Pokochałem tę lokucję i od tego czasu – czyli od jakichś lat 40 – staram się Przyjaciela dogonić. Ale narazie się tylko zadyszałem…

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.